Słaby rok czeskich zawodniczek

Nie będę zaskoczony jeżeli te słowa źle się zestarzeją, bo zawodniczki z kraju naszych południowych sąsiadów jak mało kto lubią zaskakiwać. Natomiast biorąc pod uwagę jak wyglądał zeszły sezon, to teraz kibice z Czech mogą mówić o rozczarowaniu. Od początku roku mimo silnej gwardii Czeszki nie osiągnęły żadnego spektakularnego wyniku. Nie ma też zbyt wielu przesłanek, aby miało się to wkrótce zmienić, choć oczywiście wciąż mają kilka zawodniczek, które mogą zaskoczyć w każdej chwili. Zapraszam Cię do mojej analizy tego co się dzieje w kraju będącego do mnie swego rodzaju fenomenem, który jednak w tym roku jest niedostrzegalny. I tego co w moim odczuciu może się wydarzyć w drugiej części sezonu, bo przewidywania tak jak są trudne, tak są fajne.

PAP/EPA


Lepiej to już chyba było

Zasadniczo w rankingu WTA miejsca Czeszek nie wyglądają źle. Marketa Vondrousova plasuje się w pierwszej 10, Karolina Muchova w 20, a do rozstawień wielkoszlemowych łapią się jeszcze Barbora Krejcikova i Linda Noskova. Niby super, bo więcej przedstawicielek (o jedną) w gronie najlepszej 32 rankingu ma tylko Rosja, a tyle samo co Czechy mają Stany Zjednoczone. Biorąc pod uwagę, że liderki tej klasyfikacji grają bez flagi, to można zatem założyć, że Czeszki mają oprócz wielkich Stanów Zjednoczonych najwięcej zawodniczek w czołówce. Wciąż spektakularny wynik jak na kraj mający 10 milionów populacji znaleźć się w takim otoczeniu. To jest jaśniejsza strona, bo mniej kolorowo wygląda to jeśli weźmiemy pod lupę tylko wyniki z tego roku, czyli na dobrą sprawę te bardziej miarodajnie, ponieważ oceniające formę zawodniczek na danym etapie sezonu. Wygląda to tak. W WTA Race 2024 na 18 miejscu mamy Lindę Noskovą, 21 Karolinę Pliskovą, a 29 jest Marketa Vondrousova. Jedna mniej, ale rankingowo wygląda to już dużo gorzej. I podobnie w przypadku perspektyw na najbliższe miesiące. O tym właśnie poniżej. 


Nieobecność dotychczasowych liderek

W poprzednim sezonie mieliśmy 4 Czeszki w ścisłej czołówce. Marketa Vondrousova, Karolina Muchova i Barbora Krejcikova zakończyły 2023 rok w pierwszej 10 rankingu, a Petra Kvitova tuż za nią. W tym sezonie na froncie WTA została w zasadzie tylko pierwsza z nich. Petra Kvitova przed startem tego sezonu ogłosiła, że jest w stanie błogosławionym, Karolina Muchova zmaga się z nieszczęsną kontuzją nadgarstka, która uniemożliwiła jej spełnienie marzenia o występie w Masters, a Barbora Krejcikova regularnie boryka się z kontuzjami. Została Marketa, która dla mnie z powyższej 4 ukazywała najmniejsze przesłanki na powtórkę podobnych wyników w tym roku. Przypomnę tylko, że z jej 3671 punktów aż 2000 jest za Wimbledon. O Markecie jednak chwilę później, bo na początek chwilę o dwóch Paniach z Czech u których widzę największy potencjał, a którego nie mamy okazji podziwiać.

