#DailyAO (dzień 5) - Mecz turnieju za nami?!

Niby wydawało się, że wszystko przebiega spokojnie, a okazuje się, że po pierwszych 2 rundach w turnieju Pań zostało tylko 4 zawodniczki z top 10 rankingu.  Duża w tym rola dzisiejszego dnia, gdzie mieliśmy kilka niespodzianek i ogromnych emocji - zwłaszcza 2 w spotkaniach, z których jeden to oczywiście pojedynek Igi Świątek, który opisywałem już wcześniej. Tutaj skupię się na paru innych innych ciekawych spotkaniach pokrótce Wam je opisując. Zapraszam do czytania i dzielenia się swoimi przemyśleniami!

PAP/Marcin Cholewiński


Anna Blinkova vs Elena Rybakina 6:4, 4:6, 7:6

Meczycho. Absolutny horror, dramat, komedia i wszystkie inne gatunki filmowe wywołujące emocje w jednym miejscu. Na to pozwala tenis. Mecz trwał 3 sety, a o wszystkim decydował super tie-break, który przejdzie do historii Australian Open. UWAGA, zakończył się on wynikiem 22:20 na korzyść Anny Blinkovej. To był najwyższy wynik w historii tej rozgrywki w wielkich szlemach. A co tam się działo! Naprawdę trudno to opisać więc rekomenduję Ci poświęcić 30 minut, aby go zobaczyć. Wiem, że to dużo, ale to jest piękno tenisa. Obie Panie mają taki styl, że nie odpuszczają i lubią zaatakować. Przynosiło to różne efekty. Serwis to chichot losu, bo odgrywał ogromną rolę podczas całego spotkania, ale nie licząc jego końcówki, a już w ogóle ostatniego gema kiedy to totalnie nie miał znaczenia. Nie wiem nawet czy nie był wtedy utrudnieniem, bo pierwsze podanie żadnej z nich “nie siedziało”, a drugi nie robił żadnej przewagi. Powtarzam się, ale ten mecz to absolutny hit. Anna Blinkova miała 10 piłek meczowych, a Elena Rybakina 6! Nie pamiętam kiedy ostatnio oglądałem takie spotkanie. Ponadto, to w jakich momentach Panie się niekiedy broniły przed porażką jest naprawdę imponujące. Nie wiem co tu więcej pisać o tym gemie, bo go po prostu trzeba zobaczyć, aby docenić. Oprócz pojedynku Igi jest to coś, co najbardziej bym Ci proponował obejrzeć dzisiejszego wieczoru. Zaznaczę jednak, że mecz zakończył się sporą niespodzianką, jaką jest zwycięstwo Rosjanki. Zastanawiam się nad tym, na co uwagę zwrócił komentujący mecz Dawid Żbik w 11 gemie 3 seta - czy rezententance Kazachstanu nic nie dolegało. Tak to trochę wyglądało, ale z drugiej strony czy gdyby tak było, to dałaby radę wytrzymać tak kosmiczne tempo w ostatnim gemie? Nie wiem, ale jestem bardzo ciekawy komunikatów ubiegłorocznej finalistki w najbliższych dniach. Za to Anna Blinkova zaskoczyła bardzo pozytywnie. Kilka razy oglądałem jej spotkania i doceniałem jej umiejętności, ale nie pamiętam, aby kiedykolwiek jej odwaga był tak współmierna ze skutecznością. Chciałbym podkreślić, że dobra gra to nie tylko ostatnie gemy, ale cały mecz gdzie skutecznie swoją agresją i długimi piłkami utrudniała życie Elenie Rybakinie, która nie potrafiła jej zdominować. To było naprawdę imponujące jak świetnie porusza się po korcie czy odgrywa nieprzyjemne, kątowe piłki kiedy miała tylko trochę czasu lub krótszą piłkę. Choć paradoksalnie na korcie wygląda lekko ociężale, to świetnie poruszą się na nogach co robi wrażenie. Trochę przypomina mi swoim stylem Kim Clijsters, Mam wrażenie, że taki mecz Annę Blinkovą może bardzo naładować dobrą energią, ponieważ epickie zwycięstwa jak to czasami nie zdarzają się przez całą karierę. Teraz szykuje się bardzo fajny pojedynek z Jasmine Paolini, gdzie może też możemy być świadkami wyrównanego starcia. Pytanie jak bardzo trudy tego spotkania odczuje 25-letnia Rosjanka w kolejnych rundach, bo dziś musiała zostawić na korcie sporo serca i płuc. A czy Elena Rybakina może mieć do siebie pretensje za porażkę w tym meczu? Nie powiedziałbym, bo co prawda nie zagrała jak na siebie bardzo dobrze, ale pokazała wielki charakter walcząc do końca mimo przeciwności. Po prostu to był taki dzień, że wiele nie wychodzi. Paradoksalnie myśle, że większe pretensje mogłaby mieć Anna Blinkova gdyby nie wygrała, ponieważ w kilku sytuacjach myślę, że jednak nerwy nie pozwoliły zakończyć tenisistce z Moskwy spotkania wcześniej. W tym przypadku jednak ogromny szacunek dla niej, ponieważ nie poddawała się i konsekwentnie grała swoje ryzykując aż przyszła nagrody w postaci wielkiego triumfu w prawdopodobnie najlepszym meczu I tygodnia Australian Open.



