Moje top 10 XXI wieku w WTA

Zainspirowany przygotowanym przez WTA z okazji 50 lecia organizacji rankingiem 50 najlepszych zawodniczek w historii, postanowiłem przełożyć to na swój mikrotenisowy świat i stworzyć coś w podobny deseń. Moje pierwsze wspomnienia dotyczące tenisa sięgają okolic 2004 roku i w zasadzie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Choć na początku większą kierowałem w kierunku ATP, to nigdy nie unikałem kobiecych rozgrywek. Tak więc uważam, że czuje się na siłach, aby stworzyć swój prywatny ranking najlepszych tenisistek w ostatnich 20 latach. Oczywiście będzie on obejmował zarówno te które zakończyły karierę, jak i te które jeszcze grają. Zapraszam Cię do zapoznania się z moją subiektywną listą, które mam nadzieję, że w przyszłości zostanie zaktualizowana, a dlaczego tak jest - to łatwo możesz się domyślić. Nie przedłużając, poniżej lista 10 najlepszych zawodniczek w ciągu ostatnich 20 lat według mojej skromnej opinii.

Jimmie48/Tennis Photography


1. Serena Williams

Tutaj wyjątkowo nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym. Można nie lubić Sereny, nie doceniać je stylu, ale przez bardzo wiele lat była dominatorką cyklu. Brakuje jej tylko klasycznego wielkiego szlema, który przegrała właściwie sama ze sobą w US Open kiedy uległa w półfinale Robercie Vinci. 23 wielkie szlemy, 319 tygodni jako numer 1. Absolutny kosmos. Serena nawet na nawierzchni ziemnej, gdzie radziła sobie najgorzej była w stanie jako jedyna w jednym roku wygrać turnieje 1000 w Madrycie, Rzymie i Rolanda Garrosa. Dodatkowo grała również w czasach kiedy naprawdę wiele tenisistek radziło sobie doskonale. I wiele z nich jak Maria Sharapova miały swoją zmorę w postaci Amerykanki. Jej serwis i potęga uderzeń stały się kultowe, a Serena wraz z siostrą kultową personą, ponieważ były zaangażowane w wiele istotnych społecznie tematów, jak chociażby rasizm. Córka Richarda jest kamieniem milowym w rozwoju tenisa i jego ambasadorem w XXI wieku wśród Pań. Tak jak Kobe Bryant w koszykówce czy Tiger Woods w golfie, którzy mieli bardzo odpowiedzialną rolę, ponieważ ich peak przypadał na czas kiedy sport stał się bardzo powszechny i wpływowy, a możliwość oglądania na żywo w telewizji wielkich wydarzeń zyskała większość świata. I jestem przekonany, że nazwisko Williams jest pierwszym jakie skojarzy sportowy laik kiedy zapytasz o kobiecy tenis. Fajne jest to, że Serena zapracowała na to spektakularnymi wynikami, które stawiają ją w jednym rzędzie z Steffi Graf czy Martiną Navratilovą. Absolutnie kandydatka do GOAT.



2. Justine Henin

Moja pierwsza ulubienica w światowym tourze. Jej jednoręczny backhand to była tenisowa maestria. Nikt w kobiecym tenisie nigdy nie grał go tak ładnie, a przy tym efektywnie. Belgijka mimo, że była bardzo filigranową zawodniczką to miała dość silne uderzenie i nie miała większych problemów w pojedynkach z zawodniczkami, które teoretycznie powinny ją zdominować. Do głównych zalet Justine Henin, a wtedy jeszcze Hardenne, oprócz cudownego backhandu, zaliczam również doskonałą technikę oraz inteligencję kortową. Zawsze podobało mi się jak i mądrze i sprawnie dostosowuje swoją grę do rywalki, aby była jak najbardziej skuteczna. Miała też stosunkowo niewiele wpadek. Finalnie aż 7 wzniosła w górę wielkoszlemowy puchar i może byłoby tego więcej gdyby nie problemy zdrowotne czy rodzinne, które co jakiś czas pojawiały się u tenisistki z Liege. Byłem, jestem i będę fanem. Napiszę jeszcze tylko jedno zdanie. Gdyby jedna zawodniczka miała teraz wrócić do touru (oczywiście w formie ze swoich najlepszych lat), to chciałbym aby magiczny specyfik pozwalający na to otrzymała Justine Henin. Dziś kiedy tenis jest jeszcze bardziej fizyczny niż kiedyś, to jej gra byłaby jeszcze przyjemniejsza dla oka. 