Karolina Muchova i Barbora Krejcikova to w moim odczuciu zawodniczki top 10, a może i nawet top 5 biorąc pod uwagę tylko potencjał. Nie potrafię odżałować, że ta pierwsza nigdy nie zawitała do tego grona i prawda jest taka, że będzie o to trudno, ponieważ do tego trzeba sezonu w zdrowiu. Wtedy możesz złapać formę i pewność siebie, a następnie stopniowo wygrywać kolejne spotkania o wysoką stawkę. Karo nigdy nie miała zdrowego sezonu. Nawet poprzedni, który się na taki zapowiadał i był fantastyczny (do września) posypał się niczym klocki z Jengi po US Open. To bardzo smutna historia, ale każdy sport ma takich zawodników, którzy nigdy nie mogą zaprezentować pełni swoich możliwości.  Jeszcze bardziej smutne, że w tenisie jest nią jedna z najpiękniej grających zawodniczek. Na daną chwilę Karo wróciła do treningów, ale wstępne prognozy wskazują, że nie wystąpi nawet na Wimbledonie. Nie chcę napisać, że ten sezon może spisać na straty, ale będzie musiała łapać rytm od nowa. Pozostaje nam trzymać kciuki za jej dobre wyniki, a przede wszystkim zdrowie, bo zdrowa 27-latka z Ołomuńca na pewno da nam jeszcze mnóstwo powodów do zachwytu. Co do Bory, to również często znajduje się na tenisowym L4 i z tego co pamiętam, najczęściej sprowadza to się do problemów z plecami. W tym sezonie również z jej zdrowiem bywa różnie i odnoszę nieodparte wrażenie, że nawet jak gra, to nie jest w odpowiedniej dyspozycji. Tak było chociażby w Madrycie, gdzie przegrała w dość słabym stylu z Jaqueline Cristian. Z Rzymu się z kolei wycofała. I tak oto po Australian Open, gdzie dotarła do ćwierćfinału, na jej koncie mamy 4 mecze których bilans wynosi 1-3. Zresztą z Sarą Sorribes Tormo wygrała nie w pełnym wymiarze wyniku, ponieważ rywalka skreczowała. To nie jest Bora, która zachwycała czy denerwowała (to się nie gryzie) polskich kibiców wygrywając z Igą Świątek w Ostrawie czy Dubaju po fantastycznych spotkaniach. Nie jest to nawet solidna Barbora, a zawodniczka zmagająca się z problemami zdrowotnymi, która przez nie zagubiła formę. Dość prawdopodobne, że nie wystąpi również w Rolandzie Garrosie, gdzie tylko przypomnę, iż 3 lata temu triumfowała. Paradoksalnie uważam, że to będzie dobra decyzja, bo powinna pierw wrócić do pełni zdrowia, a następnie wykonać sporo pracy żeby wrócić do formy, która pozwoli jej walczyć o wyniki na jakie ją stać. Przypomnę przy tym, że jej kariera singlowa 28-latki eksplodowała dość późno. Mam też z tyłu głowy słowa Macieja Synówki, że Barbora uwielbia oglądać i analizować tenis, ale treningi nie są jej ulubioną częścią tenisowej pracy. W takim przypadku o powrót do formy jest trudniej. Zobaczymy zatem jak będzie tym razem, ale biorąc uwagę powyższe czynniki, to najbliższe miesiące mogą być trudne wynikowo dla utytułowanej singlistki i deblistki.

Zgodnie z obietnicą czas na powrót do Markety. Jej prawdziwa próba rankingowa przyjdzie na Wimbledonie. Jakoś nie widzę leworęcznej Czeszki w gronie faworytek do zwycięstwa. Nie widzę nawet w gronie głównych kandydatek do ćwierćfinału. A co będzie jeśli Marketa Vondrousova nie wejdzie do ćwierćfinału? Straci blisko 2000 punktów i spadnie w rankingu w okolice 20-25 miejsca, które patrząc na formę z ostatnich miesięcy jest bardziej adekwatne do tego co prezentuje. To będzie rzutować na gorsze rozstawienia, ponieważ siłą rzeczy przy wysokim rankingu miała łatwiejsze losowania. Czy jednak musi tak być? Oczywiście nie, bo 25-latka lubi zaskoczyć. Wyzwanie będzie jednak duże. Przypomnę też, że nie jest to zawodniczka, która zdrowie wygrała na loterii.

Czwarta do karety czeskich asów, a w tym przypadku bardziej dam jest Petra Kvitova, ale tutaj nie ma co pisać. Była światowa jedynka jest w ciąży i zapewne wróci (jeśli) dopiero w przyszłym sezonie. Byłoby fajnie, bo mamy w tourze zawsze mile widziane.


PAP/EPA

Linda możliwym jokerem

Zostańmy trochę przy kartach i zobaczmy na te najmocniejsze. Zawodniczką z Czech, która w tym roku notuje widoczny progres jest Linda Noskova. To, że jest wielkim talentem wiadomo nie od dziś, ale wiele jest młodych, zdolnych niczym Paweł Brożek sportowców, którzy przez całe życie nie ujawnili pełni swoich możliwości. Linda też wciąż tego nie zrobiła, ale w tym sezonie widać w jej grze progres. My pamiętamy głównie jej zwycięstwo z Igą w Australii, ale miała również kilka innych fajnych wyników. Wygrała chociażby z Marią Sakkari czy Mirrą Andreevą. Problemy? Wciąż jest bardzo nierówna na przestrzeni nawet jednego meczu. Gra często zbyt siłowo i myślę, że powinna nieco popracować nad motoryką. Niemniej często gra dobrze i obecnie jest w gronie najlepszych 20 zawodniczek sezonu. Ciekawe czy to utrzyma. Myślę, że aby tak się stało, musi ustabilizować formę i grać skuteczniej w ataku. Ten i kolejny sezon będą bardzo ważne dla kariery nastolatki. Nie wiem jaki jest jej sufit możliwości i jakie ma zdolności do stabilizacji formy i w tym aspekcie stawiam największy znak zapytania. Nastawiam się, że kiedyś zawita do pierwszej 10, ale czy to przyszła mistrzyni wielkoszlemowa? Tutaj mam niemałe wątpliwości.


