DailyUS (dzień 8) - Doskonały mecz Igi, ostatni singlowy mecz w karierze Caroline Wozniacki?
A więc Karolina Muchova, Jessica Pegula, Beatriz Haddad Maia i co najważniejsze Iga Świątek to kolejne ćwierćfinalistki. Nie powiem. Wyniki, które mnie bardzo cieszą i już teraz mogę stwierdzić, że to moja kibicowskie serce będzie po górnej stronie drabinki najpewniej do końca turnieju. Dobre wieści są takie, że amerykańskie media po porażce Coco Gauff wyrażają zgodę na zwycięstwo innej zawodniczki niezależnie od narodowości. Nie ma też raczej zagrożenia, że ktoś wyrwie zdobyty puchar zwyciężczyni jak uczynił to Jacek Jońca Yevgeniemu Kafelnikovowi po wygranym Australian Open. Poniżej poznacie 4 tenisistki, które wciąż są w walce o piękne trofeum Made in USA.
Iga Świątek (1) vs Ludmilla Samsonova (16) 6:4, 6:1
Moim zdaniem to był jeden z kilku najlepszych meczów Igi w tym sezonie, a na pewno najlepszy od powrotu rozgrywek na korty twarde. Bo co tutaj nie działało na chociaż więcej niż solidnym poziomie? Ludmilla Samsonova w pierwszym secie postawiła naprawdę bardzo trudne warunki. Serwowała piekielnie dobrze i starała się zdominować mocnym forehandem Igę na korcie. Wielki szacunek dla Raszynianki, że sobie na to nie pozwoliła, ponieważ jakie bywają konsekwencje przekonała się boleśnie rundę wcześniej Ashlyn Krueger. Iga to jednak inny poziom i ani przez chwilę nie myślała pozwolić Rosjance się zdominować. To był klucz i cieszę się, że Iga była świadoma, iż pozwolenie na grę Ludmili na swoich warunkach i wycofanie się do defensywy może być dla niej niebezpieczna. Dobra robota Igi, jak i sztabu. Do tego Polka notorycznie odpowiadała pięknym za nadobne, gdyż również serwowała znakomicie i ostrą kąsiła rywalkę ze strony forehandowej oraz backhandowej. Odważnie atakowała lżejsze piłki i naprawdę celnie uderzała pod boczne linie. Mieliśmy zatem seta w którym obie Panie grają silnie, ale skutecznie. Prędkość zagrań jak na kobiecy tenis była imponująca. Z serwisem sytuacja wyglądała podobnie jak w ATP, ponieważ obie podawały znakomicie i mało by szans na przełamanie. Tak sobie cały czas myślałem jak długo wytrzyma takie tempo Ludmilla, bo po tym jak Iga weszła w mecz, byłem spokojny co do jej fizyczności i nastawienia. Oczywiście gdyby Rosjanka była w stanie utrzymać ten poziom przez cały mecz, to Polka miałaby duże wyzwanie, aby zwyciężyć, ale utrzymanie takiej intensywności gry przeciwko Idze jest jedną z najtrudniejszych rzeczy w tourze. Dlatego też przy każdym kolejnym gemie serwisowym Ludmilly zastanawiałem się czy teraz da radę. I powiem nieskromnie, że wyszło trochę na moje, ponieważ w najgorszym dla siebie momencie przegrała swoje podanie do zera. Popełniła wtedy chyba więcej prostych błędów niż w większości poprzednich gemów serwisowych razem wziętych. A Iga jak prawdziwa mistrzyni. Widziała co dzieje się po drugiej stronie siatki i