#DailyRaportAO (dzień 3) - Alja Tomljanovic bohaterką I rundy

Trzeci dzień Australian Open za nami, a w tym roku jest to równoznaczne z zakończeniem zmagań w pierwszej rundzie. W Melbourne pogoda nie jest przeszkodą. Przynajmniej jeśli chodzi o konieczność przekładania meczów, bo pewnie parę zawodniczek pogroziłoby mi palcem za takie stwierdzenie. W I rundzie było co oglądać i mogliśmy się przekonać w jakiej dyspozycji są faworytki turnieju czy zawodniczki, których gra interesuje nas najbardziej. Mam nadzieję, że Twoje faworytki nie zawiodły oczekiwań. I, że czas pozwolił Ci na obejrzenie jak największej ilości spotkań bez szwanku dla Twojego zdrowia, bo mam dla Ciebie wiadomość. Zabawa dopiero się rozkręca, a na nocnym horyzoncie widać nowe emocje. Zanim one jednak nastaną, zapraszam Cię na ostatnią analizę dotyczącą spotkań I rundy.


Jimmie48/Tennis Photography


Alja Tomjanovic vs Petra Martic 7:6, 4:6, 6:4

Czapki z głów przed Alją Tomljanovic. Przyznam się bez bicia, że obserwując przebieg pierwszego seta, nawet po tym jak zakończył się zwycięstwem reprezentantki Australii, to dalej uważałem, że to Petra wygra ten mecz. Powody były typowo fizyczne. Obawiałem się o motorykę Alji, a po pierwszym secie wydawało mi się, że wygląda już na dość podmęczoną. Tenis jednak jest przewrotny, bo owszem - drugi set faktycznie wygrała Petra Martic, a i w trzecim była zawodniczką mającą przewagę przez jego większą część. To nie było jednak tak, że całkowicie kontrolowała przebieg meczu, bo naprawdę wiele gemów było wyrównanych i pojedyncze punkty decydowały o wygranej w secie (każdym). Hitem był dla mnie jeden gem przy 5:5 który trwał 18 minut! Strasznie podobało mi się to jak obie odważnie wybierają się do siatki, a w przypadku Alji równie mi imponowały minięcia zza linii kiedy wcześniej “zaprosiła” swoją koleżankę pod taśmę. To było naprawdę efektowne. Ogólnie pod względem wizualnym było to najfajniejsze spotkanie jakie oglądałem dzisiejszej nocy. Przejdźmy jednak do najważniejszego, najciekawszego, najlepszego. Jest stan 1:4 z perspektywy Alji w trzecim secie z 2 przełamaniami. Co by nie pisać jest to stan w którym wiele zawodniczek traci wiarę, Dokładając do tego, że Twoja przeciwniczka jest bardzo solidna, a Ty jednak dopiero powoli wracasz po kontuzji, to jest to zrozumiałe. Ale Alja taka nie jest. To raz, że grała odważnie i skutecznie, ale to jak walczyła o punkty i biegała do piłek spadających tuż za siatką w bardzo trudnych sytuacjach budziło respekt i jeszcze większą chęć wspierania jej. Tak, Alja wygrała 5 gemów z rzędu i cały mecz! A skoro już o kibicowaniu mowa, to nie wiem czy jest coś fajniejszego w tourze niż oglądania lubianej reprezentantki gospodarzy w sesji wieczornej w Melbourne. Ekscytacja kibiców kiedy ich zawodniczka wygrywa sety, gemy czy po prostu punkty po walce jest rewelacyjna! A kiedy jeszcze do tego pojawi się na korcie robactwo czy jakieś zwierzątka dla których trzeba na chwilę zrobić przerwę, to klimat wchodzi na maksa. Piszę te słowa, choć nie jestem wcale wielkim miłośnikiem zwierzątek. Po prostu je lubię. W Melbourne zobaczyć je na shortsach jest jednak zawszym czymś fajnym. Na koniec ciepłe podziękowania przy siatce dwóch Chorwatek, ponieważ przypomnę, że Alja urodziła się w Zagrzebiu i dopiero z czasem zaczęła przywdziewać australijską flagę (w wieku 21 lat). Naprawdę chciałbym żeby Alja zaszła tutaj daleko, a jej pojedynek z Iga Świątek na korcie centralnym mógłby być epickim widowiskiem. Pokuszę się o stwierdzenie, że Alja Tomljanovic swoją postawą jest największą bohaterką pierwszej rundy w turnieju Pań. Oby zdrowie i kondycja dopisywały, bo jej miejsce jest w pierwszej 50, a nie tam gdzie jest teraz.


