DailyUS (dzień 5) - Donna nadal trzyma poziom, pierwsze testy Aryny i Pauli

Na początek pewne przemyślenie dotyczące komentatorów tenisa. Mam wrażenie, że z nimi jest trochę jak z sędziami piłkarskimi, czyli najlepiej gdy się o nich nie mówi. Mam tu na myśli oczywiście tylko komentowanie spotkań. My o nich dużo mówimy vel piszemy, bo w większości oni na meczach… mówią za dużo. Ciekawe czy kiedyś wezmą przykład ze swoich brytyjskich albo chociażby węgierskich kolegów którzy oszczędzają swoje struny głosowe. Oczywiście nie generalizuje tutaj, bo nie tyczy to wszystkich, ale część mogłaby się czasami ugryźć w język. Zaległości można zawsze nadrobić po meczu, a ich wiedza tenisowa i doświadczenie mogłyby budzić zainteresowanie. To tyle tytułem wstępu. Teraz czas na mały resume tego co działa się podczas 5 dnia turnieju. Mamy już pierwszych 8 orlic, które wleciały do 2 tygodnia turnieje, a w ciągu najbliższych kilkunastu godzin przyfrunie do nich druga tura.

PAP/EPA


Paula Badosa (26) vs Elena-Gabriela Ruse (Q) 4:6, 6:1, 7:6 (8)

Nie oczekiwałem bardzo wiele i traktowałem ten mecz nieco na rozgrzewkę, a okazał najlepszym dla w turnieju kobiet 5 dnia. A już na pewno był najbardziej emocjonujący, ponieważ do samego końca ważyło się która zatriumfuje. Był dobrym i ważnym testem dla mentalu Hiszpanki, który zdała bardzo dobrze. Przegrała pierwszego seta, były momenty gdzie rywalka grała znakomicie i obroniła meczową. Fajnie, że nie podpalała się niepotrzebnie w kryzysowych momentach. Do tego w bardzo ważnym momencie przyszedł zadziałał serwis. Trochę się obawiałem, ponieważ pojawiała się czasami dziwna mimika twarzy na początku meczu, który lepiej zaczęła je rywalka, ale to pozory. Co do rywalki. Przed tym turniejem Elena-Gabriela Ruse zajmowała 122 na świecie, ale w US Open grała co najmniej jak zawodniczka z top 50. Jej środowisko to naturalne to operowanie szybką piłką i szukanie opcji mocnego przyłożenia z forehandu. To był plan na większość wymian, ale działał dobrze. Wygrała pierwszego seta w którym grała dużo szybciej i nie pozwoliła się spychać do defensywy. Kiedy w tej odsłonie Paula wyrównała to myślałem, że faworytka pójdzie za ciosem, ale nie - zaraz się odkuła i wygrała zasłużenie seta Rumunka. Nie ukrywam, że nauczony życiem obawiałem się, że w drugim secie mogą przy takim scenariuszu wrócić demony Pauli. Nic z tych rzeczy. To był set bez historii, który Hiszpanka wygrała 6:1. Bardziej wyczekiwała w nim błędów Rumunki i sama też skoncentrowała się na tym żeby pilnować długości uderzeń, precyzji serwisu i unikać krótkich piłek na forehand Eleny-Gabriele. To plus dużo gorzej działający return przeciwniczki sprawiło, że Paula bez większych trudów doprowadziła do decydującej partii. Fajne jest to, że tam oglądaliśmy najlepszy tenis, ponieważ obie zawodniczki wskoczyły na wysoki poziom. Nie zgadzam się z Panem Domańskim, który w pewnym momencie uśmiercił meczowo Paulę. Naprawdę nie dodała ku temu podstaw. Nie robiła tutaj serii błędów - zdarzały się pojedyncze, ale często po prostu Elena-Gabriela zagrywała tak, że trudno było wyjść z akcji zwycięsko. Miałą taki aż natarczywy styl wchodzenia na piłkę (oczywiście w dobry tego słowa znaczeniu) i była mega nabuzowana tak jakby wpadła do kociołka z energetykami niczym Asterix i Obelix. Dość często zdarzało się je zdobywać przewagę grając mądrze na forehand Pauli, który funkcjonował gorzej. Przy stanie 5:4 i serwisie Hiszpanki, miała 27-latka z Bukaresztu piłkę meczową i (powinna mieć 2 gdyby nie prosty błąd chwile wcześniej), ale wytrzymała napór Paula, broniąc swój serwis i chwilę później doprowadzając do super tie-breaku. Tam cały czas miała przewagę, choć Rumunka powinna ją dość, ale popełniła błąd przy łatwiej piłce i zamiast 8:8, mieliśmy 9:7 dla Pauli. Tego już Hiszpanka nie wypuściła, której należą się ogromne brawa za to jak serwowała w tie-breaku. Ten element jej gry można oceniać różnie, ale klucz, że działał w ważnych momentach. To oraz dobra defensywa w której robotę robił oburęczny backhand oprócz odpowiedniego nastawienia, sprawiło że Paula Badosa melduje się w IV rundzie Osiągnięcie godne podziwu, ponieważ zrobiła to w tym roku w każdym z 4 wielkich szlemów. Pamiętam, że mocno docenialiśmy ten wyczyn u Igi w 2022. To oznacza równość, która w jej przypadku bardzo cieszy, bo absolutnie nie jest normą. Ścieżkę do ćwierćfinału ma dość dobrą, ponieważ teraz zmierzy się z Xinyu Wang, gdzie również będzie faworytką. Ewentualne zwycięstwo prawdopodobnie pozwoli jej wrócić do top 20. Brawo Paula, robisz w tym roku dobrą robotę! Tak samo zresztą jak Twoja rywalka, która zapewne wróci do top 100, a to rejon w którym powinna się znajdować przy swoim talencie.


