#IgaMatch - Iga Świątek vs Sofia Kenin 7:6, 6:2

Zapraszam Cię do przeczytania mojego debiutanckiego tekstu z cyklu #IgaMatch w którym zamierzam opisywać wszystkie spotkania Igi Świątek w tegorocznym Australian Open poświęcając na to dedykowany tekst. Zdecydowałem się na osobne wpisy niezależne od codziennych podsumowań z Australii, ponieważ po prostu “Nasza Duma” na to zasługuje.  Tak więc #IgaMatch będzie publikowane niezależnie od codziennego raportu w którym opisuje inne spotkania (dziś ten pojawi się bliżej wieczora). Mam wielką nadzieję, że taki tekst powstanie siedmiokrotnie, bo dobrze wiesz co to będzie oznaczać. Prawie raj, bo minimum finał. Nawet się zrymowało i oby to był dobry znak. A ja liczę, że tekst Ci się spodoba i będę wdzięczny za feedback, ponieważ dzięki temu łatwiej będę mógł poprawić przyszły content, aby stał się jeszcze ciekawszy. Dobra, zapraszam do czytania!

PAP/EPA

Set 1 

Nie powiem. Spadł mi po nim lekki kamień z serca. W pierwszym tegorocznym secie wielkoszlemowym Iga miała poprzeczkę zawieszoną wysoko niczym na poziomie olimpijskim w zawodach skoku o tyczce i duża w tym zasługa klasy rywalki. Jedna rzecz, która muszę przyznać, że bardzo podoba mi się o Sofii Kenin. Nie patrzy na to czy gra z zawodniczką numer 150 rankingu czy światową 1. Ma go głęboko w poważaniu i robi swoje prezentując swoją agresywną grę. Na początku to dość dobrze zadziałało, ponieważ bojowe nastawienie sprawiło, że w pierwszych gemach wywalczyła przełamanie. Głównie dzięki ryzyku, które się opłaciło. Te 1:3 na początku było efektem jej dobrej gry, a nie jakiejś słabej Igi - choć to oczywiście nie był jej peak formy. Ale przez to Iga musiała wejść na wyższy poziom, aby odrabiać straty. Jeśli będziesz oglądać ten mecz z odtworzenia to polecam Ci skupić się szczególnie na 2 piłkach. Pierwsza z nich miała miejsce przy stanie 3:2 i 40:30 dla Sofii Kenin przy jej serwisie. Wybitna w tej wymianie była gra w obronie Igi, która przyniosła punkt i deuce. Pokuszę się jednak o stwierdzenie, że przyniosła jej kilka późniejszych też punktów, a co za tym Idzie gema. Rozbiła tak trochę boksersko w tym momencie rywalkę, która później popełniła proste błędy (w tym podwójny) i wyrównał się status przełamań oraz meczu. Drugi taki punkt to stan 4:4 i po 30 przy serwisie Igi. Uderzając w siatkę stosunkowo nietrudną piłkę Iga mam wrażenie, że podała trochę tlenu Sofii Kenin, która w kolejnych kilku minutach znowu grała lepiej. Piszę o tym dlatego, że to fajnie pokazują jaką grą jest tenis i jak istotne mogą być nawet pojedyncze piłki. 

Ucieszyła mnie bardzo samomotywacja Igi po wygranym gemie na 5:5. To było potrzebne, bo wcześniej Polka była jakby nieco mniej energiczna jeśli chodzi o mowę ciała. Mam też odczucie, że w tym secie grała nieco za często przez środek przeciwniczce, a Amerykance to pasowało. 25 -latka kiedy nie musi zbytnio odgrywać w ruchu, to łatwiej zdobywa przewagę. Iga jak na siebie też wyjątkowo często nie trafiała czysto w piłkę, bo w pierwszym secie naliczyłem aż 5 czy 6 takich piłek. Zazwyczaj to jej średnia na kilka spotkań. Może to kwestia rakiety, a może słońca? Tutaj jestem spokojny, ponieważ i do jednego i drugiego z czasem się przyzwyczai. A śliczna różowa czapeczka zapewne w tym pomoże. Niemniej słońce przeszkadzało na pewno, bo było to widać po podrzutach. Z aspektów dookoła tenisowych, to gdybym był Sofią Kenin, pewnie powiedziałbym kilka cierpkich słów o taśmie (a na tyle co znam Sofię, to stawiam, że w myślach mogła tak właśnie zrobić), ponieważ dwukrotnie punkty po niej w ważnych momentach punkt zdobyła Iga. To były sytuacje w których Raszynianka miała lub miałaby przewagę sytuacyjną, ale jednak takie rzeczy bolą. 

Sofia Kenin zdołała doprowadzić do tie-breaku mimo, że w końcówce seta lepiej wyglądała już Polka, ale tam na szczęście niespodziewanych rozstrzygnięć nie było. Wszystko od początku układało się po myśli Igi, która kluczowe, że dobrze returnowała i się nie podpalała. Do tego winnery i szybkie 7:2. To był gem w którym o dziwo było wyjątkowo spokojnie. A ten tie-break był niezwykle ważny, ponieważ pewnie nie tylko mi, ale również Tobie było trudno sobie wyobrazić, że Sofia Kenin może zagrać jeszcze 2 sety na takim poziomie, aby zagrozić zwycięstwem fenomenowi fizycznemu jakim jest Iga. To był oczywiście set, który kosztował dużo energii. Trwał 1 godzinę i 9 minut, czyli naprawdę sporo, bo “Nasza Duma” niejednokrotnie w bardzo zbliżonym czasie wygrywa spotkanie. Chociażby w debiutanckich finałach wielkiego szlema. Tak więc wygrana po emocjonującym meczu w którym było dużo fajnej gry z obu stron, ale też sporo emocji. Super, że Iga wygrywa takie trudne batalie, gdzie trzeba utrzymać nerwy na wodzy i zaakceptować, że rywalka swoje będzie trafiać. 


