Co myślę o turnieju olimpijskim?

Monica Puig, Belinda Bencic, Qinwen Zheng, a nieco wcześniej Elena Dementieva. Żadna z nich nie była faworytką olimpijskiego turnieju, a to one cieszyły się w nich z indywidualnego złota. Te banalne stwierdzenie, że “Igrzyska rządzą się swoimi prawami” jest naprawdę prawdziwe. Przecież złotego medalu nie zdobył przez lata na nich nawet absolutny GOAT tej dyscypliny, czyli Novak Djokovic - oczywiście do paryskiej imprezy gdzie w końcu dopiął swego. Na ostatnich 4 turniejach olimpijskich z rozstawionych z numerami 1-3 tylko Angelique Kerber i Iga Światek były w stanie zdobyć medale. Zatem turnieje olimpijskie pełne zaskoczeń to właściwie standard i tak było też tym razem. Zapraszam Was do mojego podsumowania tego wyjątkowego turnieju.  

PAP/EPA

O samym turnieju

Niekiedy pada stwierdzenie o przygotowaniu olimpijskiej formy. Myślę, że jest prawdziwe, co doskonale potwierdza się w wielu sportach indywidualnych jak lekkoatletyka czy pływanie, gdzie regularnie padają rekordy świata lub co najmniej rekordy życiowe wielu sportowców. Tenis to jednak inna specyfika. Ten turniej był moim zdaniem słaby pod względem poziomu sportowego. To częsta myśl jaka krążyła mi po głowie podczas oglądania spotkań. Już pomijając kwestię braku kilku dobrych zawodniczek, to te co grały nie wywoływały efektu wow jaki często mam podczas turniejów wielkoszlemowych czy 1000. Oczywiście z wyjątkami jak postawa Anny Schmiedlovej, która w końcu w kilku meczach pokazała najlepszy tenis jaki potrafi. Ale generalnie pod względem jakości gry uważam, że to nie był dobry turniej i każda lewa wielkiego szlema w tym roku stała na znacznie wyższym poziomie. Dlaczego tak się działo? Nie sądzę, aby to była kwestia motywacji, bo zawodniczki które zjawiły się w Paryżu, przyleciały tu z medalowymi marzeniami. Przede wszystkim wydaje mi się, że szalenie trudno na tym etapie sezonu przy nasilającym się wycieńczeniu wracać na ziemię i grać tutaj na takim poziomie jak wiosną. W zasadzie wymagałoby te przebudowania całych przygotowań i dostosowania sezonu pod Igrzyska, aby wstrzelić się z formą teraz - zapewne kosztem wielu innych turniejów.

Drugim czynnikiem jest intensywność gry. Jejku, przecież na Igrzyskach te tempo jest absurdalne. Przerwy między meczami to czasami mniej niż 24 godziny, a dodatkowo niektórzy zawodnicy uczestniczą jeszcze w rozgrywkach deblowych i mikstowych! Do tego mecze ciągle praktycznie codziennie i w trudnych warunkach atmosferycznych. Nie dziwota, że wiele faworytek, których sezon jest bardzo wymagający nie dało rady wytrzymać i odpadły z rywalizacji w pierwszych rundach. Oczywiście to tylko jeden z czynników, ale dla mnie fakt, że fakt Iga jako jedyna ze ścisłej czołówki doszła do półfinału pokazuje jak mocny jest jej poziom minimalny.

Niemniej w turnieju mieliśmy wiele emocji i oczywiście było co oglądać, a dla tych którzy lubią niespodzianki turniej mógł być bardzo przyjemny. Poniżej kilka najważniejszych z mojej perspektywy rzeczy, które utkwiły mi w głowie. Najważniejszych z wyjątkiem Igi Świątek, bo nasza wyjątkowa tenisistka zasługuje na swój prywatny tekst, gdzie obszernie analizuje jej występ. Znajdziesz go TUTAJ