Sloane Stephens vs Daria Kasatkina 4:6, 6:3, 6:3

Nie były skuteczne największe atyty Darii w tym meczu. Nie zrobiła nimi szkody Sloane Stephens, która potrafiła je skutecznie zneutralizować. Podobało mi się bardzo jak zagrała dziś Amerykanka. Wyglądała na bardzo pewną siebie i zachowywała się jak faworytka, ale w dobrym oczywiście tego słowa znaczeniu.  Mam wrażenie, że złapała formę jakiej nie miała od lat i może tutaj naprawdę namieszać. Wynika to też z jej dobrego podejścia i widocznego powera. Przegrała pierwszy set, bo Dasha świetnie się broniła, a ryzyko nie zawsze opłacało, ale nie zdeprymowało to jej, aby konsekwentnie grać odważnie starając się poprawić przy tym jakość i lekko regulować rytm jako bonusowa broń. To było przydatne przede wszystkim w drugim secie, ponieważ w trzecim Daria jak na siebie zagrała niepewnie i popełniała duże błędy. W nim jej grę określiłbym jako rozczarowującą, ponieważ popełiła dwa razy więcej niewymuszonych błędów, a przy porównaniu stylów gry rywalek, to jasno wskazywało, że Sloane ma lepsze podstawy do zwycięstwa. Zresztą ten set był od początku pod pełną kontrolą Amerykanki, której fajnie działał backhand, a ja chyba rzadko oglądając ją w ostatnich miesiącach nieco zapomniałem jak fajnie technicznie potrafi grać. Ostatnio pisałem, że czarnym koniem turnieju może być Katie Boulter, która dziś odpadła, a teraz u Sloane widzę duże argumenty do tego miana. Myślę, że biorąc pod uwagę dość przyjaźnie wyglądającą drabinkę ćwierćfinał jest w zasięgu sympatycznej 30-latki. Ale wiadomo jak takie typy często się kończą, więc nie bierz ich do końca na serio :) 


