#DailyRG (dzień 7) - Młode Rosjanki rosną tenisowo, doskonała forma Eleny Rybakiny
Kolejny deszczowy dzień w Paryżu. Mimo tego organizatorom udało się rozegrać wszystkie mecze singlowe, choć Novak Djokovic z Lorenzo Musettim musieli kończyć swój pojedynek o 3 w nocy! Szkoda mi ich, bo iść do spania o świcie w trakcie turnieju wielkoszlemowego nie może być czymś przyjemnym. Panie miały tym razem więcej szczęścia, ponieważ ich pojedynki zakończyły się znacznie wcześniej. Zapraszam do podsumowania części z nich.
Elina Avanesyan vs Qinwen Zheng (7) 3:6, 6:3, 7:6 (6)
Zapamiętałem Elinę Avanesyan z dobrego występu w tegorocznym Australian Open, ale potem nie miała imponujących wyników. Tutaj jednak powtórzyła wynik z Melbourne i awansowała do III rundy, gdzie przyszło jej się zmierzyć z Qinwen Zheng. Wychodzi na to, że wielkie szlemy jej pasują. To przecież niezłe wyniki na dziewczynę, która nigdy nie była w top 50 światowego rankingu. Ten bardzo słaby serwis jest problemem, ale daje radę. Zobaczymy na ile będzie w stanie go poprawić, bo będzie to kluczowe dla rozwoju jej kariery. Naprzeciw siebie miała zawodniczkę od której serwowania mogłoby się uczyć większość touru - Qinwen Zheng. Wczoraj jednak nie był takim narzędziem jakim potrafi być - szczególnie w drugim secie, co zaowcowało porażka w całym meczu. Tutaj chciałbym zauważyć, że dość fajnie radzi sobie na returnie oraz z mocnymi uderzeniami Rosjanka, grając dość daleko od kortu. W pierwszym secie nie było niespodzianki. Qinwen szybko objęła prowadzenie odbywał się on pod jej dyktando. Co prawda liczba ładnych zagrań była wyrównana (mi podoba się pod kątem technicznym backhand Rosjanki). Skuteczniejsza w ważnych punktach była natomiast faworytka. Początek drugiego seta był bardzo wyrównany (szacunek dla Eliny za szybkie odłamanie Qinwen), a Chinka była nawet dość podirytowana o czy świadczy dyskusją, którą nazwałbym nawet sprzeczką z sędzią po jednej z wymian. Podobała mi się właśnie gra tenisistki z Rosji i była ona też bardziej efektywna, dzięki czemu przypieczętowała ją wygraniem tej odsłony meczu. Duża liczba niewymuszonych błędów w jego finalnej części kosztowała rozstawioną z numerem 7 Chinkę za dużo. Trzeci set również zaczął się po myśli Eliny, ponieważ przełamała rywalkę (wiem, że w jej przypadku nie znaczy to super dużo), a następnie obroniła swój serwis. Później nastąpiła przerwa ze względu na deszcz, która moim zdaniem powinna bardziej posłużyć faworytce dla której to nie był dobry moment meczu. Po niej mieliśmy do czynienia z dziwnym meczem - zarówno pod względem wyniku, jak i stylu gry. Rosjanka objęła prowadzenie 5:2 po bardzo dobrej grze. Świetnie biegała, prowokowała do gry wysoką piłkę i świetnie wykorzystywała swój crossowy backhand. Qinwen zawodził pierwszy serwis. Przyjęła też taktykę, aby dostosować się do “balonowej” gry swojej rywalki i na początku wyglądało to gorzej, ale z czasem lepiej wyczuwała moment do ataku lub prowokowała również do błędu. Do tego mądrze używała na tym etapie meczu skrótów (chociażby 2 przy stanie 5:2, 40:40). Pokazała w tym momencie charakter młoda Chinka, ponieważ wyrównała stan spotkania i doprowadziła do tie-breaku. Nie ma co ukrywać, że pomógł w tym fakt, iż ewidentnie Elina poczuła presję przed zrobieniem niespodzianki. Na szczęście dla niej nie zamroziła jej na stałe, ponieważ w super tie-breaku to ona wygrywała decydujące piłki. Mimo, że przez jego większość wynik był na styku, końcowe wymiany należały do niej. Mamy zatem niespodziankę jaką jest awans Elinę Avanesyan do IV rundy, gdzie zmierzy się z Jasmine Paolini.