Orientalna kuchnia przyniosła zapach złota Qinwen Zheng

Turniej olimpijski wygrała Qinwen Zheng i było to w pełni zasłużone zwycięstwo, w którym nie było ani ułamka przypadku. To fajne, że wygrała zasłużenie. Zresztą w tenisie takich “kwiatków” jak wygrana Grecji czy Portugalii w Mistrzostwach Europy w piłce nożnej praktycznie nie ma i to jeden z plusów mojej ukochanej dyscypliny? Co moim zdaniem sprawiło, że zdobyła złoty medal? Lekko żartem, dieta polegająca na posiłkowaniu się ryżem z kurczakiem zapewne zrobiła swoje. A tak bardziej na serio. Pierwszy wniosek jaki mi się nasuwa to, że była do tego turnieju doskonale przygotowana. Mam na myśli formę, przygotowanie fizyczne oraz mentalne. Najlepiej akceptowała specyfikę olimpijskiego turnieju i przyniosło to efekt. Była tu konsekwentna i pragmatyczna do bólu niczym Novak Djokovic. Za linią poruszała się niczym Kei Nishikori za dobrych lat, a w trudnych momentach serwowała jak Elena Rybakina. Do tego regularnie grała bardzo głęboko, skutecznie ograniczając przejście do ofensywy rywalkom. Najbardziej doceniam zaś, że nie podpalała się kiedy nie szło. Chinka miała duże problemy w starciu z Emmą Navarro. Angie Kerber też była bardzo blisko pokonania jej w ćwierćfinale, ale Qinwen robiła swoje. I pokonała naszą Igę, czyli główną faworytkę do złota. W tym meczu zaimponowała mi przede wszystkim jak wyszła ze stanu 0:4 w drugim secie. Ok, nasza liderka rankingu wtedy się nie popisała, ale to nie jest tak, że wynik odrabia się sam. Analizowała gdzie ma swoje atuty i gdzie ma słabości rywalka i to skrzętnie wykorzystywała. Zarówno w półfinale, jak i w finale bardzo dobrze spisywała się w big pointach. Tak więc w zasadzie posiadała wszystko co potrzeba do zwycięstw. Widać, że ta dziewczyna twardo stąpa po ziemi (nie tylko tej z pomarańczową nawierzchnią) i to profituje. To w sumie nie jest jakiś dobry sezon w jej wykonaniu - po Australian Open nie pokazała nic nadzwyczajnego, ale mimo tego konsekwentnie robi swoje i przyszła tutaj wielka nagroda. To bez wątpienia największy sukces w dotychczasowej karierze Qinwen. Nie zakładam, że diametralnie zmieni jej dalsze wyniki, ale na pewno będzie miał korzystny wpływ na morale. Wygrała tutaj z najlepszą zawodniczką świata i wygrała też jeden z najbardziej stresujących meczów jaki może Cię czekać w karierze. Gratulacje Qinwen. Tutaj jesteś Paris QueenWen.



Sukces na jaki zasłużyła Donny Vekic

Nie ukrywam, że w finale nastawiałem się na bardziej wyrównane starcie, ale jedna z moich tenisowych ulubienic - Donna Vekic okazała się dużo słabsza. Chyba nawet lekko nie dojechała fizycznie, choć myślałem, że mimo intensywności ostatnich dni, to po piątkowym odpoczynku będzie tutaj odpowiednio zregenerowana. I wiecie - adrenalina oraz dopaminy, które przynosi finał sprawią, że na korcie będzie fruwać. Nie fruwała. Oczywiście duża w tym zasługa Chinki, która wygrywała zdecydowaną większość big pointów i nie dała Chorwatce przejąć inicjatywy w pojedynku. W pierwszym secie finału trochę przespała początek i Qinwen nie dała jej wrócić. W drugim z kolei miała trudności przy swoim serwisie i koniec końców dała się przełamać w kluczowym momencie. Cóż finał, nie był dobrym meczem Donny, ponieważ ilość dużych autów i błędów w ważnych momentach była nazbyt duża. Zdobyła jednak srebro, które jest efektem doskonałego turnieju w jej wykonaniu. Przypomnę, że pokonała tutaj między innymi Coco Gauff i Martę Kostyuk, a po nadludzkim fizycznie wysiłku w meczu z Ukrainką, kilkanaście godzin później wygrała w niezwykle ważnym meczu półfinałowym z Anną Schmiedlovą. Dyspozycja Słowaczki w tym meczu nie była co prawda imponująca, ale Donna w meczu gwarantującym jej medal zagrała bezbłędnie. Chyba najlepiej w całym turnieju. Bardzo liczyłem na złoty medal 28-latki, ale tak sobie myślę, że to i tak wielki sukces Donny. Olimpijski krążek będzie pięknie wyglądał na jej półce i jest taką wisienką w dotychczasowej karierze. Cieszy, ponieważ wiele razy mało brakowało do dużych wyników, a problemy zdrowotne bardzo uprzykrzały jej karierę - do tego stopnia, iż myślała już przecież o jej zakończeniu. Teraz po cichu liczę, że doskonały Wimbledon i medal w Paryżu dodadzą jej trochę luzu i sprawią, że w dalszej części sezonu będzie bardzo mocna. Po cichu liczę nawet jeszcze na Masters w tym roku, ponieważ rywalizacja o ostatnie premiowane miejsca zapowiada się niezwykle interesująco.