umiejętnie wyczekała, prowokując niejako do błędów. Ten gem to było coś więcej niż zakończenie seta, a idealny przykład jak jeden gem może rzutować na całe spotkanie. Iga przełamała Ludmillę, ale kluczowe było, że załamała się gra Rosjanki. Trochę jak taki zajączek na biegu lekkoatletycznym, który narzuca tempo przez pierwszą część dystansu, ale potem odpuszcza z braku sił, tak tutaj energii (choć chyba bardziej tej mentalnej) zabrakło w drugim secie tej groźnej zawodniczce, która ma dodatni bilans spotkań między innymi z Eleną Rybakiną. Z racji, że na trybunach był Jason Sudeikis (główny bohater serialu “Ted Lasso”) napiszę, że był to 2 sezon serialu w którym show skradła jedna aktorka. Prosimy o Złote Globy. Pokuszę się też o stwierdzenie, że Iga grała w nim swoje, czyli to co w pierwszym secie, ale widząc co dzieje się po drugiej stronie siatki była jeszcze pewniejsza. Ludmilla wyrzucała i popełniała prostych błędów na oko jakieś 4 razy więcej niż w pierwszym secie. Do tego jej markowe serwisy i forehandy już nie były tak mocne. I tak wszystko szło sprawnie i szybciutko mieliśmy wynik 5:0 - co prawda jeszcze w swoim drugim gemie serwisowym próbowała coś ugrać 25-latka, ale Iga wiedziała, że nie warto do tego dopuścić. My mogliśmy delektować się oglądając piękny tenis liderki rankingu i słuchając ślizgów jej butów przy pięknych doślizgach po tych szybkich nowojorskich kortach. Przy stanie 5:0 wygrała jeszcze honorowego gema Ludmilla, ale zapewne się domyślacie co wydarzyło się zaraz. Myślę, że pierwszy set był jednym z najlepszych w tegorocznym turnieju US Open, ponieważ był grany na ogromnej intensywności i bardzo ofensywnie, ale w drugiej partii tylko Iga utrzymała ten poziom. To jest właśnie duża moc Igi. Żeby wygrać z nią korcie gdy gra dobry tenis, trzeba bardzo cierpieć i być twardym. Ja niezależnie myślę, że za dzisiejszy mecz Ludmilli należą się słowa uznania, bo wiedziała jakimi atutami może zagrozić Idze i próbowała je wykorzystywać jak potrafi. Tego dnia jednak Nasza Duma była w zasadzie nie do ruszenia. Niesamowicie mnie cieszy jak Iga urosła podczas turnieju i, że z rundy na rundę wygląda coraz lepiej, a w IV rundzie, która z reguły sprawia jej na wielkich szlemach najwięcej problemów, zagrała tenis za jaki ją kochamy. Zobaczymy co dalej, ale optymizmu w sercu co do jej wyniku mam dużo więcej niż tydzień temu.
Karolina Muchova vs Jasmine Paolini (5) 6:3, 6:3
Kolejny wyśmienity mecz Karo. Naprawdę nie spodziewałem się, że tak dobrze będzie się prezentować już na US Open po powrocie. Mega pozytywne zaskoczenie jakich chcemy jak najwięcej. Dziś pokazała, że ma atuty na które trudno odpowiedzieć nawet tak bogatej w defensywne atuty Jasmine. Karolina sprawiła, że Włoszka zaczęła popełniać jak na siebie naprawdę proste błędy i zagrywać ryzykownie z nieprzemyślanych pozycji. Właściwie tylko na początku stanowiła dla niej