#Daily RG (dzień 10) - Będzie jedenasta runda gwiazd młodego pokolenia
Dalej może stać się coś czego świadkami jesteśmy bardzo rzadko. 4 najwyżej rozstawione tenisistki w turnieju nadal są w turnieju. Co więcej, 2 z nich awansowały dziś do półfinału. Wśród nich oczywiście nasza Iga Świątek, które pisze kolejną piękną historię w Paryżu. Zapraszam Was do podsumowania pierwszych 2 spotkań ćwierćfinałowych w turnieju Rolanda Garrosa Pań.
Dajcie znać jakie są Wasze opinie o dzisiejszych spotkaniach!
Coco Gauff (3) vs Ons Jabeur (8) 4:6, 6:2, 6:2
Mecz rozgrywany jako pierwszy z ćwierćfinałów najpewniej dlatego, że Coco rozgrywała dziś jeszcze mecz deblowy. Solidne tempo narzuca sobie Amerykanka, ale akurat o jej przygotowanie fizyczne się nie martwię. To jedna z nielicznych zawodniczek w tourze, który jest w materii blisko Igi Świątek. Zaryzykuję stwierdzenie, że mimo iż w deblu jest na etapie ćwierćfinału, to ma większe szanse na trofeum niż w singlu, gdzie wywalczyła dziś awans do półfinału. Dlaczego? Możecie się domyślać. W drodze do najlepszej 4 turnieju singlistek pokonała Ons Jabeur. Jaki to był mecz? Solidny i przyjemny do oglądania. To drugie głównie za sprawą czarodziejki z Tunezji, która nawet jak przegrywała punkty to przygotowała nam ciasteczka. Najlepiej wyglądało to w pierwszym i trochę w drugim secie, gdzie miała jeszcze jakby więcej energii. Kiedy ściągała do siatki na tyle skutecznie, że konieczna była gra na małe pola, to wyglądało jak gra pokazowa, ale to przecież norma w meczach Ons. W tym spotkaniu tylko w pierwszym secie była lepsza od złotego dziecka amerykańskiego tenisa. W dwóch pozostałych dość znacznie uległa wyżej rozstawionej przeciwniczce. Chwila o tym pierwszym secie, który był najbardziej wyrównany i ciekawszy. Fajnie, ofensywnie nastawiona wyszła na niego Ons. Zapamiętam z niego backhand z powietrza przy stanie 3:3, który walnie przyczynił się do przełamania Amerykanki. Zdziwiło mnie też, że miała dużą przewagę na returnie. Wynikało to również z gorszej postawy serwisowej Coco, która mimo pojedynczych serwisów ponad 200 km/h nie byłaby zbyt skuteczna w tym elemencie. Lekkim paradoksem było, że to Ons zakończyła seta asem serwisowym. W drugim sytuacja się zmieniła. Przede wszystkim poprawiła jakość swojej gry Coco Gauff i wyciągnęła wnioski z nieudanego pierwszego seta. Mniej grała swoim forehandem, starała się bardziej rozrzucać Ons po korcie i nie wdawać w jej gierki. Do tego poprawiła znacznie swój return. Z czasem też wyglądała coraz lepiej fizycznie na tle rywalki. Tutaj Ons mam wrażenie, że z każdym gemem była coraz słabsza, co jest lekko zaskakujące, ponieważ nie był to jakiś bardzo intensywny mecz. Ok, miał 3 sety, ale nie trwał nawet 2 godzin. Od drugiego seta w jej grze pojawiło się też dużo uderzeń w siatkę, co było bardzo rzadkim obrazkiem jeszcze kilkanaście minut wcześniej. To właśnie różnica w sile uderzeń oraz kondycji była najbardziej widoczną dla mnie przewagą trzeciej rakiety świata w decydującym secie. Amerykanka wciąż sprawnie dobiegała do siatki, a Ons często grała za lekko - takim jakby zbyt małym nakładem sił. Mimo wszystko w tym secie miała jeszcze kilka momentów, aby nawiązać większą walkę. Było to chociażby przy stanie 2:4 i serwisie Coco, który Amerykanka zaczęła 0;30 i kolejne piłki był w grze. Później przy stanie 3:5 z perspektywy Ons i serwisie na mecz Cori pojawiły się dość proste błędy u tenisistki z Atlanty. Czy to nerwy przed zakończeniem spotkania? Ciężko powiedzieć. Natomiast źle niestety w ostatnich piłkach grała Ons, czego doskonałym przykładem jest piłka meczowa przy siatce, którą Ons powinna skończyć i doprowadzić do równowagi. Zasłużone zwycięstwo Coco Gauff, która po raz kolejny pokazała zwycięski pragmatyzm. To ważna cecha. Niemniej z zawodniczek top 4 jest dla mnę tą, która robi póki co najmniejsze wrażenie. Ale to nic, bo już przyzwyczaiła nas pod wodzą Brada Gilberta, że lubi wygrywać mecze mniej efektownie. Teraz nasze oczy bardziej skupią się na 19-latce, ponieważ w półfinale zmierzy się z Igą Świątek. Grały już tutaj ze sobą w ćwierćfinale, w finale, więc teraz czas na hat-trick i półfinał. Oby z takim samym efektem.