Pozytywne niespodzianki olimpijskiego turnieju

Oczywiście jako pierwsza nasuwa się tutaj postać Anny Karoliny Schmiedlovej. Ostatecznie Słowaczka wyjeżdża z Paryża bez medalu, ale to co tutaj pokazała jest największą sensacją. Przed turniejem totalnie nikt o niej nie mówił. Miała co najwyżej średni sezon i coraz chętniej udawała się na turnieje rangi 125, jakby odchodząc nieco w cień. Przychodzą Igrzyska i co? Wygrywa z Beatriz Haddad Maią, Jasmine Paolini i Barborą Krejcikovą, czyli trzema niesamowicie mocnymi zawodniczkami. Szczególnie zwycięstwo z Włoszką w piekielnie trudnych warunkach było imponujące. Prąd odcięło na etapie półfinału i ostatecznie w 2 ostatnich meczach zdobyła tylko 7 gemów przez co może czuć pewien niedosyt, ale to i tak prawdopodobnie najlepszy występ w jej dotychczasowej karierze, bo główną konkurencją są 3 turniejowe zwycięstwa w 250 - w tym jedne w Katowicach. Podobać się może jej ofensywny, odważny styl i zadziorność. Zresztą tę prezentuje nie tylko na korcie, ponieważ to jedna z tych tenisistek, która nie boi się mówić co myśli na różne tematy - również polityczne. Liczę, że dzięki dobremu turniejowi tutaj poprawi również wyniki w tourze i być może największy punktowany wynik w karierze jeszcze przed nią. Tutaj na pewno przypomniała się lepiej tenisowemu światu i dostarczyła emocji jakich je rodacy nie uświadczyli w tenisa od czasów Danieli Hantuchovej i Dominiki Cibulkovej.

Drugą personą, która zasługuje na słowa uznania jest oczywiście Angelique Kerber. Oj, już ją widziałem w półfinale kiedy prowadziła 4:1 w trzecim secie ćwierćfinałowego starcia z Qinwen Zheng. Przed początkiem turnieju Reprezentantka Niemiec ogłosiła, że kończy po tym turnieju karierę, a jeśli tenisistka, którą lubisz to robi, sympatia rośnie jeszcze bardziej. I była tutaj blisko strefy medalowej, bo przecież odpadła w 1/4 finału z późniejszą finalistką po tie-breaku. Fajne jest, że Angie pokazała tu swoją najlepszą twarz, czyli tenisowy spryt, głębokość zagrań skutecznie uprzykrzającą życie rywalkom. Medal byłby piękną historią i pokazem mocy, ale sport jest bezwzględny