Elena Rybakina vs Elise Mertens 6:4, 6:2
Nie był to wybitny spektakl, ale niezły mecz. Obie Panie mają dość zbliżone główne atuty, choć oczywiście siła uderzeniowa Belgijki nie tak piorunująca. To ona jednak na początku była bardziej energiczna i jako pierwsza przełamała Elenę Rybakinę. Zaskoczenie mieliśmy za chwile, ponieważ naprawdę dziwnie jak na siebie stanęła Elise i oddała 4 gemy z rzędu (z 4:2 na 4:6), a co za tym idzie seta. Co najgorsze, drugi set miał podobny przebieg jak końcówką pierwszego. Złapała wiatr w żagle Elena - to znaczy weszła na swój bardzo wysoki poziom i skutecznie punktowała z forehandu swoją rywalkę. Elise Mertens kalorycznie wyglądała słabiej, co było zauważalne w wymianach. Nie działał też serwis, a to było warunkiem w zasadzie koniecznym, aby nawiązać tutaj walkę. Taki wniosek, że Elise musiałaby cały czas grać jak na początku meczu i liczyć, że Elena będzie popełniać więcej błędów lub miała przestoje żeby wygrać tego dnia. Nie powiem - jest dla mnie zaskoczeniem in plus postawa reprezentantki Kazachstanu w tym turnieju. Nie była jedną z moich głównych faworytek, ale po tym jak prezentuje się w pierwszych spotkaniach muszę ją do nich zaliczyć. Przede wszystkim wygląda doskonale fizycznie. No i cały czas wnosi odpowiednią jakość na kort. Jestem pod ogromnym wrażeniem jak poprawiła swój poziom na nawierzchni ziemnej na przestrzeni ostatnich 2 lat. Jeśli nie przydarzy jej się tutaj słabszy mecz, to będzie piekielnie ciężko ją pokonać. Na daną chwilę jedna z moich 3 największych faworytek do wygrania tegorocznego Rolanda Garrosa.
Aryna Sabalenka (2) vs Paula Badosa 7:5, 6:1
Kluczowe pytanie przed tym meczem brzmiało: “Czy Paula doceni granie na korcie głównym?” Mam nadzieję, że spełnił jej oczekiwania. A tak serio to bardziej zastanawiało mnie czy będzie w stanie zagrać równy mecz na intensywnym tempie przeciwko Arynie Sabalence. Początki większości starć tych Pań zazwyczaj są bardzo podobne, czyli wyrównane pierwsze gemy w których Hiszpanka jest równorzędną rywalką dla wiceliderki rankingu, ale później gdzieś wynik odpływa i najpóźniej w trzecim secie dominuje już w pełni Saba. Było w miarę podobnie. To Paula jako pierwsza odskoczyła wynikowo, w czym pomogła jej siatka przy break poincie. Mieliśmy 5:3 i serwis partnerki Stefanosa Tsitsipasa po jej grze na naprawdę dobrym poziomie. I to by było na tyle. Potem wróciły demony Pauli, która zaczęła go od podwójnego i zagrała generalnie niepewnego gema, co wykorzystała Białorusinka. Mocny rytm złapała w tym momencie, a jej siła uderzeniowa weszła na wyższy poziom. W przeciwieństwie do rywalki zwiększyła obroty w ważnym momencie i to się ceni. Kiedy Aryna gra tak mocno i skutecznie po kątach, to jest potężna. Do swojego repertuaru w tym momencie meczu dodała jeszcze skróty, które wciąż imponują tak jak w Rzymie.
