#Daily RG (dzień 9) - Wygrane faworytek, Aryna i Elena na coraz bliżej kursu kolizyjnego
Zakończyła się faza 1/8 finału, a co za tym idzie znamy nazwiska wszystkich ćwierćfinalistek. Tym razem nie ma w tym gronie wielu niespodzianek, a praktycznie same nazwiska który już wielokrotnie wysyłały sygnały świetnej gry. Na kortach ziemnych w Paryżu pokazały również duże umiejętności i znajdują się w elitarnym gronie 8 ze 128 Pań, które pokonały 4 rywalki i są w grze o największe trofeum jakie można zdobyć na ceglanej mączce. Zapraszam do mojego podsumowania poniedziałku w turnieju Pań.
Elena Rybakina (4) vs Elina Svitolina (15) 6:4, 6:3
Jest jak doskonale naoliwiona maszyna na tym turnieju Elena Rybakina. Czasami potrzebuje trochę czasu na rozkręcenie, ale kiedy już to zrobi, to jest właściwie nie do zatrzymania. Bez większych problemów pokonała dziś Elinę Svitoliną rozgrywając kolejne znakomite spotkanie, Według mnie cały czas miała mecz pod kontrolą. Zresztą tylko raz przy stanie 2:1 w pierwszym secie prowadziła w nim Ukrainka. To banał, ale siła uderzeń Eleny robiła ogromną robotę. Na mnie wrażenie robi ich precyzja, z którą trudno miałaby sobie poradzić praktycznie każda zawodniczka w tourze. Siła pełniła też wielką rolę na returnie, ponieważ ewidentnie była w tarapatach przy słabszym swoim serwisie Ukrainka. Nie miała też specjalnie patentu co zrobić, aby bardziej realnie zagrozić tak dysponowanej 4 rakiecie świata grą kombinacyjną. I powiem Wam, że to mnie nieco boli w tym sezonie, że nie widzę u Eliny takiego polotu i błysku szaleństwa, który dostrzegałem rok temu kiedy chociażby wygrywała z Igą na Wimbledonie. Mam wrażenie, że taka pasja i zadziorna energia byłaby pomocna, aby nieco bardziej dekoncentrować rywalkę. To piszę bardziej ogólnie, bo nie wiem czy na Elenę Rybakinę by zadziałało, ale jako fan Eliny uważam, że może osiągać lepsze wyniki niż do tej pory w tym sezonie. Tutaj próbowała swoich atutów jak defensywa czy zaskakujące wybieranie kierunków, ale siła Eleny Rybakiny była tak dużo, że nie dało się tego amortyzować. Potrzebna byłaby większa nieprzewidywalność. Chciałbym też zaznaczyć, że Elena Rybakina w Paryżu naprawdę dobrze radzi w defensywie. Podoba mi się też jej cierpliwość i to, że nie ma problemu kończyć piłki na kilka razy. No i ten serwis jest wybitnie imponujący. Raz to jego jakość, ale przede wszystkim wyciąga go w świetnych momentach i dziś mocno się przydał do zniechęcenia rywalki. Co prawda w końcówce meczu nastąpił zryw, gdzie Elina Svitolina zaczęła odrabiać straty i raczyć nas piękną grą, ale reprezentantka Kazachstanu w porę ukróciła te rozpędy. To był kolejny znakomity mecz Eleny Rybakiny, która pozytywnie zaskakuje podczas tego turnieju i tego co robi prezentuje obecnie na ziemi. W meczu o półfinał zmierzy się z Jasmine Paolini i jest dla mnie dużą faworytką tego spotkania.