Danielle Collins vs Angelique Kerber 6:2, 3:6, 6:1

Zacząłem oglądać po meczu Igi i widziałem to swoim spiącymi oczami tak. W drugiej połowie pierwszego seta naprawdę dobrze wyglądała Danielle - nawet nieco przypominała swoją wersję siebie stąd sprzed 2 lat. Nieco, bo popełniła jednak proste błędy. Tych niewymuszonych popełniła w całym meczu ponad 4- (41). Już sobie wyobrażałem jak może wyglądać jej mecz z Igą w drugiej rundzie. Tylko, że pierw zaczął się drugi set tego spotkania, a nim Danielle już nie grała tak przebojowo, a zaczęła to wykorzystywać Angie Kerber przez co mecz stał się wyrównany. Co więcej, kiedy przy stanie 3:3 Danielle nie wykorzystała 2 break-pointów, to zaraz odbiło jej się czkawką, ponieważ (nieco na własne życzenie, a nieco ze względu na grę Niemki) straciła swoje podanie raz, a potem jeszcze drugi raz i w parę minut przegrała całego seta. Tak więc o wszystkim miała decydować trzecia partia. Tutaj już nie myślałem z kim zagra Iga, ponieważ szanse oceniałem jakoś 50/50. Danielle miała jednak inny plan, bo choć po walce przegrała w nim pierwszego gema, to później tylko u niej zmieniała się liczba na tablicy w kolumnie “gems”. Ale jak to wyglądało w praktyce to do końca nie wiem, ponieważ oczy się zamknęły i musiałem się kimnąć w celu naładowania baterii. Uspokajam. Potem nadrobiłem zaległości i zobaczyłem z odtworzenia ten mecz. Zawsze przecież warto wiedzieć jakie są główne zagrożenia dla Igi. Myślę, że Danielle zagrała w nim fajnie. Ten jej backhand potrafi być naprawdę groźny i nadal preferuje ofensywną grę, na co dowodem jest blisko 50 winnersów (46) w całym meczu. Mam jednak nieodparte wrażenie, że w trzecim secie Angie nie czuła się już zbyt dobrze fizycznie i to ułatwiło grę jej rywalce. Tym oto sposobem Iga będzie miała okazję do rewanżu na Amerykance za porażkę w półfinale tutaj sprzed 2 lat. Z kolei Danielle… też będzie miała okazję do rewanżu za ostatnie, potężne porażki z liderką rankingu. Myślę jednak, że Danielle Collins jest obecnie słabszą przeciwniczką od Sofii Kenin, dlatego jestem dobrej myśli. Choć Danimal nigdy nie można lekceważyć.