Jelena Ostapenko vs Ajla Tomljanovic 6:0, 3:6, 6:4

Odpaliłem z kilkuminutowym opóźnieniem pierwszego seta i już lekki szok, ponieważ wynik wyglądał jakby było bliżej niż dalej do jego zakończenia. Tak zresztą było, ponieważ pierwsza odsłona trwała tylko 20 minut i całkowicie dominowała w niej Jelena Ostapenko. To set całkowicie bez historii i do zapomnienia, a szczególnie pewnie będzie chciała to zrobić Australijka. Fajnie jednak, że w drugim secie była w stanie znacznie podnieść jakość swojej gry - lekko przy tym wykorzystując małe rozluźnienie rywalki. Nie bez znaczenia handicapem dla niej było też potężne wsparcie publiczności. Najważniejsze w tym było jednak, że Alja zaczęła grać dużo lepiej. Po serwisie w końcu regularnie zdobywała przewagę, forhend wchodził pod linię, a zapędy pod siatkę z reguły były rozsądne. To mocno wybiło z rytmu Jelenę Ostapenko, która zaczęła popełniać dużo prostych błędów, atakując proste piłki w siatkę i pokrzykując coraz głośniej. Efektem było wyrównanie stanu setów. Może bardzo żałować urodzona w Chorwacji “Kangurka”, że dała się przełamać przy stanie 2:2 w trzeciej odsłonie, gdzie prowadziła już 40:15 i nic nie wskazywało, że ten gem może wymknąć się spod kontroli. Jak się okazało było to decydujące przełamanie w tym secie, choć Ajka miała jeszcze szansę na re-break kiedy przy 3:4 prowadziła znowu 40:15 - tym razem oczywiście przy serwisie przeciwniczki. Nie chcę nazwać tylko 4 piłek meczowymi, bo to za dużo, ale gdyby choć jedna z nich była wygrana przez gospodynię, to mecz zbliżałby się w kierunku super tie-breaku. Jelena Ostapenko była w tym meczu do ukąszenia mimo, że miała naprawdę fajne fragmenty gry. To dość dobrze świadczy o 30-letniej reprezentantce Australii, która może być optymistką przed kolejnymi turniejami, jeśli zdrowie nie będzie zawodzić. Żałuję jej porażki nie tylko z powodu sympatii do niej, ale też kibiców. Australijczycy uwielbiają Ajlę Tomljanovic, a Alja Tomjlanovic uwielbia Australię. Niezwykle żywiołowo reagują na jej spotkaniach dzięki tej symbiozie. Teraz została im jeszcze Storm Hunter, która jutro gra pojedynek III rundy i zapewne cała Australia będzie trzymać kciuki, co jest fajną promocją dla oglądania takiego meczu jeśli lubicie czuć tenisowy klimat. Ja bardzo. Jeszcze słówko o Jelenie. Mimo, że prezentuje tu się różnie, to jest nadal bardzo niebezpieczna i można się jej bać, a nie wolno lekceważyć. To lekko niepokojące biorąc pod uwagę, że jej drabinka zbliża się pomału do drabinki, którą zmierza Iga Świątek. Na koniec rzecz lifestyle’owa, która nieco zaskoczyła mnie na zakończenie meczu. Nie spodziewałem się, że Jelena Ostapenko potrafi tak bardzo przyjaźnie i z dużym uśmiechem dziękować rywalce po zakończeniu meczu jak dziś. Szokujące tym bardziej w przypadku spotkania przeciwko Alji, bo wydawało się, że nie mają najlepszych relacji po zarzuceniu jej kiedyś symulki podczas jednego z turniejów na trawie. Jelena gra dalej i dalej co mecz w jej wykonaniu będziemy mieli zagwozdkę, co dziś pokaże nieobliczalna Łotyszka. Czy w końcu zacznie wyrzucać więcej? Oto pytanie niczym z Szekspira. 


______

Jeśli chcesz przeczytać podsumowanie meczu Igi Świątek, to go tutaj nie znajdziesz :) Spokojnie, to dlatego, że na jego temat powstał dedykowany wpis. Oczywiście zachęcam do lektury! KLIKNIJ TUTAJ, aby go przeczytać.

______


Victoria Azarenka vs Clara Tauson 6:4, 3:6, 6:2

Nie będę raczej zbyt dużo pisał o tym spotkaniu, bo nie był on specjalnie atrakcyjny ani godny zapamiętania. 2 dość ofensywne zawodniczki starały się przejąć kontrolę nad wydarzeniami na korcie co wychodziło z różnym skutkiem, ale ze wskazaniem na zawodniczkę z Białorusi. Ot co. Piszę tak może bez pasji, ponieważ nie jestem jestem jakoś wielkim fanem talentu żadnej z nich na danym etapie kariery (kiedyś bardzo doceniałem Vikę, ale ostatnio już niekoniecznie) i może dlatego ten mecz obserwowałem maksymalnie jednym okiem. Nawiązując do odważnej gry. Nie można powiedzieć, bo często ich ryzyko się opłaciło, a dzięki temu mielismy dużo winnersów. Kilkukrotnie zastanawiałem się jednak czy byłoby ich tak dużo gdyby obie radziły sobie lepiej w defensywie. Do odnotowania jest też, że Dunka świetnie serwowała, choć jej mankamentem było drugie podanie, po którym nie wygrywała nawet co trzeciego punktu. To generowało przełamania i było jedną z głównych przyczyn porażki. Clara wyglądała słabo w 3 secie, jakby zabrakło trochę sił czego nie wykluczam, ponieważ już kilka razy widziałem u niej braki kondycyjne. Victoria Azarenka szybko objęła w nim wysokie prowadzenie, a że jest doświadczona i posiada duże tenisowe IQ, to nie zaprzepaściła tego. Vika Azarenka w tym meczu grała poprawnie, ale daleko było do polotu. Bardziej były to dobre, logiczne zagrania, przeplatane dość regularnie błędami - szczególnie z forhandu. Białorusinka melduje się w trzeciej rundzie, gdzie czeka ją dużo poważniejszy test, ponieważ zmierzy się z Jeleną Ostapenko, która zawsze jest groźna, a ostatnio wciąż trafia często, co jest miernikiem jej formy. Niemniej statystyki sugerują, że była liderka rankingu ma sposób na Łotyszkę, ponieważ w dotychczasowych pojedynkach z nią ma bilans 3:0 na swój korzyść. Jestem ciekaw jak przygotuje się do tego spotkania, gdzie dyspozycja sportowa wydaje się być po stronie rywalki. Vika ma za to olbrzymie doświadczenie i pragmatyzm. To może być klucz sukcesu utytułowanej 34-latki z Mińska.



