Wspólne mianowniki czeskiego tenisa
Czechy od lat są potęgą w kobiecym tenisie, a systemu szkolenia po sąsiedzku możemy im bardzo mocno pozazdrościć. Obserwując trochę nasze sąsiadki z południa doszedłem jeszcze do kilku przemyśleń, którymi chciałbym się z Wami podzielić. Bo widzę jeszcze kilka innych wspólnych mianowników dotyczących Czeszek występujących w WTA.
Fenomenalny system szkolenia
Zacznę jednak od podstaw. Chciałbym nawet napisać na ten temat coś nowego i zaskakującego, ale trudno, ponieważ to się po prostu dzieje. Czesi od lat inwestują w tenis i przynosi to doskonałe plony. Kiedy spojrzysz na rankingi, to zawodniczki z kraju naszych południowych sąsiadów regularnie znajdują się w czołówce światowego touru. Tylko na przestrzeni ostatnich 5 lat wielkie szlemy wygrywały 2 czeskie zawodniczki (Barbora Krejcikova i Marketa Vondrousova), a 3 inne były w finale (Petra Kvitova, Karolina Pliskova i Karolina Muchova). Kosmos, ale możemy pójść wszechświatowo dalej. Duet Barbora Krejcikova/Katerina Siniakova zdominował przecież rozgrywki deblowe w ostatnich latach. Mało? Skupmy się na tym co może czekać w przyszłości, a ta dla czeskich kibiców również rysuje się w kolorowych barwach. Obecnie w top 10 zawodniczek, które nie ukończyły 20 roku życia są 4 reprezentantki Czech! Najwyżej klasyfikowana bez względu na kategorie krajowe jest Linda Noskova, a oprócz niej w 10 są jezcze Brenda Fruhvirtova, Sara Bejlek i Linda Fruhvirtova. W formie ciekawostki dodam, że w takiej klasyfikacji są jeszcze 3 Rosjanki i pojedyncze reprezentantki Stanów Zjednoczonych, Australii i Szwajcarii. Zresztą screen poniżej. Nie musisz się martwić jeśli chcesz skupić się na jeszcze młodszych tenisistkach, ponieważ w top 10 rankingu ITF Juniors mamy 2 Czeszki, a szczególnie Laura Samson jest dla mnie zawodniczką, którą warto obserwować. Wierzyć się nie chce jaka to skala. Nie będę porównywał tych wyników do Polski, bo tutaj tak naprawdę nie ma czego porównywać. A przecież i tak żyjemy prawdopodobnie w najlepszych latach dla polskiego tenisa! Już nie będę się pastwił i wracał do przeszłości do której dodatkowo nie mam dużej wiedzy, ale przecież nazwiska Martiny Navratilovej czy Jany Novotnej też zna właściwie każdy fan tenisa.
Zrzut ekranu z Live-Tennis.eu. stan na 24.03.2024
Widać gołym okiem, że w Czechach istnieje pewna myśl szkoleniowa. Jest plan, który jest konsekwentnie realizowany skoro 10-milionowa nacja osiąga takie wyniki. Oczywiście tenis jest tam jednym z najpopularniejszych sportów i uznałbym, że większym zainteresowaniem cieszy się tam jedynie hokej na lodzie, który jest bezwzględnie numerem 1 i zapewne piłka nożna, bo to piłka nożna i wiadomo jak szeroko idzie w świat. Natomiast warto zwrócić uwagę, że to dyscypliny gdzie męskie rozgrywki są dużo bardziej popularne. A w tenisie jest żeby nie powiedzieć przeciwnie, to na pewno proporcje są bardziej wyrównane. I może stąd efekt jest taki, że wśród Pań wygląda to tak imponująco. A co jeszcze łączy czeski tenis? W poniższych punktach kilka moich obserwacji.
