Tenisistki i tenisowe życia oczami tenisowego fanatyka
Dobra, w końcu zebrałem się w sobie, żeby usiąść przy klawiaturze i przelać część swojego mózgowego chaosu na ten cyfrowy papier. A potem, by wylać na zewnątrz trochę emocji, dzieląc się z Wami tymi dotyczącymi moich wizyt na turniejach tenisowych. I choć bywam też w Warszawie i bywałem w Ostrawie, będziemy tu krążyć głównie wokół Berlina i Nowego Jorku, gdzie tych wspomnień mam najwięcej. Na początek uprzedzam co do formy tekstu - będzie to bardziej emocjonalna opowieść niż rozsądkowa, jakie mam w zwyczaju pisać. Nie będzie to też stricte informator opisujący turnieje przez pryzmat logistyki czy liczb. Jeśli wybieracie się do Berlina, to chętnie podzielę się wskazówkami w komentarzach. W swoim tekście natomiast chciałem skupić się na obserwacjach, które mam i dotyczą kulis WTA oraz tego, jak wygląda ten świat oczami kibica. Może Was to zachęci, a może wręcz przeciwnie, ale po cichu liczę, że poszerzy horyzonty i pomoże w decyzji czy warto zrobić krok o którym wielu z Was zapewne ...