Coco Gauff (3) vs Elina Svitolina (27) 3:6, 6:3, 6:3

Na tyle ile znam Elinę, to trudno mi uwierzyć, że nic jej nie doskwierało w tym spotkaniu. Moje domysły są oparte na materiałach dowodowych w postaci leków jakie zażywała po pierwszym secie, ale przede wszystkim jej miernej jak na siebie energetyce czy nawet rzadziej zaciśniętej pięści. Było widać dużą różnicę pomiędzy Eliną Svitoliną jaką oglądaliśmy w pierwszym, a potem w drugim i trzecim secie. Na początku imponowała Elina. Grała zaskakująco płasko i niezwykle agresywnie jak na siebie atakowała serwis Coco. Sprawiała wrażenie bardziej ofensywnej od Coco, a to lekkie zaskoczenie. Niezależnie od tego pierwszy set miał do stanu 3:3 wyrównany przebieg, gdzie obie były blisko przełamań. Kiedy w końcu to uczyniła Elina, posypała się automatycznie niczym domek z kart gra Coco na dobrych kilka gemów. Nagrodą dla zawodniczki z Odessy był wygrany set. Maciej Synówka (którego generalnie lubię) też tutaj rzucił ciekawy tekst o męczarniach Coco w pierwszych rundach. Wiem, że nie grała w nich super dobrze, ale przecież w dwóch meczach straciła 6 gemów. Jak to się ma do męczarni? Przechodząc do dalszej części spotkania. Stopniowo coraz więcej błędów zaczęła popełniać Ukrainka i traciła na agresji. Na szczęście dla niej jeszcze funkcjonował serwis, który utrzymywał ją w grze. Generalnie dziś podanie były niezwykle ważnym elementem gry. Mocno nim ryzykowała, ponieważ zależało jej na szybkim przejmowaniu kontroli w wymianach. Nie chciała się wdawać wymiany +9 w których przecież też jest niezła. No i była niezwykle skupiona na serwisie Coco, wchodząc na jej return. Raz dała się przełamać i było to jedyne przełamanie w 2 partii, które doprowadziło do decydującej odsłony. Tam przewaga Amerykanki była już bardziej widoczna. Właściwie tylko pod koniec zrobiło się trochę emocjonująco, ale to głównie dlatego, że Coco miała problem skończyć mecz. To jak przy stanie 40:0 walnęła dwa podwójne, a potem straciła gema nie jest jej dobrą reklamą. Zakończyła mecz, gem później, na turniej wygrywając ostatecznie 6:3. Czy to był dobry mecz Amerykanki? Raczej nie. Powiedziałbym, że nieco gorszy niż średni i na pewno musi poprawić serwis (więcej asów i wygrywających oraz mniej podwójnych) oraz return. Na duży plus z kolei, że świetnie porusza się po tych kortach. Atletycznie Coco jest ścisłym topem touru. Będąc szczerym to nastawiałem się tutaj jednak na mecz stojący na nieco wyższym poziomie. Teraz zaczną się dla Coco prawdziwe schody, bo w IV rundzie mamy powtórkę z Wimbledonu. Dokładnie na tym etapie i dokładnie z tą samą zawodniczką odpadła tam z turnieju. Teraz Emma Navarro też na pewno nie da młodszej koleżance taryfy ulgowej. 