PAP/EPA


Elena Rybakina vs Karolina Pliskova 7:6, 6:4

To był taki pojedynek dobrej zawodniczki, która najlepsze lata kariery ma już raczej za sobą z jej młodszą, udoskonaloną wersją, która jest w swoim prime. Karolinie Pliskovej zabrakło niewiele do rozstawienia a AO, a los był bezwzględny i już w pierwszej rundzie musiała się zmierzyć z jedną z najlepszych zawodniczek świata. Moim zdaniem pokazała w tym meczu, że rozstawienie przy jej nazwisku wciąż nie byłoby niczym dziwnym. No właśnie, a jak mecz wyglądał? Napiszę lekko złośliwe, że Karolina jest sama sobie winna, że trwał tylko 2 sety. Prowadziła w tie-breaku 6:3 i miała 2 serwisy, ale nie wykorzystała takiej przewagi. Kolejne 5 punktów należało w nim do Eleny z których trzeba przyznać, że niektóre były zagrane znakomicie. Zwłaszcza jeden kiedy była w solidnej obronie. Niesamowicie podoba mi się opanowanie Kazachski w trudnych momentach. Tej dziewczynie w ogóle nie trzęsie się ręką i myślę, że doceniłby ją niejeden wybitny neurochirurg. Mimo wszystko twierdzę, że Karolina jest na tyle doświadczona, iż mogła spróbować lepiej wykorzystać jeden z 3 setboli. Tym bardziej, że pewnie była świadoma jak ważny jest to set. Raz, że jego przegranie obniża morale, a dwa że Elena lubi iść za ciosem. Tak też było, ponieważ w drugim dość szybko przełamała rywalkę, a potem ani razu nie dopuściła do break-pointów przy swoim serwisie. Nie jest to żadne zaskoczenie, ponieważ przy stylu obu zawodniczek przełamanie ma szczególną wagę i tym oto sposobem mieliśmy tylko 3 takie momenty w całym meczu. Faworytka zrobiła zatem swoje i podobnie jak Iga miała trudne przetarcie w I rundzie, ale “kapitanie - melduję wykonania zadania”. Jestem ciekawy czy według Ciebie trudniejsze warunki postawiła Sofia Kenin Polce czy jednak Karo “Rybie”.  Elena gra więc dalej i jestem ciekaw jaki poziom będzie prezentować w kolejnych rundach. Czeszka za to jeszcze powinna parę razy pokazać się z dobrej strony i myślę, że nawet w wielkich szlemach może trochę namieszać. Na razie jednak czeka ją jednak wielki spadek w rankingu, ponieważ będzie to prawdopodobnie dopiero 8 dziesiątka po zakończeniu AO. Nie pamiętam kiedy na takich miejsca była ostatnio była numer 1. Tak więc pracowity okres przed Czeszką, bo ranking nie zawsze odbudowuje się łatwo.


Emma Raducanu vs Shelby Rogers 6:3, 6:2

No, no, no. Takiej Emmy Raducanu nie widziałem już dawno. Bardzo regularna i świetnie wyglądająca fizycznie. Do tego bardzo często trafiała ładnymi, soczystymi uderzeniami. W tym spotkaniu była zawodniczką o klasę lepszą od swojej rywalki i miała nad nim pełną kontrolę. Ciekawe co dalej, bo pokazała, że jeśli jest zdrowa i w formie to wreszcie ma argumenty, by zamknąć usta wielu malkontentom. W tej dziewczynie wciąż drzemie duży talent! Fajnie jakby o Emmie  ponownie zaczęło się mówić jak najwięcej sportowo w tym sezonie, a dobry start w Melbourne będzie ku temu doskonałym fundamentem. Z kolei Shelby Rogers niestety nie wyglądała zbyt dobrze. Nie najlepiej poruszała się po korcie, a w zestawieniu z Brytyjką wyglądała jakby miała w nogach kilka kilometrów więcej, Do tego nie funkcjonuje gra ofensywna, która zawsze była jej dużą bronią. Wiem, że Shelby od dłuższego czasu zmaga się z problemami zdrowotnymi, a te jakby coraz bardziej wpływały na jej poziom sportowy. Trudne zadanie przed trenerem Sierzputowskim, aby wprowadzić Shelby Rogers na wyższy poziom. 