Iga Świątek (1) vs Marketa Vondrousova (5) 6:0, 6:2
Trudno się dziwić, że Iga regularnie otwiera piekarnie w Paryżu skoro stwierdziła kiedyś, że najbardziej romantyczne francuskie słowo to croissant. Ale żeby tak to robić w drugim tygodniu turnieju wielkoszlemowego? Dziś spędziła na korcie godzinę i 4 minuty. Królowa Paryża. Jedno przemyślenie, które piszę po dzisiejszym meczu z pełnym przekonaniem. Z tak grającą Igą Świątek na ziemi nie ma szans obecnie żadna zawodniczka w tourze. Bardzo doceniam rywalki, które też prezentują się doskonale, ale to jak zagrała dziś Iga to są po prostu Himalaje tenisa. Tu nie ma nawet co szukać minusów, bo i tak się ich nie znajdzie. Wygrała 6:0, 6:2 z Marketą Vondrousovą, która od poniedziałku (jeśli Jasmine Paolini nie wygra Rolanda Garrosa) będzie piąta rakietą świata. I to nie jest tak, że jej rywalka zagrała słaby mecz. Iga po prostu wyglądała znakomicie w każdym elemencie, Elementy jej gry można dzielić tylko na bardzo dobre, świetne i wybitne. Mi najbardziej podobał się backhand i poruszenia po linii, czyli klasyka. Oprócz tego przyjemnością dla oczu było obserwowanie tych małych kroczków przed egzekucyjnym forehandem, a najbardziej cieszyła pewność przy siatce, gdzie stop-volleyem zatrzymała dość trudne piłki. Do tego ten kosmiczny return. Posługując się komentatorami. Wiecie, że Iga Świątek od 2 lat ma statystykę ponad 50% gemów wygranych przy serwisie rywalek? Dla mnie brzmi kosmicznie. Czy jest zawodniczka, która returnowała tak dobrze od czasów Sereny Williams? Nie wydaje mi się. Tutaj wszystkie podwójne błędy Markety były wywołane tym, że wiedziała co się będzie działo jeśli zaserwuje słabiej. Żeby do tego było jeszcze trudniej rywalce, Iga miała w pierwszym secie absurdalną statystykę wygranych 100% punktów po swoim 2 serwisie. To taki mecz, że patrzysz od początku i wiesz, że tutaj nic złego się nie może wydarzyć. Widzisz dziewczynę, która odegra każdą piłkę jaką potrzeba i nie daruje Ci żadnego punktu, zanim nie usłyszy game&set&match. A Ty możesz się tylko starać, aby pokazać z najlepszej strony. Była dziś kilerką jaką zachwyciłem się właśnie w Paryżu w 2020 roku podczas spotkania z Simoną Halep. Kilerką jakby chciała oddać hołd zmarłemu dziś bohaterowi kultowej komedii o ksywie “Siara”. Jeszcze raz podkreślam. Marketa Vondrousova nie zagrała dziś złego meczu i starała się zaskakiwać Igę czy to skrótami czy rotacją, ale nie miała totalnie mocy, która może zrobić krzywde tak dysponowanej Raszyniance. W drugim secie nawet nieco powalczyła w 2 gemach Igi, ale Nasza Duma kiedy było trzeba, włączyła jeszcze wyższe obroty. Nawet gdybym nie chciał się tutaj zachwycać to trudno tego nie robić. Anja Rubik i Agnieszka Radwańska z trybun mogły być dumne z Polki, która pisze niesamowitą historię. Czy ktoś z nas jeszcze pamięta chwile grozy z II rundy przeciw Naomi Osace? Iga zaaplikowała nam solidne środki na uspokojenie i trudno nie oprzeć się wrażeniu, że w tym turnieju rośnie. Jej kolejne występy klarują się w jasnych barwach analogicznie do coraz lepszej pogody w Paryżu. Ta zresztą też jest powodem do optymizmu, bo myślę, że gra przy korcie zamknięty mogłaby być malutkim handicapem dla jej niektórych potencjalnych rywalek, ale to też niekoniecznie. Zresztą, nic nie wskazuje, aby w Paryżu miał ponownie padać deszcz. A co do Markety, to przyznaję, że nie miałem jej w swoich przewidywaniach na tym etapie rozgrywek, a dostała się tutaj nieprzypadkowo i nie przyniosła wstydu, co chciałbym podkreślić wszystkim, którzy widzieli tylko wynik dzisiejszego spotkania. W półfinale Iga zmierzy się z Coco Gauff i trudno przed tym meczem nie być optymistą. Wszyscy znamy bilans Polki z Amerykanką i widzimy jak się prezentuje na kortach Rolanda Garrosa. Pozostaje cierpliwie czekać na czwartek, choć ja już nie mogę się doczekać.
Godne odnotowania
Co ciekawego w kolejnym dniu?
----
PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16
I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!
Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJ: https://twitter.com/z_kortu
Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJ: https://www.facebook.com/groups/178960806040159
Myślę też, że kanał na YouTube oraz profil na Instagramie Rolanda Garrosa mogą być również dobrym miejscem dla Ciebie.
Komentarze
Prześlij komentarz