Emma Navarro (13) vs Marta Kostyuk (19) 6:4, 4:6, 6:3

Bardzo czekałem na ten pojedynek. Wszak to był pierwszy tutaj mecz, gdzie mierzą się 2 zawodniczki z top 20 rankingu. Ponadto, takie znajdujące się w nim blisko siebie, a biorąc pod uwagę tylko wyniki z tego roku, to ich wyniki są jeszcze lepsze. No i mieliśmy mecz na fajnym poziomie, choć jestem przekonany, że obie Panie potrafią grać jeszcze lepiej, ponieważ mocno wierzę w ich potencjał. Doczepię się nieco do przestojów, bo te czasami obniżały jakość spotkania. Zawsze przecież fajnie jak zawodniczki po obu stronach siatki grają w tym samym momencie na wysokim poziomie, Patrząc jednak na pozytywy. U Emmy Navarro bardzo podoba mi się jak potrafi sprawnie poruszać się korcie. Ma też fajną umiejętność wypracowania sobie czasu na planowane uderzenie. Wydaje mi się, że to wynika z głębokości i szerokości zagrywanych piłek czym “kupuje” sobie czas. Muszę bardziej zwrócić uwagę na jej grze przy siatce, bo to drugi mecz ostatnio, gdzie mam wrażenie jakby nie czuła się pewnie, a to gryzie się z moją tezą, że nie ma elementów gry na niskim poziomie. Jak dla mnie to jest zawodniczka, która w końcu zawita do top 5, choć nie podejmę się odpowiedzi na jak długo. Marta Kostyuk z kolei pod batutą Sandry Zaniewskiej bardzo mocno poprawiła grę w defensywie. Ależ ona potrafi biegać nawet daleko za linią - super się to ogląda. Do tego kilkukrotnie w tym meczu odegrała z niej świetnym forehandem. Ma też świetną technikę i widać, że regularna gra deblowa nie jest bez znaczenia, bo szuka wycieczek do szatni. Przeciwko Emmie dużo ryzykowała returnem i uważam, że to była dobra decyzja. Zresztą obie tu było dość agresywne od początku, choć zwłaszcza Ukrainka. Dziewczyny się znają i są świadome swoich atutów, a jednym z nich jest umiejętność wykorzystywania przewag pozycyjnych, Co prawda Marta ostatnio gra bardziej cierpliwie i mniej ofensywnie, ale jednak wciąż to potrafi. Pierwszego seta meczu wygrała Emma, która wykorzystała przestój Marty pod jego koniec kiedy to na 15 ostatnich piłek aż 12 wygrała. W drugim z kolei to Ukrainka wykorzystała przestój Emmy w jego środkowej części i tak się Panie nawzajem przyjacielsko bawiły. Trzeci set był zatem najsprawiedliwszym scenariuszem. Znowu hasło “przestój’ okazało się kluczowe. Stanęła niestety niemiłosiernie Marta od prowadzenia 3:2 z przełamaniem. Od tego czasu przegrała 4 gemy, a doskonale wiemy co to oznacza. Wynikało to w głównej mierze z jej prostych błędów i pośpiechu, który lokował piłkę w siatce. To było dziwne, bo przesypiała początki gemów, a potem goniła kiedy strata była zbyt duża na pogoń. Może sobie pluć w brodę, ponieważ na początku 3 seta naprawdę lepiej wyglądała na korcie. Emma wtedy była jakby lekko zdekoncentrowana. Zaprosiła jednak zawodniczkę gospodarzy z powrotem do gry Marta, co pozwoliło jej uwierzyć w siebie. Bardzo szkoda z perspektywy 22-latki z Kijowa, bo ten mecz był do wygrania z jej perspektywy. I na pewno nie popełniała tylu prostych błędów ile przedstawiał Pan Domański. Trochę złośliwie uważam, że jego osiądy w tej kwestii były równie nietrafne tak samo jak oceny czy piłka wyjdzie na aut. I miałem nieodparte wrażenie, że nie darzy dużą sympatią Ukrainki. Tej zabrakło utrzymania jakości w końcówce 3 seta, bo poziomem sportowym obie prezentowały tego dnia wyrównany poziom i grały fajny dla oka tenis..Emma potrafi grać lepiej i wcale nie zdziwie się jak zaprezentuje to w starciu przeciwko Coco. Co do Marty, to też zresztą mam mocne przeczucia, że w tym zrobi wykręci jeszcze jakiś świetny rezultat. 