zagrożenie zawodniczka rozstawiona z 5, bo pierwsza przełamała i miała nawet 3:1. Później przegrała 5 gemów z rzędu. Teraz uwaga. Przegrała tylko 10 punktów przy swoim serwisie w całym meczu, a miała 9 gemów serwisowych. Przy tym raz została przełamana, a większość gemów wygrywała na luzie do 0. To mnie chyba najbardziej zaskakuje podczas jej występu w US Open. Karolina Muchova jest tutaj jedną z najlepiej serwujących zawodniczek. Nie chodzi oczywiście o asy, ale jego skuteczność i krzywdę jaką robi rywalkom. Do tego jej piękna gra, nad którą można się rozpływać godzinami po meczu, z której najbardziej uwielbiam ten cięty volley z backhandowej strony przy siatce. Pięknie i świetnie zresztą radzi sobie także w grze na małe kara, co mogliśmy zobaczyć w jednej akcji rodem z pokazówek. W tym hitowym dla mnie starciu IV rundy nie miała też problemu żeby przyjąć grę defensywną w razie potrzeby, gdzie też radziła sobie wybornie. Czy dostrzegacie ogólnie jakieś słabe elementy w jej dzisiejszym występie? Ja średnio, a jedyny mecz w tym roku, który pamiętam, gdzie Jasmine była bardziej bezradna to finał Rolanda Garrosa z Igą Świątek. Spokojne zwycięstwo 6:3, 6:3 pokazuje dobrze kontrolę jaką miała. A co do Jasmine. Przede wszystkim poprawiła o 2 rundy swój najlepszy wynik w US Open. Wczoraj na pewno nie zagrała swojego najlepszego tenisa. Na początku Jasmine chciała się skupić, aby nie popełniać za dużo błędów, ale z czasem musiała to zmienić. W tym meczu mogła poczuć jak to miło kiedy rywalka wybija Ci wszystkie pomysły swoim kompleksowym tenisem i utrudnianiem gry jak się da. Tym przecież sama wygrała mnóstwo spotkań. Pokazała za to, że jest wyjątkowo sprawna w takiej interwałowej grze i to imponuje. Z czasem przestały jej pomagać elementy, które czasami ratują, jak serwis czy winnery. Tutaj było co prawda kilka prób, ale trudno nie oprzeć się wrażeniu, że czuła iż to nie jest jej dzień i nie będzie w stanie zagrozić świetnie dysponowanej rywalce. Może miała z tyłu głowy, że do tej pory grały 3 razy i 3 razy przegrała z Karo? Choć wątpie, a przynajmniej nie powinna, ponieważ patrząc na rozwój kariery Jasmine. Tamte porażki miały miejsce w innej erze. Może być tak, że nie leży jej styl gry Czeszki i tyle. Świetny mecz Karoliny i średni Jasmine sprawił, że chyba możemy mówić o lekkiej niespodziance, która nie powiem - bardzo mnie cieszy, ponieważ bardzo mocno życzę 28-latce z Ołomuńca wielkich wyników. Teraz czeka ją kolejny poważny test, którym będzie starcie z Beatriz Haddad Maią. Wydaje mi się jednak, że tak dysponowana Czeszka będzie jego faworytką. A ma o co walczyć, ponieważ Karo broni półfinału za poprzedni rok i choć wierzyć się nie chce, to dopiero te zwycięstwo zagwarantowało jej utrzymanie w top 100 rankingu. Teraz będzie walczyła o okolice 54 miejsca, czyli na oko jeszcze z 50 pozycji niżej niż pozwala jej na to jej talent.