Nieco ponad 3-miutowy skrót meczu:


Set 2

Nie powiem. Do drugiego seta podchodziłem już bardziej spokojny ze względu fakt, iż Sofia musiałaby grać jeszcze przez pewnie blisko 2 godziny na podobnym poziomie, aby ewentualnie spróbować zrobić tutaj Idze krzywdę. A widać było (już nawet w 1 secie), że Amerykanka się spieszy i nie chce grać długich wymian. Zresztą jej pośpiech był zauważalny nawet między serwami Igi kiedy to błyskawicznie przemieszczała się na pozycję do odbioru podania. To było nawet słuszne z jej perspektywy, ponieważ w długich wymianach zdecydowanie więcej do powiedzenia ma Iga przy swoim potencjale czy stylu gry. Oprócz ogromnej różnicy w umiejętności gry defensywnej, to było moim zdaniem największą przewagę na rzecz Igi. Fajnie działał też u Igi backhand - dziś dużo lepiej niż forhend, a myślę, że co do serwisu, to też możemy być optymistami na dalszą część turnieju, a nawet sezonu. Ogólnie w drugim secie Iga wyglądała bardzo pewnie i było widać, że jest doświadczoną mistrzynią, która zdaje sobie sprawę w jakim kierunku zmierza mecz. Nie forsowała tempa, a konsekwentnie skupiała się na kolejnych punktach i tak było trzeba. Szczególnie, że na początku jej rywalka jeszcze stawiała poprzeczkę w miarę wysoko, ale Iga jakby była świadoma, że moment na atak nadejdzie. Myślę też, podpowiedzi z boksu Tomka Wiktorowskiego w stylu “Niech ona biega” były bardzo cenne i pomocne. Zresztą co tu pisać - to spec jakich mało. I tak to się potoczyło, że chwilę przed 4:00 mogliśmy być już stosunkowo spokojni i myśleć o studiach do 17 czy pracy za kilka godzin lub w najlepszym przypadku odpoczynku kosztem odpuszczenia oglądania kolejnych spotkań. Iga zrobiła swoje pokazując klasę i dojrzałość. Jeszcze słówko o Sofii Kenin, bo uważam, że zasłużyła żeby ją docenić. Większość meczu grała na naprawdę fajnym poziomie, a jej winnersy i zagrania po linii były efektowne. Myślę, że może kilkanaście zawodniczek w tourze byłoby w stanie z nią wygrać dzisiejszego dnia jeśli utrzymałaby poziom jaki prezentowała przez 1,5 seta. Dopiero w końcówce odniosłem wrażenie, że lekko się rozsypała. Mam tutaj na myśli stan od 4:2 w drugim secie, gdzie teatr zaczął mieć już tylko jedną tenisową, wspaniałą aktorkę z Raszyna. 


Poniźej 2 wywiady z Igą:





Przemyślenia ogólne

Pobożnie. Ja nie chcę spotkań z tak silnymi rywalkami w pierwszej rundzie wielkiego szlema. Nie wiem jak no zapatruje się Iga, a to jest oczywiście najważniejsze, ale po co to nam - kibicom? Nerwów tutaj troszkę było, a takie rywalki jak Sofia Kenin zawsze mogą być groźne. Ten mecz przypominał mi nieco spotkanie Igi z Belindą Bencic podczas US Open 2021, które niestety przegrała. W nim również pierwszy set był na wyniszczenie (obie grały wtedy na bajecznym poziomie), a największą różnicę widzę w przebiegu tie-braku, który w NY był jednak do końca szalenie wyrównany. Drugi set był w nim dużo łatwiejszy dla zwyciężczyni pierwszego. Tutaj Iga jednak pokazała jaką jest mistrzynią i poszła pewnie do celu po wygranej w pierwszym secie. Cieszę się, że 22-latka ma coraz więcej nawyków na korcie od mistrzów, takich jak Novak Djokovic czy Rafa Nadal i wie co zrobić oraz kiedy, aby zrealizować cel jakim jest awans do kolejnej rundy. Chodzi mi głównie o ten pragmatyzm. W drugiej rundzie rywalką Polki będzie Danielle Collins. Ten tekst w dużej mierze powstaje podczas jej spotkanie z Angie Kerber i nie ukrywam, że nie gra ona źle, choć nierówno. Wiem jak wyglądały ostatnie pojedynki Danimal z Igą, ale nie lekceważałbym jej. To ponownie może być emocjonujące spotkanie, choć oczywiście faworytką i mistrzyni jest tylko jedna. A na koniec jeszcze tylko nieśmiało przypomnę, że to już 17 z rzędu wygrane spotkanie Igi. Piękny wynik. Australio, Igo, trwaj!

Ważniejsze statystyki z meczu Igi Świątek z Sofią Kenin:

Statystyki z oficjalnej strony Australian Open



PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie/polecenia na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16


I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!

Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJhttps://twitter.com/z_kortu

Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJhttps://www.facebook.com/groups/178960806040159

Myślę też, że kanał na YouTube oraz profil na Instagramie Australian Open mogą być również dobrym miejscem dla Ciebie.

---------

Poznaj mój Skarb Kibica WTA!

Zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się z moim "Skarbem Kibica WTA 2024". To 139 stron pasji do tenisa i być może interesujących dla Ciebie informacji. Znajdziesz go klikając poniżej.


---------

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024