Clara Burel vs Jessica Pegula 6:4, 6:2

Nie powiem. Zaskoczenie. Czytałem wiele opinii, że Jessie nie jest w formie, ale jakoś wydawało mi się, że do Melbourne przygotuje się odpowiednio. Nawet jej wycofanie z turnieju w Adelajdzie z powodu kontuzji uważałem jako profilaktyczne. Sądziłem, że ma to podobnie jak odpuszczenie turnieju miksta jeden cel - wielką koncentrację na zawodach singlowych. Tak jednak zapewne nie było, bo Jessica Pegula wyglądała dziś naprawdę słabo i albo jest bez formy albo ma problemy zdrowotne. Niewykluczone zresztą, że jedno i drugie. W tym meczu Amerykanka prezentowała się bezbarwnie. Zabójczo solidna Clara Burel nie grała niczego nadzwyczajnego, a optycznie łatwo widoczna, że jest tego zawodniczką lepszą. Za największy plus uważam, że grała rozsądnie, cierpliwie i nie popełniała zbyt wielu prostych błędów. To wystarczyło tego dnia na 5 rakietę świata, a przecież to znowu nic oszałamiającego. Pierwszy set był nawet wyrównany, co często ma miejsce w spotkaniu z wysoko rozstawioną faworytką o czym zresztą często wspominam, ale jego wynik nie był klasyczny (wygrana po trudnej batalli faworytki), ponieważ przy prowadzeniu 5:4 to Clara przełamała Jessicę Pegulę w najlepszym do tego możliwym momencie, dzięki czemu wygrała seta. Raziło po oczach jak łatwo 29-latka z Buffalo uderza w głęboki aut lub w siatkę forhandy. Początek drugiego seta wskazywał jednak na zmianę tego stanu rzeczy, ponieważ przełamała 22-latkę i objęła prowadzenie 2:0. Tylko to by było na tyle, ponieważ później nie wygrała już żadnego gema do końca spotkania. Forehand wciąż działał źle, nie pomagał serwis, a Francuzka czując krew mozolnie czekała na swoje okazję lub błąd Jess. Do tego z biegiem czasu mam wrażenie, że przewaga motoryczna była coraz bardziej widoczna, co trochę potwierdza tezę o problemach zdrowotnych Amerykanki. Jeszcze bardziej te domysły potwierdza wycofanie się turnieju deblowego, gdzie przecież klasycznie już z Coco Gauff były jednymi z faworytek do zwycięstwa. Tak więc czekamy na dalsze informacje co do stanu zdrowie sympatycznej Amerykanki. Clara Burel. 22-latka Francuzka w pełni zasłużenie może świętować wyrównanie największego sukcesu wielkoszlemowego w karierze (III osiągała dwukrotnie w US Open i raz w Roland Garros). Więcej niż prawdopodobne jest też, że zadebiutuje po Australian Open w 50 rankingu. Fajne chwilę dla młodej tenisistki z Rennes, którą teraz czeka pojedynek ze swoją koleżanką z kadry - Oceane Dodin, gdzie wydaje się być lekką faworytką. Jej przygoda z Australian Open przypomina mi dość mocno poczynania naszej Magdaleny Fręch. Czyli fajna historia.