Początek drugiego seta to najgorszy scenariusz dla Pauli. Może scenariusz to złe słowa, ponieważ to była po prostu jej gra bardzo słaba gra. Finalnie biorąc pod uwagę pierwszy i drugi set, 26-latka przegrała 8 gemów z rzędu. Szybko więc potoczył się ten drugi, gdyż po 15 minutach mieliśmy 4:1 dla zwyciężczyni pierwszego seta. Dalej sytuacja toczyła się równie błyskawicznie i nie ma tu specjalnie o czym pisać. Bardzo dobra gra Białorusinki, a Pauli już nie było w zasadzie na korcie. Totalnie rozbita poruszała się na wielkim korcie centralnym od stanu 5:3 w pierwszym secie. Szkoda, bo do tego momentu było bardzo groźna. Pokazała w tym meczu pokazała, że ma przecież fajne argumenty do gry na ziemi. Używa rotacji, umiejętnie podcina piłki i dobrze porusza się wzdłuż kortu. Nie jestem jakoś specjalnie zaskoczony, bo to w stylu Pauli od dłuższego czasu, że nagle jakby jej nie było na korcie. Tak było i tutaj, a tak znakomita tenisistka jak Aryna Sabalenka z przyjemnością z tego korzysta. Jeszcze słowo o grze Aryny. Zagrała dobrze, choć w pierwszym secie jej serwis nie robił dużej przewagi. Podoba się ta odporność w wymianach i skuteczność z forehandu. Do tego dobrze returnowała serwis Pauli. W pełni zasłużona wygrana, ale nadal czekam na jej weryfikację z zawodniczką, która potrafi grać dobrze, ale na dłuższym etapie czasu niż Paula Badosa-Gilbert.
Mirra Andreeva vs Peyton Stearns 6:2, 6:1
Umiejętność wytrzymania silnych wymian z Peyton, oddając głębokie lub rotacyjne piłki to dobry sposób na Amerykankę. To jedna z głównych rzeczy, która zwróciła moją uwagę podczas tego spotkania. I to oczywiście istotny czynnik wpływający na ilość błędów których niepotrzebnych zawodniczka z Ohio popełniała wczoraj nadto. Za to do gry Mirry Andreevej trudno mieć jakiekolwiek zarzuty. Zagrała na pewno lepiej niż z Victorią Azarenką i stawiam, że rozegrała swój najlepszy mecz na tym turnieju. Ma ogrom tenisowych cech na wysokim poziomie. Jest świetna technicznie, gra dobrze z obu stron, posiada fajny i nieprzyjemny serwis, a do tego technika i rotacyjna gra. Jest imponujące jak ta dziewczyna potrafi sobie dobrze radzić w wielkich szlemach. To jej dopiero 6 występ w takim turnieju, a po raz trzeci melduje się w IV rundzie. Ponadto, 2 razy odpadała na etapie III rundy, a tylko raz w swoim drugim spotkaniu. Godny podziwu wynik jak na 17-latkę. Teraz zmierzy się z Varvarą Grachevą i uważam, że to idealny moment, aby po raz pierwszy zameldować się w ćwierćfinale. Olbrzymi talent, a co najważniejsze zawodniczka, która lubi duże turnieje. Jestem bardzo ciekaw jaki jest jej sufit możliwości. Osobiście widzę w niej przyszłą wielkoszlemową mistrzynię.
Oglądaliście inne mecze?
Oglądałem jeszcze dosłownie chwilkę spotkanie Varvary Grachevej i widzę, że jest solidnie wspierana przez francuską publikę. Fajnie, że mają reprezentantkę w drugim tygodniu, bo obecnie nie mogą zakładać takich sytuacji jako pewnik. Nie miałem niestety możliwość obejrzeć pozostałe spotkania. Czy ktoś w Was widział mecz Varvary Grachevej, Jasmine Paolini, Eliny Svitoliny lub Emma Navarro i chciałby się podzielić swoimi odczuciami? Nie ukrywam, że wygrana Emmy z Madison jest dla mnie zaskoczeniem. Jej dobry mecz czy Madison gorzej niż ostatnio?
Godne odnotowania
Co ciekawego w kolejnym dniu?
Elisabetta Cocciaretto vs Coco Gauff
----
PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16
I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!
Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJ: https://twitter.com/z_kortu
Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJ: https://www.facebook.com/groups/178960806040159
Myślę też, że kanał na YouTube oraz profil na Instagramie Rolanda Garrosa mogą być również dobrym miejscem dla Ciebie.
Komentarze
Prześlij komentarz