Jelena Ostapenko vs Kimberly Birrell 7:6, 6:1

Trudno underdogom wygrać z Jeleną Ostapenko jeśli robi się więcej nieracjonalnych błędów w pojedynku z nią od niej samej. To właśnie zrobiła Kimberly Birrell w tie-breaku pierwszego seta do którego niejako zaprosiła ją kolosalnymi błędami w drugiej części pierwszego seta Jelena Ostapenko. Łotyszce mniej więcej na połowę seta totalnie rozregulował się cel, a to dało nadzieję Australijce, bo tutaj pierwszy set był do wygrania. Na pewno może tego żałować, ponieważ nie wiadomo czy wtedy Jelena w drugiej odsłonie grałaby z takim luzem. Ale nie pokuszę się o napisanie, że był to dobry meczu Australijki. Raczej w pewnym momencie słabiutko zagrała faworytką spotkania. W drugim secie z kolei grała już dużo lepiej i sam nie wiem kiedy on upłynął - zwłaszcza, że oglądałem go jednym okiem. O grze Jeleny nie mam do powiedzenia nic nowego. Grała typowo to co zawsze tutaj nie ma filozofii, a jedynie przestój w którym wyrzucała na potęgę był znacznie dłuższy niż w ostatnich spotkaniach. Tak więc wzbudzająca duże emocje wśród polskich kibiców zawodniczka z Rygi wykonała swoje zadanie, a teraz czeka nas ciekawy pojedynek z Alją Tomljanovic, gdzie mogą być duże emocje. Zawodniczki jakoś specjalnie za sobą nie przepadają, a przy skłonności do sędziowania Jeleny, australijska publiczność może dodać swoje trzy grosze, aby podkręcić atmosferę. Może być kocioł. To będzie ciekawy pojedynek do oglądania nawet jeśli nie będzie to wyrównane spotkanie.


______

Jeśli chcesz przeczytać podsumowanie meczu Igi Świątek, to go tutaj nie znajdziesz :) Spokojnie, to dlatego, że na jego temat powstał dedykowany wpis. Oczywiście zachęcam do lektury! KLIKNIJ TUTAJ, aby go przeczytać.

______


Jessica Pegula vs Rebecca Marino 6:2, 6:4

To był w sumie klasyczny pojedynek dużej faworytki z underdogiem i było to spotkanie w którym do gry obu Pań z przebiegu spotkania nie można mieć większych zastrzeżeń. To zresztą pokazuje wynik. Jedynie czas meczu może być mylący, bo trwał nieco ponad godzinę, czyli tyle ile czasami trwają bardziej piekarnicze spotkania. Wynikało to jednak głównie ze stylu gry Rebecci Marino, która nie lubi specjalnie wchodzić w długie wymiany. Kanadyjka parę razy trafiła fajne piłki czym zaskoczyła Amerykankę, ale pojedynczymi piłkami spotkania się nie wygrywa. Dla mnie był to mecz, który można zobaczyć, ale bez zachwytów i który nie zostanie w pamięci na dłużej. Co za to można po nim napisać o Jessie? Przede wszystkim, że grała bardzo skupiona i solidnie do czego już nas przyzwyczaiła. Dostała odpowiednią rywalkę na start i zrobiła co miala zrobić. Ot, co. 29-latka rzadko w takich spotkaniach zawodzi. Dla niej poważne próby dopiero przyjdą, a sądząc po wywiadach jest zadowolona ze swojej formy i to jest ważne. Jestem przekonany, że chciałaby nareszcie pokonać barierę ćwierćfinału w welkim szlemie. Ten mecz nie sprawił, że staje się to w moim odczuciu bardzo wykonalne albo przeciwnie. Co ciekawe w tym roku odpuściła grę w mikście, więc może to jest spowodowane większą ekonomią w zarządzaniu siłami? Ciężko mi powiedzieć. Natomiast w singlu, drabinka na razie wydaje się być przyjazna, ponieważ teraz zmierzy się z Clarą Burel, gdzie też będzie znaczną faworytką.