3. Iga Świątek

Dla ścisłości. Różnice od 3 miejsca w dół będą już mniejsze niż były na 2 powyższych miejscach. Tutaj zaczęły się poważniejsze schody, bo widziałem kilka zawodniczek o argumentach, aby znaleźć się na podium, a jako fanboy Igi chciałem utrzymać mimo wszystko obiektywizm. Porównując jednak Igę Natalię Światek do innych tenisistek, doszukuje się naprawdę wielu argumentów na jej korzyść. Ponad 100 tygodni jako numer, 4 wygrane wielkie szlemy czy najlepszy w XXI wieku run zwycięstw z rzędu zatrzymany na liczbie 37. Nie ma co mówić. Iga jest wybitną tenisistką, a jej sukcesy w wieku 23-lat są imponujące. W tym wieku większą karierę za sobą miały chyba tylko Martina Hingis czy Jennifer Capriati, ale nie trwała ona spektakularnie długo. Tutaj kolejny plus na korzyść Igi i jej sztabu. Raszynianka do tej pory jest doskonale prowadzona, co jest znakomitym prognostykiem na przyszłość. Myślę, że jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego to Iga najpóźniej za kilka lat będę lokował na drugiej pozycji w tej klasyfikacji uwzględniającej tenis od 2004 roku. Dalej już jest niebo i chmury, ale przecież sky is the limit. W każdym razie nie wiem czym jako Polacy zasłużyliśmy sobie na taki talent, jakim jest ta dziewczyna i powinniśmy ją doceniać na każdym kroku. Iga jest tenisistką w zasadzie kompletną, a do tego bardzo ułożoną i twardo stąpającą po ziemi. Statystyki jakie co jakiś czas można zobaczyć na Twitterze są coraz bardziej imponujące. Od 2020 roku kiedy jako 19-latka wkroczyła do czołówki, cały czas się w niej utrzymuje i od ponad 120 tygodni jest jedną z dwóch najlepszych zawodniczek świata. Lwią część tego czasu spędziła na fotelu liderki i nie ma zbyt wielu przesłanek, aby wkrótce miało się to zmienić. O zaletach sportowych nie chcę tutaj się specjalnie rozwodzić, bo każdy mniej lub bardziej je zna. Napiszę tylko, że jest dla mnie najlepiej przygotowaną motorycznie zawodniczką jaką miałem okazję obserwować przez ostatnie 20 lat. I to kolejny dobry prognostyk na przyszłość.




4. Maria Sharapova

Co prawda była tylko 21 tygodni liderką światowego rankingu, ale chciałbym tutaj zaznaczyć, że tenisistka urodzona na Syberii większość swoich najlepszych lat miała w okresie kiedy moim zdaniem było najwięcej konkurentek na wysokim poziomie. Jej kariera w dużej mierze nałożyła się na karierę Sereny, która cały czas miała olbrzymią motywację, aby pokonoywać małolatę z Rosji. To celowe wspomnienie, ponieważ odkąd słynna Amerykanka przegrała z nią w finale Wimbledonu kiedy Maria miała 17 lat, to w każdym kolejnym spotkaniu była piekielnie zmotywowana w tych pojedynkach. Skupmy się jednak na Maszy. Wygrała 5 wielkich szlemów, a na duże uznanie zasługuje, że zrobiła to w każdej z 4 jego odsłon. Jej potężną bronią był przede wszystkim forehand i doskonałe warunki fizyczne. Do tego nieustępliwość o której wielokrotnie mówiła. Maria dobrze radziła sobie też w meczach o największą stawkę, co wynika zapewne z tego, że od dziecka bardzo pragnęła wygrywać. Mimo, że w jej tenisie było kilka mankamentów, to nie stały one na nie przeszkodzie, żeby radzić sobie z rywalkami, które o nich wiedziały. Chyba tylko Serena i może czasami Victoria Azarenka były w stanie ją zepchnąć do defensywy. Chciałbym podkreślić też jedną rzecz za którą jeszcze doceniam Marię. Wkroczyła do touru jako piękna, nastoletnia tenisistka z dużego kraju, która od razu zwróciła na siebie uwagę potężnych sponsorów i mediów. Nałożyło to na nią wielką presję, która zawodniczka z Niagania była w stanie udźwignąć. To nie jest wcale łatwe, a tenisistka, które musiała dużo poświęcić aby dostać się na szczyt (o czym dużo pisze w swojej biografii), robiła potem wszystko, aby się nim utrzymać i stawać lepszą. To wszystko sprawiało, że miałem duży dylemat czy nie ulokować Maszy nawet na podium.




