Zapowiedź US Open 2024 w turnieju Pań
Nie ukrywam, że miesiące wakacyjne są czasem kiedy jestem mniej na bieżąco z tenisem. Wiadomo - pogoda jest pokusą, której trudno się oprzeć, a przy tym - jak w przypadku formy zawodniczek, często w tych okolicach nasila się zmęczenie i coś w rodzaju lekkiego przesytu nawet dla takiego fanatyka. Do tego jest to okres w którym często mamy więcej turniejów niższej rangi. A w tym roku dodatkowo mieliśmy Igrzyska Olimpijskie, na które przez 2 tygodnie przelałem swoją sportową miłość oglądając tyle ile tylko mogę. Wszystko jednak wraca do normy przed US Open kiedy głód tenisa po lekkim detoksie wraca i z niecierpliwością odliczam dni, a potem godziny do rozpoczęcia ostatniego wielkiego szlema w sezonie. Sposobem na wypełnienie tego czasu jest napisanie tekstu ze swoimi przemyśleniami na temat zbliżającej się edycji, która oczywiście zapowiada się ciekawie!
Iga jest jedną z głównych faworytek
Z jednej strony nie jestem zwolennikiem oceniania drabinek (szczególnie od 3 rundy), ale z drugiej uważam, że nie są one bez znaczenia. Dobrym przykładem jest jak to wyglądało podczas Australian Open kiedy Aryna Sabalenka miała na swojej ścieżce Ellę Seidel (która nigdy nie była w top 100), Brendę Fruhvirtovą (debiutowała wtedy w tak dużym turnieju) oraz Lesie Tsurenko, która bardzo rzadko jest w stanie nawiązać walkę z najlepszymi zawodniczkami. Iga za to miała Sofię Kenin, Danielle Collins oraz Lindę Noskovą. No nie dam sobie wmówić, że by się nie zamieniła. Wracając do teraźniejszości. Iga miała tutaj naprawdę przyjazne losowanie. Oczywiście w tenisie wszystko jest możliwe, ale bezdyskusyjnie w pierwszych rundach mogła trafić na zawodniczki dysponujące dużo większym sufitem umiejętności. Najbardziej bałem się Amandy Anisimovej, Naomi Osaki i Karoliny Muchovej z tenisistek nierozstawionych. Nie będę tutaj dokładnie analizował drabinki Naszej Dumy, ale do czwartej rundy z tenisistek, które dysponują na daną chwilę wielkim potencjałem widzę Mirrę Andreevą. Rundę dalej na jej drodze mogą stanąć Jessica Pegula czy Diane Shnaider (i Danielle Collins), ale to już daleka droga i nie ma co o tym myśleć. Za to w pierwszych rundach Iga wylosowała dobrze i warto to docenić, bo powinno jej pozwolić fajnie wejść w turniej, a jeśli nie sprawi swoją grą dużego negatywnego rozczarowania, to bez większych kłopotów powinna zameldować się w IV rundzie. Tam to już z reguły nie ma zabawy i pewnie i tym razem zaczną się większe emocje. Na szczęście Jelena Ostapenko jest tym razem na zupełnie innej ścieżce.
Głównym znakiem zapytania będzie forma Igi podczas US Open. Patrząc optymistycznie ten rok przypomina trochę 2022 kiedy również na tym etapie sezonu prezentowała kameleonową formą, a wszyscy pamiętamy jak wynik osiągnęła na Flushing Meadows. Teraz w Cincinnati wyglądało to dość podobnie. Szczerze liczę, że Iga miała okazję odpocząć fizycznie i psychicznie po Igrzyskach, bo w tym czasie zagrała nieco mniej niż wiele jej rywalek, a ten sezon jest dla niej bardzo obciążający. Widzę 3 scenariusze dla liderki rankingu na ten turniej. Jeśli złapie odpowiednią formę, to może spokojnie go wygrać lub przegra dopiero w półfinale lub finale przeciwko znakomicie dysponowanej zawodniczce. Wariant drugi - umiarkowany jest taki, że jej forma będzie wciąż falować i wszystko to jaki wynik osiągnie będzie ściśle uzależnione od jej poziomu tego dnia i tego kto właśnie jest po drugiej stronie kortu. Największe obawy mam tutaj przy meczach IV rundy i ćwierćfinału, gdzie poprzeczka wisi już zazwyczaj wysoko. Wariant 3 to jej brak formy fizycznej i mentalnej, który sprawi, że przegra z pierwszą dobrą zawodniczką. Jest on dla mnie najmniej prawdopodobny, ale Iga musi być czujna. Poprzedni rok kiedy po trzech stosunkowo łatwych spotkaniach przegrała z Jeleną Ostapenko musi być nauczką. Ja osobiście Iga stawiam w gronie kilku największych faworytek do wygranej. Ta dziewczyna ma taki potencjał i mistrzowski mental, że po prostu musi tak być. Byle tylko zagrała to co potrafi. Jeśli chodzi o aspekty sportowe to liczę przede wszystkim, że lepiej zacznie funkcjonować return, bo w Cincinnati to on z głównych elementów Igi funkcjonował najgorzej. Fajnie też gdyby mocniej kąsiła swoim forehandem i grała ofensywnie, aby nie schodzić zbyt często do defensywy na tak szybkich kortach. O inne elementy jestem dość spokojny.