Donna Vekic (24) vs Peyton Stearns 7:5, 6:4

Nareszcie mogłem zobaczyć w akcji Donnę na tegorocznym US Open. I cyk, od razu przy tym cieszyć się z jej awansu do IV rundy. Kolejny dobry wynik na przestrzeni kilkunastu tygodni Chorwatki. Tutaj jedynie na początku sprawiła jej większe kłopoty Peyton Stearns. Generalnie Donna była lepsza, choć nie był to jakiś jednostronny mecz. Zresztą przypominają mi trochę siebie stylem, sylwetką a nawet charakterem (na podstawie małych podstaw jakie ku temu mam). Bardzo ofensywnie grała Amerykanka i wiele razy na początku zagrała świetną piłkę pod nogi Donnie. Z czasem Chorwatka zrefektowała się, że musi też grać dłuższe piłki i trochę bardziej ruszyć przeciwniczkę, aby ten mecz należał do niej. Szybko wprowadziła plan w życie, odrabiając stratę przełamania. Dostosowała nieco styl gry pod to co prezentuje Peyton idąc na konfrontację, a że obecnie ma nieco większy warsztat techniczny, to przyniosło dobry efekt. I jeszcze jedna imponująca rzecz w jej dzisiejszym występie. To serwis. Imponująco wyglądała dziś w tym elemencie wicemistrzyni olimpijska. W kilku gemach w zasadzie załatwiła sobie nim zwycięstwo. Do tego dobrze grała na forehandzie i z biegu co sprawiało, że Peyton wymusiła sporo niewymuszonych błędów. I klasycznie u niej podoba mi się ten przegląd kortu. Wiele zawodniczek może jej tego pozazdrościć. W drugim secie nieco się rozluźniła w końcówce kiedy przy stanie 4:3 trochę niespodziewanie straciła podanie. To było lekkie zaskoczenie, ponieważ wcześniej była przy podaniu w tym secie praktycznie nie do ruszenia. Uznam to za wypadek przy pracy, a przede wszystkim ważne, że od razu odłamała ponownie Peyton ne 5:4. Później dopełniła formalności wygrywając jako jedna z nielicznych w sesji dziennej bez konieczności rozgrywania 3 seta. Teraz czas na rewanż za finał olimpijski, ponieważ w walce o ćwierćfinał zmierzy się z Qinwen Zheng. A Peyton rozegrała turniej na miarę swojego obecnego potencjału, ale myślę, że ona się rozwinie. Po latach edukacji na collegu, teraz dopiero zdobywa kortową magisterkę i myślę, że z czasem stanie się jeszcze groźniejszą tenisistką. 