5. Simona Halep

Trudny wybór ze względu na chociażby świeżą aferę dopingową. Tym bardziej, że Simona jest jedną z zawodniczek, których styl gry w ostatnich latach najbardziej mi się podobał. Doskonale radzi sobie w defensywie, gdzie swego czasu było na pewno najlepsza na świecie. Do tego jest niesamowicie waleczna. Długo była w czołówce zanim wkroczyła do elity definiowanej jako numer czy wygrany wielki szlem. Szczególnie dobrze czuje się ziemi na, gdzie była królową przed Igą. Spędziła 64 tygodnie jako liderka rankingu i to jest naprawdę świetny wynik - 12 w historii, co świadczy o doskonałym poziomie gry przez długi czas. Wady? Nie ma ich za dużo. Może brakuje takiego ofensywnego instynktu, bo czasami mam wrażenie, że mogła bardziej iść za ciosem. Sporo czasu jej też zajęło, że mimo wielu przesłanek nie była w stanie wygrać wielkiego szlema i wejść na ten najwyższy poziom. Szacunek jednak dla niej, że przeskoczyła tą poprzeczkę, z czym problem miało wiele innych bardzo utalentowanych i dobrych tenisistek. Bardzo dobra technicznie i zawsze przygotowana do spotkań Rumunka wycisnęła ze swojej kariery bardzo wiele, poświęcając wiele na pracę o jak najlepszy poziom sportowy. Na pewno jedna z najlepszych zawodniczek drugiej dekady XXI wieku.


6. Venus Williams

Z czasem jej młodsza siostra zaczęła święcić znacznie więcej sukcesów, ale nie zmienia to faktu, że Venus osiągnęła mnóstwo wielkich wyników. Mowa o zawodniczce, która ma koncie 7 triumfów wielkoszlemowych w singlu. Co mogę napisać o Venus? Fenomenalnie serwująca i potężnie uderzająca Amerykanka, która nigdy nie potrafiła się jednak w pełni przystosować do nawierzchni ziemnej. Na trawie była za to wybitna, która ewidentnie była najbardziej przychylna jej walorom. 5 zwycięstw w najsłynniejszym turnieju świata mówi same za siebie. Gdzie leżały problemy Venus? Niezbyt dobrze radziłą sobie w defensywie i często zauważalne były braki motoryczne. To powodowało, że zdarzały jej się dłuższe przerwy. Swoją drogą to ciekawe, że jeszcze nie zdecydowała się na zakończenie kariery. Nie jestem w stanie sobie jednak wyobrazić jej spektakularnego wyniku. Natomiast jest aktywną legendą i jedną z pionierek ultra-siłowego stylu gry.





7. Amelie Mauresmo

Pamiętam już bardziej jej schyłek kariery, ale załapałem się na wygraną w Australian Open (pamiętam ledwo) i w WImbledonie (pamiętam dobrze). Imponował mi jej dynamit i taka zdrowa agresja. Do tego dobra motoryka i chyba pod tym względem najbardziej ze starszych czasów przypomina mi Igę. Była jednak trochę gorsza w defensywie nawet kiedy kiedy wydolność była dobra. Imponował mi też jej atletyzm. Generalnie Amelie była dość kompletną tenisistką, którą cechowała również duża waleczność. Pamiętam, że czasami zdarzały jej się kryzysy i nieregularna gra. przez co parę razy zawiodła w turniejach, gdzie mogła dojść dalej czy nawet wygrać, ale jej tenisowy repertuar i dążenie do zwycięstwa były bardzo duże. Patrząc na wyniki Francuzki jej peak przyszedł dość późno i przez to wygrała tylko 2 wielkie szlemy. Do tego 39 tygodni gościła na pierwszym miejscu w rankingu liderki. Ja jednak bardzo doceniam jej styl gry, ambicję oraz duże urozmaicenie stylu, które sprawiało, że w formie była bardzo groźna dla każdej. 