Faworytki i przewidywania dla czołówki
Dla wielu główną faworytką US Open jest Aryna Sabalenka i w pełni to rozumiem. Wynik, a przede wszystkim jej gra w Cincinnati były wręcz wybitnie. Cudownie serwowała i grała wyjątkowo pewnie - tak pewnie jak nie grała od stycznia w Australii. Ja jednak nieco antysystemowo nie uważam Aryny za główną faworytkę. Uważam, że w Nowym Jorku nie będzie grać tak dobrze, a przy tym dojdą emocje i przyjdzie też lepsza forma u innych zawodniczek. Oczywiście nie lekceważę Aryny i ma wszelkie atuty, aby wygrać co nie będzie żadnym zaskoczeniem, ale jednak nie patrzyłbym na to przez pryzmat ostatniego turnieju. Kogo zatem uważam a główną faworytkę? Lekkie zaskoczenie i typ, który dotychczasowa historia wyśmieje. Największe procentowe szanse na wygraną w US Open daje Jessice Peguli. Sympatyczna 30-latka złapała ostatnio bardzo fajny luz, gra świetny tenis i jest stosunkowo wypoczęta jak na tą część sezonu, ponieważ przez sporą jego część leczyła kontuzje. Myślę, że ona wie, że to może być jej czas i będzie bardzo chciała przełamać u siebie klątwę ćwierćfinałów. W dalszej kolejności największe szanse daje Arynie i Idze. Obie tenisowo mają wszystko, aby wygrać swój kolejny wielki szlem, ale ich dyspozycja jest pewnego rodzaju znakiem zapytania z różnych przyczyn.
Nie chce mi się wierzyć w obronę tytułu przez Coco, ponieważ za bardzo ostatnio walczy ze swoimi emocjami. Tenisowo również stanęła od dobrych kilku miesięcy pod okiem Brada Gilberta, który delikatnie to ujmując - nie należy do moich ulubionych trenerów. Niemniej nie uważam, że Coco odpadnie jakoś bardzo szybko. Myślę, że pożegna się z turniejem gdzieś na poziomie IV rundy lub ćwierćfinału ulegając dobrej zawodnicze. Choć warto też zwrócić uwagę, że tym razem Coco miała akurat trudne losowanie. W IV rundzie może spotkać się z zawodniczkami takimi jak Emma Navarro, McCartney Kessler czy Marta Kostyuk, a rundę wcześniej z Eliną Svitoliną. Nie nastawiam się też na duży rezultat Jasmine Paolini, ale nie nastawiałem się też przed French Open lub Wimbledon. Szczerze? Jeśli zrobi tutaj wynik typu półfinał, to jak dla mnie powinna być brana pod uwagę jako kandydatka do tytułu zawodniczki sezonu. To byłby kosmos, z zwłaszcza postęp jaki zrobiła w największych turniejach. Przecież Włoszka przed 2024 rokiem nigdy nie przeszła II rundy wielkiego szlema, a to nie jest wcale młoda zawodniczka. Ostatnią z najwyżej klasyfikowanych zawodniczek jest Elena Rybakina. Z nią jest jak z Dario z kultowego “Ślepnąc od świateł” - z Eleną wiadomo, że nic nie wiadomo. Teraz ta nicość jest jeszcze głębsza, ponieważ nie wystąpiła w żadnym turnieju podczas US Swing. Ba, nie trenowała nawet na kortach Flushing Meadows. I do tego jeszcze rozstanie z trenerem Stefano Vukovem. Jakie będą najbliższe czasy dla reprezentantki Kazachstanu? To iście hamletowskie pytanie. Nie nastawiam się jednak, że na US Open będzie w stanie powalczyć o najwyższe cele, choć jeszcze niedawno myślałem inaczej.