Przebłyski Karoliny Pliskovej

Fajnie się oglądało poczynania w Cluj i chwilę później w Abu Zabi Karoliny Pliskovej. Fajne jest to, że w wieku 32 lat jest drugą zawodniczką z największą ilością asów w sezonie. Wspomniane turnieje miały miejsce w lutym, a później coś stanęło i trudno mi się nie oprzeć wrażeniu, że była liderka światowego rankingu ma problemy fizyczne, które powodują, że nie jest w stanie pozwolić jej utrzymać dobrą grę na przestrzeni intensywnego sezonu. Nie oczekuję po Karoliny, że będzie w stanie nawiązać do wyników sprzed paru lat i wrócić do 10, czy zrobić spektakularny wynik jak wygrana czy finał dużego turnieju. Realnie będzie o to trudno przede wszystkim ze względu na intensywność takich turniejów. To jednak doświadczona tenisistka, która zapewne będzie chciała dostosować swój tenis do obecnych możliwości. Teraz powinna bardziej skupić się na jakości swojego serwisu, returnie i mocy forehandu. Ma też argumenty, aby grać częściej przy siatce i dobrze się tam czuje. Co jest wspólnego w tych elementach? Ano skracają wymiany, a im mniej będzie punktów do 4 uderzeń, tym lepiej dla Karo. Siatka to głównie przy dobrym serwisie, ale to już dużo. No właśnie, może klasyczna taktyka serve&volley to sposób tenisistki z Louny (tak, nie wiem gdzie to jest) na duży wynik w Wimbledonie? Na trawie ma wciąż najwięcej argumentów na dobry wynik. Najtrudniej będzie go zrobić na ziemi i Karolina o tym wie, o czym świadczy, że nie bierze udziału w turniejach w Madrycie i Rzymie.  


One wciąż mogą dać o sobie znać

Wciąż będę się upierał, że na wyższy poziom wskoczy Marie Bouzkova. Już kilka razy pokazała, że potrafi grać z najlepszymi. Ma naprawdę dobrą technikę i spory repertuar zagrań. Brakuje nieco siły i takiej przebojowości. W tym sezonie rozczarowuje, bo jest na 63 miejscu w rankingu Race. Był finał w Bogocie, ale poza tym bez fajerwerków Myślę jednak, że w drugiej części sezonu poprawi swoją grę. Obserwuje z ciekawością, bo potrafi grać ładny i ciekawy tenis. Lepiej wygląda za to Karolina Siniakova, która od jakiegoś czasu osiąga fajne wyniki w singlu. Z kolei w deblu, gdzie od lat jest wyśmienita radzi sobie gorzej. Z całym szacunkiem dla niej uważam jednak, że w grze na pierwsze linie boczne, trudno będzie jej wznieść się na jeszcze wyższy poziom. Niemniej sympatyzuję. Słaby sezon rozgrywa natomiast Tereza Martincova, która jeszcze niedawno pukała do pierwszej 50, a w roku wyniki plasują ją w okolicach 170 miejsca. Nie wygrała żadnego meczu z tenisistką z najlepszej 100, Mam przeczucie, że peak tej 29-letniej zawodniczki jest już za nami.


Co z czeskimi Fruliamskami?

Kiedy około 3 lata światu ujawniły się 2 blondwłose nastolatki z Czech przejawiające olbrzymi talent, to wielu doszukiwało się podobieństw do sióstr Williams. Po 3 latach zgodność jest taka sama, czyli wciąż bardzo mała. Jakoś stanął rozwój Lindy i Brendy. Ta pierwsza ma (już) 19 lat i mimo, że w czerwcu 2023 zawitała do najlepszej 50, to od tego czasu coś się posypało i obecnie orbituje w okolicach 150 miejsca. Śledząc co jakiś czas jej spotkania mam wrażenie, że gra ostatnio dość lekkomyślnie i popełnia sporo prostych błędów. Bez planu, za co Pan Richard Williams mający doświadczenie w wychowywaniu tenisowych sióstr bardzo by ją zganił. Niepokoi, bo wyniki są słabe mimo, że gra dość regularnie, o czym piszę celowo zanim przejdę do jej siostry. Na pewno zbyt dużo wyrzuca, a gra z forhendu jest często nieprzemyślana. Jakieś tryby się zaczęły i dobrze byłoby to przepracować - nawet bardziej poza kortem, bo jest lekki regres zamiast progresu. Taki przeskok wykonała w tym czasie chociażby jej rówieśniczka Linda Noskova i efekty są świetne. 