Jessica Pegula (6) vs Diane Shnaider (18) 6:4, 6:2
Jessica Pegula wygrywa 4 mecz bez straty seta. To świadczy o dobrej dyspozycji, W wywiadzie po meczu z Diane powiedziała, że dużo ćwiczy poruszanie po korcie i to rzeczywiście widać. Dziś przeciwko ofensywnie usposobionej zawodniczce miała pole do popisu w tym zakresie i dała radę. To jedna z kluczowych składowych jej dzisiejszego zwycięstwa. Mocno i skutecznie oddawała potężne uderzane przez rywalkę piłki, a swoim tempem uderzeń skutecznie ograniczała też zapędy Rosjanki. Ponadto jak na dłoni było widać, że dużo lepiej podejmuje decyzje na korcie i jest bardziej cierpliwa. Świetnie również wykorzystywała krótsze piłki zagrywane przez Diane i to sprawiało, że ta siłą rzeczy bardziej ryzykowała. Bardzo podobało mi się też, że nawet jeśli źle zaczynała gema, to z reguły sprawnie nadrabiała w nim straty. Świetnie radziła sobie w defensywie i operowała backhandem, forehandem czy nawet kiedy trzeba slice’ami albo pod siatką. To już było blisko kompletnego tenisa na dobrym poziomie. Żeby nie było. Nie uważam, aby te elementy były na fantastycznym poziomie, ale na pewno na więcej niż solidnym. Oczywiście największą bronią w repertuarze Diane jest forehand i nie ma w zasadzie opcji, że nie nabije nim sobie kilkunastu punktów w meczu, ale dziś musiała widzieć, że nie robi takiej krzywdy zawodniczce po drugiej stronie siatki jak to zazwyczaj. Gdy zagrała trochę krócej to mocno oddawała Jess, gdy dużo krócej to Amerykanka była w stanie łatwo przejść do skutecznego ataku, a długie piłki były obarczone dużym ryzykiem, ponieważ nie zawsze była opcja zagrania ich z odpowiednim przygotowaniem. Choć trzeba przyznać, że siłę szczególnie na swoim forehandzie ma piekielną - jak mało która w tourze. Nie jest to taka typowa big-hitterka, ale mocy ma jak one. Niezdefiniowaną zawodniczką dla mnie jeszcze jest 20-latka z niejakiego Żygulowska. W tym sezonie wykonała kolosalny postęp i wielokrotnie pokazała duże umiejętności, ale jednak wiele elementów jej gry jeszcze mnie nie przekonuje. Nawet na serwisie za który zbiera dobre recenzje uważam, że jest jeszcze pole do poprawy. Imponuje mi ten forehand, który jest bardzo mocny i celny. Nawet kiedy gra go pod górę to nadaje mu taką siłę i rotację, że będzie sprawiał problemy rywalkom. Zastanawiam się jak bardzo będzie w stanie progresować, bo jest już w top 20, a kartek w kolorowance o nazwie talent do pokolorowania jeszcze sporo. Zobaczymy, W pierwszym secie mieliśmy jeszcze dość wyrównane widowisko, ponieważ 6:4 do wygrała Jess (choć miała 5:2 i kontrolę), a drugi poszedł jeszcze szybciej. W nim zdecydowanie kluczowe znaczenie miał 3 gem, który trwał około 10 minut i był bardzo wyrównany, ale ostatecznie wygrała go tenisistka rozstawiona z numerem 6. Zaboleć Diane mogło, że przegrała go podwójnym błędem. Zdobyta przewaga dała Jess olbrzymi komfort. Bardzo pilnowała potem swojego serwisu, który działał nieźle i kiedy przyszła okazja, to atakowała na returnie. Finalnie przełamała Diane jeszcze raz na 5:2, a potem bardzo łatwo skończyła mecz, pieczętując dobrą postawę asem serwisowym, Tak więc Jessica Pegula melduje się w pierwszym w tym roku i 7 w karierze. W nim zmierzy się z Igą Świątek. Przypomnę tylko, że jeszcze nigdy nie awansowała do półfinału, co jest zastanawiające. Na pewno motywacja zrobienia tego przed własną publicznością będzie u niej bardzo duża.