Wyniki gorsze niż się spodziewaliśmy

Z powodów opisanych w pierwszym punkcie, nie chciałbym tutaj zbyt wiele pisać o rozczarowaniach ze względu na specyfikę tego turnieju. Faworytki odpadały szybko i widzę tutaj 2 powody. Nie miały w tym turnieju odpowiedniej formy lub zawiodła kwestia mentalna - czasami jedno i drugie. Oczywiście szybkie porażki Jasmine Paolini (z Anną Karoliną Schmiedlovą) i Jeleny Ostapenko (z Camilą Osorio) są sporą niespodzianką. U Coco Gauff po raz kolejny nie dojechał mental. Szkoda mi tej dziewczyny, bo widać niewątpliwą dumę z tego kiedy może ubrać trykot w barwach Stanach Zjednoczonych. Amerykańskie media jednak skutecznie podmieniają jej talent na negatywne emocje przez presję jaką na nią nakładają. Efekt jest jaki jest, że jej zachowania na korcie są coraz bardziej nerwowe i niezrozumiałe. Ciężki będzie żywot Coco jeśli je nie poluzują lub nie będzie lepiej zaopiekowana pod kątem mentalnym, ponieważ widać, że nerwowość u niej postępuje. Kumulacja może nastąpić już niebawem podczas 1000 w USA i przede wszystkim w US Open, gdzie broni tytułu. Mocno może spaść w rankingu po tych turniejach, a najgorsze, że mogą spaść morale. Wokół tej 20-letniej dziewczyny dzieje się za dużo i presja nie jest w jej przypadku absolutnie przywilejem. Liczę, że Coco otrzyma trochę spokoju, bo to dla mnie jedna z 3 najbardziej utalentowanych zawodniczek na świecie, a wyniki w ostatnich miesiącach zupełnie tego nie pokazują. Jej ranking jest w moim odczuciu mylący. Aryna Sabalenka, Elena Rybakina czy Jasmine Paolini to zawodniczki, które w tym sezonie prezentują się zdecydowanie lepiej. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że lepsze wrażenie sportowe pozostawia po sobie nawet jej reprezentacyjna koleżanka - Danielle Collins. W Paryżu Coco zawiodła i szkoda. Tym bardziej, że próbowała w singlu, mikście i deblu mając nadzieję na medal. Mam nadzieję, żę podobnie jak w przypadku Igi rozczarowujący wynik nie wpłynie na jej dalszy sezon. Bo po prostu lubię Coco.

PAP/EPA

Stosunek do imprezy 4-lecia tenisistek

Ciekawy jest ten trend wycofań z turnieju olimpijskiego, których w tym roku było naprawdę sporo. I myślę, że to może postępować… ze względu na globalizację społeczeństwa. Bo zobaczcie. Tutaj nie ma punktów, nie ma w zasadzie kasy, a jest medal i gloria reprezentowania swojego kraju. Są nacje patriotyczne, jak USA czy Czechy, są zawodniczki takie jak Iga czy Donna Vekic dla których reprezentowanie kraju jest niezwykle ważne, ale są takie, gdzie suma plusów i minusów na tym etapie sezonu przeważa za odpuszczeniem i jest to dla mnie w pełni zrozumiałe. Bo jeśli nie czujesz przywiązanie do kraju, nigdy nie dorastałaś z magią wyjątkowości Igrzysk, to mimo że zdajesz sobie sprawę jakim fantastycznym przeżyciem musi być Olimpiada i jaką chwałą daje olimpijski medal, to nasuwa się wniosek żeby być może odpuścić dla zdrowia czy wygrania innych turniejów. Szczególnie jak kalendarz układa się tak jak teraz, czyli że masz już w głowie przeniesienie na inny kontynent i nawierzchnie, a tu kolejne aklimatyzacje. Myślę, że ten trend może się utrzymywać jeśli Igrzyska nie zaczną być nagradzane chociaż punktami, a dodatkowo kalendarz tenisowy będzie tak intensywny. Wyjątkiem mogą być najbliższe w Los Angeles, ale generalnie uważam, że w tenisie popularność Igrzysk Olimpijskich może iść bardziej w kierunku piłki nożnej niż lekkoatletyki.


Tyle!

I to tyle w tym tekście! Odsyłam oczywiście również do tego dedykowanego Idze Świątek, podsyłając do niego link. Znajdziesz to TUTAJ



----

PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16


I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!

Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJhttps://twitter.com/z_kortu

Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJhttps://www.facebook.com/groups/178960806040159

---------

Poznaj mój Skarb Kibica WTA!

Zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się z moim "Skarbem Kibica WTA 2024". To 139 stron pasji do tenisa i być może interesujących dla Ciebie informacji. Znajdziesz go klikając poniżej.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024