Jasmine Paolini (12) vs Elina Avanesyan 4:6, 6:0, 6:1
Balonowa Elina porwała swoim wysokim zagraniami tylko jednego seta Jasmine Paolini. Dziwny to był mecz w którym dobrze grała w danym momencie albo jedna albo druga. Na początku Elina chyba zaskoczyła swoim stylem gry polską Włoszkę, która popełniała jak na siebie dużo błędów i zbyt się spieszyła. Rosjanka za to grała prowokacyjne zagrania, racząc przeciwniczkę wysokimi piłkami lub próbowała sił ze swojego backhandu kiedy nadarzyła się ku temu odpowiednia okazja. Potrafiła też dość łatwo uzyskiwać przewagę przy serwisach Jasmine i co najbardziej zaskakujące - nie była gorsza w długich wymianach. Tylko to działo się tylko na początku. Efektem był wynik 4:0 na tablicy wyników, ale wtedy sytuacja na korcie zaczęła się gruntownie zmieniać na korzyść Jasmine, która choć przegrała tego seta, to zdążyła wcześniej wywalczyć w nim jeszcze 4 gemy. To był czas kiedy już ewidentnie zrozumiała co knuje młoda zawodniczka z Rosji. Turniejowa dwunastka zaczęła grać nieco bardziej cierpliwie i do forehandu 21-latce, a przy tym nie podpalała się. Wiedziała, że ma przecież więcej argumentów w grze wydolnościowej, odpowiednie walory techniczne i nie musi się bać uderzeń Rosjanki. Plan zadziałał, co doskonale pokazał 2 set, który wygrała 6:0. Elina Avanesyan była bardzo rozbita i wręcz nieporadna. Popełniała sporo prostych błędów, a na jej spokojnej twarzy pierwszy raz dostrzegałem oznaki irytację. Nie jest trudno się dziwić, ponieważ Jasmine Paolini wygrała 12 z 13 gemów, nie licząc pierwszego seta. Zresztą od wspomnianego stanu 4:0 w pierwszym secie, Elina Avanesyan wygrała tylko 3 gemy w czasie gry jej rywalka wygrała ich 16! To pokazuje, że początek spotkania w wykonaniu Jasmine można uznać za wypadek przy pracy, a była w tym meczu lepszą tenisistką. Kluczowe w tym jednak była, że wprowadziłą szybko zmiany w swojej grze, które wybiły rywalkę z rytmu. To dobrze świadczy o jej kortowej inteligencji. Nasza Jasmine tym samym po raz pierwszy w karierze melduje się w ćwierćfinale turnieju wielkoszlemowego, za co należą jej się olbrzymie gratulacje. A Elina Avanesyan może również mówić o kolejnym udanym turnieju wielkoszlemowym w jej wykonaniu. Ciekawe na ile będzie w stanie jeszcze poprawić swoją grę.
Aryna Sabalenka (2) vs Emma Navarro (22) 6:2, 6:3
We wcześniejszych swoich opisach zwracałem uwagę, że nie miała jeszcze poważnej próby Aryna Sabalenka. Teraz te słowa muszę już wypluć. Emma Navarro nie zagrała złego meczu, ale wiceliderka rankingu zagrała po prostu doskonale. Potrzebowała 1 godziny i 11 minut, aby awansować do ćwierćfinału. Jest niesamowicie naładowana chęcią dążenia do celu Aryna. Mam wrażenie, że każde zagranie traktuje jakby grała finał dużego turnieju, gdzie nie ma już miejsca na pomyłki. Dzięki temu skupieniu i dobrej formie mimo ryzykownej gry popełnia bardzo mało błędów. A wielbłądów to już jak na lekarstwo. W jej grze nie ma nic zaskakującego oprócz skrótów, które już dobrze poznaliśmy, ale wykorzystuje największe idealnie atuty jakie posiada. Gra przede wszystkim mądrze, rozsądnie wybiera zagrania i wystrzega się przestojów. Dziś realizowała ten plan znakomicie i miała pełną kontrolę nad spotkaniem z Emmą Navarro. Amerykanka w tym spotkaniu wcale nie grała źle. Co więcej, podobała mi się jej postawa i odważne próby zagrań jakie podejmowała, aby zmienić oblicze meczu. Myślę jednak, że jest zawodniczką, którą doskonale się rozwija, ale żadnego elementu nie ma jeszcze na zabójczym poziomie. Jestem za to przekonany, że poprawi swoją grę i za rok powinna być jeszcze mocniejsza. Jej czas jeszcze przyjdzie, ale tym razem musiała uznać wyższość znakomicie dysponowanej tego dnia rywalki. Do jej plusów zaliczam głównie bardzo dobrą motorykę jak na swoje warunki fizyczne oraz fajne uderzenie z forehandu. Co jednak istotniejsze, nie dostrzegam w jej grze specjalnie mankamentów. Mankamentów nie było też w grze drugiej rakiety świata, która podobnie jak Elena Rybakina Elinie Svitolinie pozwoliła tylko raz na prowadzenie w trakcie całego meczu. Duże słowa docenienie dla Białorusinki za to spotkanie. W dzisiejszym meczu zagrała na porównywalnym poziomie do tego który prezentowała w Melbourne. Zobaczymy jak zaprezentuje się dalej kiedy presja będzie wzrastać.