Martwi również co dzieje się z Brendą, która dla mnie bardziej utalentowaną z sióstr - tutaj mamy podobieństwo do Williams. 17-latka naprawdę obiecująco zaczęła sezon w Australii, ale potem pojawiły się problemy zdrowotne, z którymi zmagała się przez 3 miesiące. W tym czasie wystąpiła co prawda w Miami, ale oddała spotkanie na Florydzie kreczując. Teraz w końcu coś zaczyna ruszać. Wystąpiła w Madrycie, a Rzym jest już pozytywnym symptomem, ponieważ przeszła przez kwalifikacje i dostała się do turnieju głównego, Odpadła w drugiej rundzie, ale co najważniejsze - fizycznie wyglądała nareszcie ok. Trochę niepokoją jednak te regularne problemy zdrowotne u tak młodej dziewczyny. Mam nadzieję, że tymczasowe, ponieważ to był rok w którym planowała przeskoczyć na poziom gry z najlepszymi i powinien być przełomowy. Przypomnę tylko, że w tamtym sezonie prezentowała się fantastycznie w znacznie mniejszych turniejach - rangi między innymi WTA 25. No właśnie, ale żeby przeskoczyć do wyższego poziomu potrzebny jest talent, zdrowie oraz mental. Póki co wygląda to tak, że talent na pewno jest, ale zdrowie i siła mentalna są dużymi znakami zapytania. Pod względem umiejętności Brenda Fruhvirtova ma według mnie wszystko, aby zagościć w pierwszej 10, dlatego będę bacznie obserwował rozwój jej kariery. Uważam, że jest najbardziej utalentowaną Czeszką do 21 roku życia. Ma jeszcze sporo czasu, ale byłoby miło gdyby zakończyła 2024 rok w najlepsze 100 chociażby dla wiary w siebie. Jeśli będzie zdrowa, to nie mam wątpliwości, że ją na to stać.


Czech generation

Załóżmy negatywny scenariusz w którym Barbora Krejcikova i Karolina Muchova będą miały trudności żeby wrócić do formy, Marketa Vondrousova nigdy nie powtórzy wyniku z Wimbledonu 2023 czy IO w Tokio, a siostry Fruhvirtove i Linda Noskova nie zrealizują pokładanych w nich oczekiwań. I wiecie co? Czesi nadal nie muszą się martwić, ponieważ mają wiele zawodniczek poniżej 18 roku życia, które są wysoko w rankingach juniorskich i przejawiają zadatki na naprawdę duże tenisistki. Mi podoba mi się przede wszystkim Tereza Valentova - dysponująca bardzo fajnym forhendem finalistka ubiegłorocznego juniorskiego finału US Open. Bardzo fajnie technicznie wygląda również Laura Samsonova, a ciekawe są też Barbora Palicova i Alena Kovackova. Jest jeszcze nieco starsza Sara Bejlek o której nie wspomniałem jeszcze w tym artykule, a ma dopiero 18 lat i już bliziutko debiutu w top 100. Ona też może wejść na wysoki poziom i obecnie nie ma gorszych wyników chociażby od sióstr Fruhvirtowych.


Jak przewiduje drugą część sezonu? 

Myślę, że to będzie najsłabszy sezon Czeszek od lat. Mam wątpliwości czy Linda jest w stanie osiągnąć duży wynik w tym roku. Za sukces uznam jeśli utrzyma się w top 20, bo to już będzie duży progres. Zobaczymy czy Marie Bouzkova udowodni co potrafi. U Markety forhend musi zacząć lepiej pracować, aby zrobiła gdzieś fajny wynik. Barbora i Karolina będą miały bardzo ciężko. Młodych zawodniczek czas pewnie nadejdzie nieco później. Podsumowując, na ten sezon zakładam nieco ciemniejsze okulary, ale już za rok zmienię je pewnie na różowe. Wciąż przyszłościowo mamy Czechom czego zazdrościć, bo Iga to nasz narodowy skarb, ale Czesi mają coś czego my nie mamy, a mianowicie system szkolenia. 


PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16


I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!

Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJhttps://twitter.com/z_kortu

Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJhttps://www.facebook.com/groups/178960806040159

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024