Osobiście, jak w przypadku Wimbledonu uważam, że główną faworytką turnieju jest niespodziewany zwycięzca, czyli ktoś spoza pierwszej 8 rankingu. Na tym etapie sezonu zawodniczki są zmęczone, a US Open jak mało który turniej lubi niespodzianki. Zwycięstwa Bianci Andreescu, Emmy Raducanu czy pierwsze Naomi Osaki są tego najlepszym przykładem w ostatnich latach. W kobiecym tenisie niewiele decyduje o tym kto jest lepszy na daną chwilę, a zawodniczek mających potencjał na wygranie wielkiego szlema jest obecnie naprawdę ogrom.
A oto moje procentowe typy na zwycięstwo w US Open:
40% Zawodniczka spoza top 10 rankingu
15% Jessica Pegula
12% Iga Świątek
12% Aryna Sabalenka
10% Niewymieniona zawodniczka z top 10
6% Qinwen Zheng
5% Elena Rybakina
Te Panie stać na wielki sukces
Żeby nie lać wody pokuszę się o wytypowanie kilku zawodniczek, które moim zdaniem mogą spokojnie wygrać turniej. Takich których zwycięstwo będzie w pewnym stopniu zaskoczeniem, ale nie sensacją. Na początek nazwisko nad którym długo zastanawiałam się czy nie wymienić w akapicie powyżej. Chodzi o Mirrę Andreevą. To dziewczyna, która ma wszystko, aby niebawem dołączyć do najściślejszej czołówki i wygrywać duże turnieje. Może spokojnie podążyć śladami Marii Sharapovej, która w jej wieku wygrała swój pierwszy wielki szlem. Mirra jest bardzo dobra w większości elementów gry i co ważne - coraz lepiej radzi sobie z presją i emocjami. Myślę, że najpóźniej w przyszłym roku zawita do top 10. Nie wierzę, że to piszę, ale jedną z głównych faworytek jest dla mnie też Paula Badosa. Podoba mi się jak gra skutecznie od jakiegoś czasu, a przede wszystkim jak jest bardzo pozytywnie naładowana. Popełnia też dość mało błędów jak na swoją grę i zapomina powoli o przestojach. Myślę też, że Emma Navarro dojrzała i na tyle rozwinęła się tenisowo, że kwestią czasu jest kiedy wkroczy do ścisłej czołówki, na której jest obecnie bezpośrednim zapleczu. Zastanawiam się tylko czy ten przeskok w najważniejszym dla Amerykanów turnieju jest do zrobienia w jej przypadku. Z mistrzowskim mentalem w tenisie jest jak z jazdą na rowerze - tego się nie zapomina/nie traci. Dlatego niemałe szanse na wygranie US Open daje również Naomi Osace, która niestety nie miała dobrego losowania. To jednak miejsce, gdzie czuje się najlepiej i myślę, że to już czas kiedy na dobre zaaklimatyzowała się w tourze po macierzyńskiej przerwie. Naomi w formie to wciąż jedna z najlepszych zawodniczek na świecie i pomimo różnych perturbacji, w tym roku już kilkakrotnie pokazała, że nadal potrafi grać jak za najlepszych lat.