8. Ashleigh Barty

Nisko? A będąc szczerym zastanawiałem się czy nie umieścić Ashleigh jeszcze niżej. Ok, wybitny slice, piękny volley, wyborna technika użytkowa i unikatowy styl. Do tego 121 tygodni jako numer. Niemniej jakoś nie uważam, aby jej peak był wyższy niż którejkolwiek z powyższych zawodniczek. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że grała w czasie kiedy konkurentki były nieco słabsze. Australijka potrafiła to doskonale wykorzystać, a szczególnie na ziemi jej gra była bardzo skuteczna. Zadam jedno pytania nad którym spróbuj się proszę zastanowić. Uważasz, że Ashleigh w najlepszej formie jest lepsza od najlepszej formy Igi Świątek czy chociażby Aryny Sabalenki? Moim zdaniem nie. Oczywiście nie chce umniejszać jej grze, ponieważ też nie miała zbyt wielu mankamentów, ale uważam, że jej największe moce nie są tak potężne jak największe moce innych tenisistek. Coś jak pomiędzy tsunami, a tornado. Jednocześnie żałuję, że tak szybko zdecydowała się zakończyć karierę. ponieważ w wieku 25 lat i książką z jej historią ma przez to mniej stron. Bynajmniej nie po to, aby zmienić moje zdanie, a dlatego, że prezentowała inny styl gry, który zawsze jest mile widziany. Nie ma chyba obecnie w tourze zawodniczki grającej w bardzo podobny sposób do zawodniczki z kraju kangurów.



9. Victoria Azarenka

Kolejna zawodniczka ze złotej według mojej opinii ery kobiecego tenisa w XXI wieku. Uważam, że Victoria Azarenka miałaby jeszcze lepsze wyniki gdyby nie czasy Sereny, Marii Sharapovej i jeszcze kilku doskonałych zawodniczek. Białorusinka to kolejna zawodniczka z genem zwyciężczyni. Coś w tym jest, że zawodniczkom z tego kraju chyba pasuje australijski klimat. Jej główną zaletą był, a właściwie jest świetny forehand i gra crossowa. Doskonale też potrafi trzymać się linii. Zawsze też była sprytna na korcie, a z upływem lat ten kortowy spryt jest jeszcze bardziej widoczny. Na minus Viki fakt, że dużo gorzej radzi sobie na nawierzchni ziemnej czy trawiastej, a środowiskiem w odnajduje siebie znacznie lepiej jest hard. 51 tygodni jako numer 1 nie bierze się jednak z niczego i pokazuje, że mamy do czynienia ze świetną tenisistką. Tym bardziej biorąc pod uwagę pierwsze zdanie w jej opisie.



10. Kim Clijsters

Pamiętam materiał Eurosportu “Kim is back” kiedy cieszyłem się z jej powrotu, ponieważ Belgijka dość szybko po raz pierwszy zakończyła karierę. Wróciła w znakomitym stylu i pokazała jak potrafi być mocna. Wspominam Kim jako bardzo fajną tenisistkę, która jednak powinna osiągnąć więcej. Potencjał użytkowy świetny, duża siła i umiejętność radzenia sobie z mocnymi przeciwniczkami. Kilka razy jednak zawodziła wtedy kiedy się tego najmniej spodziewałem. Trzeba jednak oddać Kim, że wygrała 4 wielkie szlemy - z czego 3 w Nowym Jorku. Była też światową jedynką i rozegrała wiele spektakularnych spotkań. Utkwiło mi w pamięci jakoś dużo 3-setówek w jej wykonaniu. Trochę jak Victoria Azarenka najlepiej czuła się na nawierzchni twardej szczególnie jeśli chodzi o wielkie szlemy, ale była tenisistką której nigdy nie można było lekceważyć, a jej tenisowy pudełko z umiejętnościami było przepełnione wieloma których pozazdrościć może większość touru. 




Jakie jest Twoje top?

Minąłem się z czasami takich zawodniczek jak Jennifer Capriati czy Martina Hingis, stąd też mimo, że zdaje sobie sprawę jak wielkie były, to nie czułem, że znam je na tyle, aby uwzględnić w tym rankingu. Zresztą niezależnie od tego było w kim wybierać i musiałem się zastanowić kto nie znajdzie się w top 10. Kilka zawodniczek nad którymi poważnie się zastanawiałem, ale zabrakło mi miejsce wspomnę tutaj. Przede wszystkim Petra Kvitova, która przez wiele lat była w czołówce i osiągnęła w tenisie większość z najważniejszych rzeczy. Mocno myślałem również o Anie Ivanovic, Caroline Wozniacki, a nawet Arynie Sabalence, która imponuje formą jednak jeszcze zbyt krótko. 


To więc moje top 10, choć pewnie każdy z nas widzi je trochę inaczej. Chętnie poznam Wasze niezależnie od tego jaki okres czas będzie obejmować.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024