Mirra Andreeva vs Varvara Gracheva 7:5, 6:2
Tak w ogóle to patrząc z tyłu na Varvarę Grachevą miałem wrażenie, że oglądam Alize Cornet. Ta niebieska sukienka to chyba ukłon w stronę francuskich kibiców, którzy zresztą fajnie dopingowali “swoją” zawodniczkę. Myślę, że w sesji wieczornej doping dla niej byłby jeszcze większy. To był fajny, stojący na więcej niż solidnym poziomie mecz do oglądania. Przez dłuższy czas obie dobrze broniły swojego serwisu. Później za to solidarnie się przełamały jakby czuły więź rodaczek. W końcówce setą przyszedł lekki kryzys u Varbary i to młodsza zawodniczek wygrała pierwszego seta 7:5. Varvara Gracheva gra kombinacyjnie i za to jej duży plus, ale mam wrażenie, że to ta rotacja i gra pod górę Mirry Andreevej robiły jej dużo krzywdy i z każdym gemem to postępowało. To nie był jednak wcale zły mecz Varvary. Wyszła fajnie zmotywowana i pełna wiary w zwycięstwo. Była też dość groźna z głębi kortu i próbowała zmuszać 17-latkę z Krasnojarska do błędów. Przez znaczną pierwszego seta mieliśmy dzięki temu wyrównany, fajny pojedynek. W drugim secie pojawiło się niestety dla niej dużo więcej błędów z forehandu i to nie pomogło. Była też z czasem widoczna różnica fizyczna na jej niekorzyść, dlatego drugi set był już stosunkowo jednostronny. Piękna była za to piłka meczowa, która pokazała fajną odwagę Varvary, ale też doskonałą grę w defensywie i wytrzymałość Mirry Andreevej. Ta 17-latka ma wielki talent, który coraz mocniej doceniam z każdym kolejnym wielkim szlemem. Zastanawiam się czemu jeszcze nie osiąga lepszych wyników w mniejszych turniejach. Taki trochę syndrom Naomi Osaki, ale dajmy jej czas. Na korcie Mirra przypomina trochę boksera, który jest odporny na ciosy, a sam potrafi wymierzyć taki po którym nie ma co zbierać. Jest też silna psychicznie i mało kiedy się zniechęca. Nie dostrzegam też specjalnie słabszych elementów w jej grze, a na ziemi zrobiła spory progres w poruszaniu się. Upatrywałbym tutaj nawet jej pierwszego półfinału w wielkim szlemie gdyby nie fakt, że będzie mierzyć się z Aryną Sabalenką, która też wygląda tutaj bardzo dobrze, a do tego bardzo jej nie leży. Jestem ciekaw jak sobie poradzi, bo na pewno nie będzie mogła grać tak zachęcająco do ataku w obronie, co ewidentnie lubi. Niech postara się grać głęboko używając więcej siły i starać się pokazywać, że też potrafi postraszyć uderzeniem. Wyzwanie będzie jednak ogromne. Po tym tum turnieju Mirra Andreeva zadebiutuje w top 30. A to dopiero początek.
To tyle!
A Wy jak oceniacie dzisiejsze mecze? Mam nadzieję, że było Wam dane zobaczyć jak najwięcej spotkań.
Godne odnotowania
Co ciekawego w kolejnym dniu?
----
PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16
I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!
Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJ: https://twitter.com/z_kortu
Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJ: https://www.facebook.com/groups/178960806040159
Myślę też, że kanał na YouTube oraz profil na Instagramie Rolanda Garrosa mogą być również dobrym miejscem dla Ciebie.
Komentarze
Prześlij komentarz