Beatriz Haddad Maia (22) vs Caroline Wozniacki 6:2, 3:6, 6:3
Powalczyła Caroline, ale to Brazylijka okazała się lepsza w tym meczu na pełnowymiarowym wymiarze setów. Było to jedno z ciekawszych spotkań IV rundy. Podoba mi się jak 35-letnia była liderka rankingu zmieniła swoją grę po słabszym pierwszym secie. W drugim zaczęła grać szybciej i ofensywnej, co sprawiło kłopoty Bii. Świetnie też wybierała kierunki i zdobywała punkty w trudnych momentach, kiedy Brazylijka chciała wrócić do gry, aby zamknąć mecz 2 w setach. To był pokaz Caro którym udowodniła, że zasłużyła na 4 rundę. Fajnie się oglądało kiedy grała dużo ostrzej. Wspomniany pierwszy set dość łatwo wygrała za to tenisistka rozstawiona z numerem 22. Na początku sprawdziła w pierwszych wyrównanych gemach co ma do zaoferowania tego dnia Dunka, a później skrupulatnie wykorzystywała swoje przewagi. Dużo lepiej returnowała i umiejętnie atakowała drugi serwis, kontrowała też piłki, zmuszając Caroline do biegania i starała się unikać klasycznej gry z linii końcowej, w której jej rywalka czuje się pewnie w której zapewne miałaby problemy ze zdobywaniem punktów. Myślę, że przewagą była również gra lewą ręką. Caroline ostatnio rzadko gra pojedynki z mańkutami, zatem nie ma tak lekko się przestawić. Może to też był powód, że zaczęła grać lepiej dopiero w drugim secie? Nie zdziwiłbym się. Oprócz już wyżej wspomnianych czynników i takiej zadziorności, to lepsza akceptacja zagrań Brazylijki była jedną z większych różnic. Caroline też przez cały mecz szukała swojego bachkandu, który w tym secie działał wyjątkowo dobrze. O sprycie i doświadczeniu nie będę mówił, bo Caro zawsze go posiadała, a co dopiero na tym etapie kariery. To nie jest tak, że Bia zaczęła grać w drugim secie gorzej, ale Caroline zaoferowała coś więcej. Identycznie można powiedzieć o 3 secie, ale w drugą stronę. W nim bardzo mocno tenisistka z Sao Paolo zwiększyła obroty na jego początku i było to kluczowe dla jego przebiegu. Cóż, na pewno za łatwo pozwoliła zdobyć rywalce 3-gemową przewagę z przełamaniem. Kilka ostrych forehandów i odważnych wiznnersów, a do tego gorsza dyspozycja serwisowa Caro zrobiły wynik, którego nie była w stanie już odwrócić. W tym secie jedno przełamanie załatwiło jednak sprawę meczu. Mocne serwisy Beatriz na zewnątrz były bardzo skuteczne. Caroline Wozniacki pokazała się w tym meczu to co potrafi i z czego słynęła, czyli wolę walki. W ostatnim gemie jak lwica walczyła o każdy punkt i naprawdę detale zadecydowały, że nie zdołała odłamać rywalki w tym najdłuższym gemie seta. Miała break-pointy, a dopiero za 3 próbą Brazylijka zdołała zakończyć spotkanie. Polecam zobaczyć jak obroniła 1 piłką meczową Dunka. Samym sercem, Idzie się zakochać. Nie jest wykluczone, że to był już rzeczywiście ostatni mecz Caroline Wozniacki w karierze, choć taka deklaracja nie padła. Wspomniała jednak, że dla niej na danym etapie kariery liczą się przede wszystkim wielkie szlemy, dlatego tak oszczędnie selekcjonuje turnieje. Nie planuje też grać do końca roku. Z naszej perspektywy szkoda, ponieważ bez regularnej gry będzie miała trudno osiągać duże wyniki. Beatriz Haddad Maia notuje z kolei jeden z najlepszych wyników w tym sezonie, co powinno ją cieszyć, ponieważ rok 2024 jest gorszy w jej wykonaniu niż poprzedni.
Tyle!
Czy wyniki meczów spełniają Wasze oczekiwania? O poziom emocji spotkań za bardzo nie pytam, ponieważ wygląda na to, że będzie to szlem najbardziej ubogi w nie jeśli chodzi o pojedyncze spotkania. Chyba, że kluczowa faza nam to zrekompensuje. Wierzę w to, ponieważ mamy tam zawodniczki, którą pokazały tutaj naprawdę świetny tenis. Dajcie znać jakie macie odczucia po meczach IV rundy i jak widzicie decydującą część turnieju!
Godne odnotowania
Co dziś?
Qinwen Zheng vs Aryna Sabalenka
----
PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16
I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!
Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJ: https://twitter.com/z_kortu
Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJ: https://www.facebook.com/groups/178960806040159
Komentarze
Prześlij komentarz