Jimmie48/Tennis Photography

Dayana Yastremska vs Varvara Gracheva 6:3, 6:2

Z dużą ciekawością śledzę w tym roku Dayanę Yastremską w Melbourne. W eliminacjach głównie “wynikowo”, ale w turnieju głównym już “po Bożemu” i tutaj mnie pozytywnie zaskakuje. To nie był tak bezbłędny mecz w jej wykonaniu jak z Marketą Vondrousovą, ale jak na Dayanę z ostatnich miesięcy bardzo pewny i stabilny, w którym od początku do końca wyglądała jakby miała pełną kontrolę nad sytuacją. Szybkie przełamania w obu setach i tylko jedna szansa break-pointowa Varvary Grachevej w meczu dobitnie to pokazują. Serwis Dayany działa tu bardzo dobrze. Może nawet nie pod kątem asów, ale zdobywania przewagi sytuacyjnej. Może później ustawiać sobie rywalki na swój ulubiony forehand, a ten działa tak jak w czasach kiedy zacząłem bardziej doceniać jej talent. Dzięki prowadzeniu wymian może ustawiać sobie rywalki stojąc pewnie na linii (często w centralnej części) i charakterystycznie dla siebie wchodzić w 2-3 metry w kort kiedy chce zagrać winnera. No nie miała za bardzo czym postawić się dzisiaj rywalce Varvara Gracheva wobec braku jej większej ilości błędów. Spotkanie w III rundzie Ukrainki z Emmą Navarro może być bardzo interesujące.


Co jeszcze warto odnotować?

Jest jeszcze kilka meczów, które oglądałem krótko, ale na tyle żeby czuć się na siłach by napisać z 1 zdanie komentarza. A może po prostu chcę to zrobić, aby uwolnić swoje myśli co jest bardziej prawdopodobne. Coraz mocniej podoba mi się tenis Emmy Navarro na przestrzeni ostatnich tygodni/miesięcy. Radzi sobie nieźle w najważniejszych elementach gry i ma coraz więcej tenisowego sprytu, który powinien owocować w niedalekiej przyszłości. Dziś to przyniosło zwycięstwo przeciwko zawsze groźnej Włoszce Elisabettcie Cocciaretto. Qinwen Zheng dość spokojnie wygrała z Katie Boulter i obserwując jej drabinkę, staje się główna kandydatką do półfinału ze swojej części. Ciekawe jak wytrzyma utalentowana Chinka kolejne mecze nie tylko pod względem sportowym. Linda Noskova na tyle ile zdążyłem zobaczyć, popełniała naszej nocy więcej prostych błędów niż w meczu I rundy przeciwko Marie Bouzkovej o czym zresztą świadczą wyniku. Przypominam, że młoda Czeszka będzie rywalką Igi Świątek w III rundzie. Jestem dobrej myśli. Małą niespodzianką - biorąc pod uwagę dobry pierwszy mecz jest porażka Emmy Raducanu w trzech setach z Yafan Wang. Wiem, że w ostatnim secie miała problemy - bodajże oddechowe, ale chętnie poznałbym Wasze odczucia jeśli mieliście większą styczność z tym spotkaniem. Przyznaję, że patrząc na drabinkę liczyłem tutaj na bardziej spektakularny wynik Brytyjki. Nie spodziewałem się też porażki Martiny Trevisan z Oceane Dodin. Elina Svitolina sądząc po wyniku też bardzo pewnie wygrała z Victorią Tomovą, dzięki czemu w wirtualnym rankingu zajmuje obecnie 20 miejsce mimo, że nie minął rok odkąd wróciła do touru. Wybitna tenisistka.

To byłoby dziś na tyle. Chętnie poznam Wasze opinie o dzisiejszych spotkaniach!


---------

Godne odnotowania

Sensacje: porażka Jessici Peguli z Clarą Burel i Eleny Rybakiny z Anna Blinkovą
Niespodzianki: porażka Martiny Trevisan z Oceane Dodin i Emmy Raducanu z Yafan Wang

Co ciekawego jutro?

Amanda Anisimova vs Paula Badosa
Magdalena Fręch vs Anastasia Zakharova
Elina Avanesyan vs Marta Kostyuk
Alycia Parks - Coco Gauff

Ale to już III runda, a zatem etap w którym ciekawe może być naprawdę każde spotkania. Tak więc warto być na bieżąco!

---------

PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16


I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!

Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJhttps://twitter.com/z_kortu

Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJhttps://www.facebook.com/groups/178960806040159

Myślę też, że kanał na YouTube oraz profil na Instagramie Australian Open mogą być również dobrym miejscem dla Ciebie.

---------

Poznaj mój Skarb Kibica WTA!

Zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się z moim "Skarbem Kibica WTA 2024". To 139 stron pasji do tenisa i być może interesujących dla Ciebie informacji. Znajdziesz go klikając poniżej.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024