Victoria Azarenka vs Camila Giorgi 6:1, 4:6, 6:3

Nie porwał mnie ten mecz ani niczym nie zaskoczył. Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu Panie grają jakby gorzej i trochę się zastanawiam czy nie jest to już kwestią wieku. Giomila dalej strzela z forhandu kiedy się tylko da, ale celownik jakby był coraz gorszy. Podobne mam odczucie względem jej poruszania się po korcie. To według mnie nie ta sama Camila co 3-5 lat temu. Nie zmienia to jednak faktu, że jej mecze nadal są gwarancją kilku efektownych zagrań, a wybuchy na trybunach dziś fajnie o tym świadczyły. To było jednak za mało, bo poza drugim setem gdzie trafiała więcej, w pozostałych dwóch Białorusinka miała kontrolę jeśli chodzi o punkty/wynik i to bez żadnej spektakularnej gry. A była mistrzyni wielkoszlemowa nie jest w moim odczuciu też obecnie nawet w dobrej formie. Ostatnie dobre meczu Viki pamiętam chyba sprzed roku w Australii i teraz ma tutaj do obrony aż 720 punktów, tak więc słaby wynik może spowodować jej spadek poza pierwszą 30. Teraz jej rywalką będzie Clara Tauson, czyli tenisistka też preferująca ofensywny tenis, która jednak wraca do gry po problemach zdrowotnych i jej forma jest zagadką. Vika będzie zatem faworytką nawet jeśli nie poprawi jakoś poziomu. Jednak upieram się, że na razie nie wygląda na zawodniczkę, które może tutaj dojść nawet chociażby do ćwierćfinału. Z drugiej strony jest to jedna z najbardziej doświadczonych zawodniczek w tourze, która z pewnością potrafi się dobrze przygotować do ważnych zawodów, a w Australii zawsze czuła się dobrze. Tak więc może zajdzie tutaj daleko dzięki tenisowemu cwaniactwu? Takie rzeczy są jak najbardziej możliwe.


Co w innych spotkaniach?

Z meczów gdzie żałuje, że nie mogłem poświęcić im więcej czasu widzę przede wszystkim 1. To pojedynek Qinwen Zheng z Ashlyn Krueger. Sądząc po wyniku Chinka nie miała wcale łatwo z utalentowaną Amerykanką. To czas w którym Reprezentantka Kraju Środka będzie miała większe oczekiwania względem wyników, dlatego jestem ciekawy jak poradzi sobie z tym w pierwszej lewie wielkiego szlema, Z pewnością jest to dziewczyna, którą stać tutaj na dobry wynik jeśli będzie grała na co ją stać. Tak sobie myślę, że “czarnym koniem” turnieju może być Katie Boulter, ale… właśnie. Teraz właśnie zmierzy się ze wspomnianą Chinką i jest to na pewno ciekawe spotkanie weryfikacyjne dla obu. Seta straciły pojedynkowe faworytki Daria Kasatkina (z Peyton Stearns) i Emma Navarro (z Xiyu Wang), ale nie były to sytuacje w których były blisko wypadnięcia za burtę. Chciałbym za to wiedzieć co stało się z Soraną Cirsteą, że po wygraniu pierwszego seta 6:0 z Yafan Wang przegrała mecz. Jeszcze w drugim secie prowadziła nawet 4:2. Kontuzja? Jeśli znasz odpowiedź, to chętnie ją poznam. Poza tym raczej bez wyników, które uznaję za zaskakujące. Tak więc mieliśmy jeśli chodzi o zaskoczenia spokojny dzień. Wychodzi na to, że poniedziałek był pod tym względem najbardziej brutalny wobec faworytek.

---------

Godne odnotowania

Sensacje: brak

Niespodzianki: wytrzymałość fizyczna Alji Tomljanovic, porażka Sorany Cirstei z Yafan Wang.

Co ciekawego czeka nas jutro?

Leylah Fernandez vs Alycia Parks
Ons Jabeur vs Mirra Andreeva
Paula Badosa vs Anastasia Pavlyuchenkova
Alina Korneeva vs Beatriz Haddad Maia
Caroline Dolehide vs Coco Gauff
Caroline Garcia vs Magdalena Fręch
Marta Kostyuk vs Elise Mertens
Brenda Fruhvirtova vs Aryna Sabalenka


PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16


I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!

Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJhttps://twitter.com/z_kortu

Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJhttps://www.facebook.com/groups/178960806040159

Myślę też, że kanał na YouTube oraz profil na Instagramie Australian Open mogą być również dobrym miejscem dla Ciebie.

---------

Poznaj mój Skarb Kibica WTA!

Zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się z moim "Skarbem Kibica WTA 2024". To 139 stron pasji do tenisa i być może interesujących dla Ciebie informacji. Znajdziesz go klikając poniżej.


---------

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024