Jeszcze dwa nazwiska - takie second tier. Uważam, że ogromny potencjał ma też moja największa tenisowa po Idze ulubienica - Marta Kostyuk. Ostatnio ponownie więcej faluje i jednak prezentuje się nieco gorzej i miała niezbyt fajne losowanie, ale talent jest, charakter wojowniczki jest więc jest czas powinien w końcu nadejść. Tutaj jednak biorąc pod uwagę wszystkie czynniki składowe, to już ćwierćfinał będzie dużym osiągnięciem. Nie zmienia to faktu, iż uważam, że Marta Kostyuk jest zawodniczką, która może wygrać wielkiego szlema. Jest jeszcze Amanda Anisimova. Gra dość rzadko, ale tenisowo ma wszelkie argumenty, aby wygrać wielki szlem ze swoim ogromnym talentem i umiejętnością gry przeciwko najlepszym. W jej przypadku dopatruję się jednej dużej przeszkody. Trudno mi sobie wyobrazić, aby była w stanie wygrać 7 meczów z rzędu. Fizycznie ma trochę braków, a wielkie szlemy brutalnie to weryfikują. Jeśli będzie tu w stanie połączyć przygotowanie fizyczne z tenisowym, to nie zazdroszczę jej rywalkom. Choć nie zazdroszczę też jej, ponieważ w pierwszej rundzie trafiła na złotą medalistkę olimpijską Qinwen Zheng. Tak więc dziewczyna, którą wymieniam jako faworytkę może bez żadnego zaskoczenia odpaść z turnieju już w I rundzie.
Te zawodniczki będę obserwował z dużą ciekawością
Jest również kilka zawodniczek oprócz wyżej wspomnianych, które będę obserwował z dużą ciekawością. Od Wimbledonu świetną formą imponuje Lulu Sun, co jest bardzo przyjemnym zaskoczeniem. Już jest w top 50 rankingu (po finale w Monterrey awansowała na 41 miejsce), a przecież długo krążyła gdzieś po drugiej czy trzeciej setce. Coraz odważniej do top 100 puka Maya Joint, która ma duży talent i kto jeszcze nie zna tego nazwiska, to powinien jak najszybciej zarejestrować ja w tenisowej pamięci. Niewiadomą jest występ pięknie grającej Karoliny Muchovej, z której każdego zwycięstwa będę się cieszył. Podobny znak zapytania stawiam przy Barborze Krejcikovej. Mocno też będę trzymał kciuki za Donne Vekic, która w tym roku jest blisko czołówki jak nigdy. Do tego jeszcze 2 Kanadyjki, które właśnie tutaj święciły największe sukcesy - Leylah Fernandez i Bianca Andreescu mogące dużo namieszać, choć nie mogą mówić o szczęściu w losowaniu. Oczywiście ciekawe też jak w swoim pożegnalnym US Open pokaże się Danielle Collins, której motywacji nie będzie brakować. Mimo tego, że dużo straciła w oczach polskich kibiców po Paryżu, to jej występ budzi ciekawość. Na tym kończę, ale jeszcze o kilkudziesięciu mógłbym napisać choć jedno zdanie :)
Losowanie Magdy i Magdaleny
Magda Linette i Magdalena Fręch też miały dobre losowanie i jestem optymistycznie nastawiony do ich występu. Będę zaskoczony jeśli nie przejdą pierwszej rundy, gdzie zmierzą się odpowiednio z Ivą Jovic i Greet Minnen. Patrząc na kolejne rundy, również mogło to wyglądać gorzej, choć starsza z Polek w III rundzie ma na swojej drodze Arynę Sabalenkę. Generalnie w przypadku obu liczę na dobre występy, ponieważ wysyłają ku temu sygnały. Magda Linette w tej części sezonu podoba mi się dużo bardziej niż na jego początku, a Magdalena Fręch też pokazuje ostatnio fajną grę i lubi nawierzchnię twardą. Zobaczymy jak będzie układał się turniej, ale myślę, że może być udany dla biało-czerwonych.
Kogo Ty typujesz?
Tak więc startujemy! Już w pierwszej rundzie mamy kilka bardzo ciekawych spotkań, jak chociażby Danielle Collins vs Caroline Dolehide, Emma Raducanu vs Sofia Kenin, Jessica Pegula vs Shelby Rogers (ta kończy karierę po US Open), Jelena Ostapenko vs Naomi Osaka (jeden z największych hitów), Anastasia Potapova vs Leylah Fernandez, Bianca Andreescu vs Jasmine Paolini, McCartney Kessler vs Marta Kostyuk czy Qinwen Zheng vs Amanda Anisimova (drugi największy hit). Oj, będzie co oglądać. Jestem ciekawy jakie są Twoje przemyślenia co do US Open i kogo widzisz jako główną faworytkę i czyje poczynania są dla Ciebie najbardziej zastanawiające.
----
PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16
I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!
Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJ: https://twitter.com/z_kortu
Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJ: https://www.facebook.com/groups/178960806040159
Komentarze
Prześlij komentarz