Aryna Sabalenka (2) vs Ekaterina Alexandrova (29) 2:6, 6:1, 6:2

Zaczęło się bardzo ciekawie. Ostatecznie jednak niespodzianki nie było i to faworytka odniosła zwycięstwo w 3 setach. Panie zaczęły po północy nowojorskiego czasu i mimo, że zagrały 3 sety to spędziły na korcie 1h 40 min, czyli mniej niż trwa wiele spotkań 2-setowych. To świadczy dobitnie o stylu gry. Nie było tutaj dużo wymian, ani długich uderzeń. Każdy set był takim siłowaniem, w którym jak jednak już zbliżą rywalkę do blatu, to nie ma odwrotu. W pierwszym Rosjanka potrafiła w zasadzie zdominować Arynę, doskonałym serwisem oraz piekielnie mocnym returnem i forehandem. Na początku nawet ciut lepiej wyglądała Aryna, ale Ekaterina przełamała jej grę i była w stanie doprowadzić ją do nerwowości pierwszy raz w tym turnieju i chyba ogólnie podczas US Swing 2024. To był taki set w którym big-hitterka wchodzi w tryb natchnienia i trudno ją z niego wyprowadzić nawet najlepszym Game changerem w tym pojedynku był dla mnie 1 gem drugiego seta. Obrobiła tampiłki na przełamanie Aryna, a Ekaterina grała wtedy dobrze. Dzięki temu się nieco podbudowała, a to przechyliło szalę na drugą stronę. Od tego momentu kort miał jedną bohaterkę. Na kolejne 12 gemów Białorusinka wygrała 11. Większą różnice w prezentowanym poziomie gry widziałem u niżej notowanej, która znacznie obniżyła celność uderzeń i popełniała znacznie więcej błędów, ale jest jedna rzecz, która konkretnie się do tego przyłożyła. To naprawdę bardzo dobra gra w defensywie Aryny od drugiego seta. Musiała się więcej namęczyć żeby wygrywać punkty, a każdy kolejny powrót zagrania na jej stronę powodował ryzyko. Widać, że bardziej przygotowała tenisistka z Mińska swoją grę pod to co może zaskoczyć rywalkę i brawa dla niej. Oczywiście sama też zaczęła bardziej trafiać (pewnie dlatego, że zniknęły nerwy), a dużą szkodę robiła crossowymi uderzeniami z obu stron. Ekatarina to nie jest i nigdy nie będzie najlepiej poruszająca się zawodniczka w tourze i zmuszenie jej do biegania daje duży efekt. Miałem natomiast refleksje podczas tego meczu, że grę przy siatce to przy swoich warunkach mogłaby znacznie poprawić, aby zrobić z niej swój atut. Trochę szkoda, że tak łatwo wszystko co się da wywalała od drugiego seta i nie starała się choć ciut zmienić swojej gry - szczególnie, że pod sam jego koniec pokazałą 2 razy, że nawet umie w wymiany. Niepotrzebnie zaczęła błądzić, to za nic nie chciała pozwolić, aby błądziła też faworytka. Aryna Sabalenka wygrała i pokazała przez dużą część spotkania jak dobrze potrafi grać, ale tutaj też była widoczna jej ludzka twarz i to, że jest do ruszenia. Oczywiście w przypadku big-hitterek, jak Rosjanka warto na to spojrzeć inaczej, ale jednak miała tutaj pierwszy raz słabszy moment podczas US Open. Teraz czeka ją pojedynek z Elise Mertens, którą zna jak mało kogo w tourze, bo przecież wiele lat grały (na wybitnym poziomie) jako para deblowa. Wiceliderka rankingu będzie w nim dla mnie sporą faworytką. Na koniec jeszcze słówko o komentatorach, bo zacząłem na narzekać, a nie chce ciągle narzekać. Do kabiny komentatorskiej wszedł na ten mecz Marek Furjan cały na biało i pokazał jak fajnie można to robić. Wyważone słowa, brak gadania podczas wymian i sensowne obserwacje. Od razu słucha się lepiej. Myślę, że naprawdę mamy kilku komentatorów tenisa na wysokim poziomie, ale jednak problemem jest, że zwraca się uwagę na tych którzy robią coś gorzej. Trochę tak jak z sędziami czy chociażby będącymi na świeczniku zawodami z sektora publicznego albo klerykalnego.

PAP/EPA


Tyle!

W innych spotkaniach, Qinwen Zheng zupełnie bez żadnych problemów pokonała Julie Niemeier, która w trakcie meczu borykała się z jakimiś problemami zdrowotnymi. Elise Mertens po 3 długich setach pokonała Madison Keys, która również korzystała z pomocy medycznej i to kilkukrotnie. Dziś zerknąłem pobieżnie na to spotkanie, ale nie zachwycało Nawet Elise grała dość niestabilnie, a Madison to wiadomo. No i niespodzianką było dla mnie odpadnięcie Victorii Azarenki z Xafan Wang, która w wieku 30 lat po raz pierwszy zagra w IV rundzie wielkiego szlema w której na 8 zawodniczek będziemy mieli 2 Chinki.


Godne odnotowania


Sensacje: brak

Niespodzianki: porażka Victorii Azarenki z Xafan Wang.

Co ciekawego jutro?

Karolina Muchova vs Anastasia Potapova
Yulia Putintseva vs Jasmine Paolini 
Ashlyn Krueger vs Ludmilla Samsonova
Iga Świątek vs Anastasia Pavlyuchenkova
Beatriz Haddad Maia vs Anna Kalinskaya

----

PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16


I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!

Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJhttps://twitter.com/z_kortu

Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJhttps://www.facebook.com/groups/178960806040159

---------

Poznaj mój Skarb Kibica WTA!

Zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się z moim "Skarbem Kibica WTA 2024". To 139 stron pasji do tenisa i być może interesujących dla Ciebie informacji. Znajdziesz go klikając poniżej.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024