Artystki niczym w brazylijskim futbolu
Po pierwsze wiele Czeszek posiada doskonałą technikę, a ich gra jest piękna dla oka. Kiedy na największej grupie tenisowej w Polsce “Nie śpię, bo oglądam tenis” utworzyłem ankietę o najładniej grających tenisistkach w tourze, to ze znaczną przewagą zwyciężyła Karolina Muchova, 4 miejsce zajęła Barbora Krejcikova, a 6 Petra Kvitova. U mnie wyglądało to jeszcze bardziej pro-czesko. Na pierwszym miejscu umieściłem oczywiście Karo Muchovą, Borę Krejcikovą na drugim, a leworeczną Petrę również na szóstym. Większość Czeszek z czołówki posiada bajońską technikę. Te Panie są świetnym przykładem, ale przecież Markecie Vondrousovej, Katerinie Siniakovej czy Marie Bouzkovej w kwestii techniki użytkowej też nie można wiele zarzucić. Dla mnie jak Brazylijczycy są artystami futbolu, tak w tenisie te miano należy się Czeszkom. Procentowo chyba żadna inna nacja nie ma tak wielu finezyjnie grających tenisistek. Z tego to wynika? Dobre pytania. Na pewno Czesi duży nacisk kładą na pracę nad aspektem technicznym o którym tak dużo pisze i to przynosi efekt. Bardzo dobrze czują się w grze efektywnej i z reguły mają też bardzo dobrze wyćwiczony serwis. Mam też wrażenie, że dysponują dużą siłą w zestawieniu z ich warunkami fizycznymi. Tak więc zaryzykuje stwierdzenie, że treningi siłowe też są tam bardzo w cenie. Co jeszcze? No właśnie, teraz przejdę do jednej smutniejszej kwestii.
Częste problemy zdrowotne
Widzę jednak też drugi wspólny mianownik, który jest smutniejszy, a mianowicie chodzi o zdrowie. Nikogo tak nie żałuje w tourze, jak Karoliny Muchovej, której cholerne kontuzje niszczą kolejne sezony. A to zawodniczka, która zasługuje na wielkiego szlema. Gdybym miał złotą rybkę i mogłaby spełnić moje trzy tenisowe marzenia to jednym z nich na pewno byłoby wygranie wielkiego szlema przez Karo. Mam nadzieję, że będzie je to dane bez złotej rybki, bo tenisowe argumenty na to bezdyskusyjnie posiada. Teraz oby nadgarstek szybko wrócił do pełnej sprawności.
Jej koleżanki też są z reguły mocno kontuzjogenne. Bora Krejcikova, Marketa Vondrousova (wiem, że teraz nie gra z innych przyczyn ale jednak) czy nawet młode siostry Fruhvirtove regularnie opuszczają turnieje ze względów zdrowotnych. Wcześniej Nicole Vaidisova również przedwcześnie zakończyła swoją główną karierę ze względu na liczne kontuzje, a i Lucie Safarova często opuszczała turnieje jeśli mnie pamięć nie myli. Nie ma tam z reguły jednej kontuzji jak ma to miejsce chociażby w przypadku Any Konjuh czy Anett Kontaveit. Problemy pojawiają się w różnych partiach i nasuwa się wniosek o gorszym przygotowaniu fizycznym niż ma to miejsce chociażby u Igi Świątek. Podejrzewam, że kwestia intensywności treningów i występów też odgrywa sporą rolę, bo Czeszki mają tendencję do częstych występów. Chyba nie zawsze to się opłaca.
Zaangażowanie w kadrę
Chciałbym poświęcić jeszcze kilka słów na inny czynnik, który jest dla mnie swego rodzaju bonifikatą dla struktur za pracę włożoną w rozwój tenisa. Tenisistów i tenisistki czują bardzo duże zobowiązanie do występów w reprezentacji, czego przykładem może być chociażby zeszłoroczny Fed Cup. Dobrym przykładem jest też Lukas Rosol, który kiedyś publicznie wyraził swoje oburzenie faktem, że nie został powołany do reprezentacji kraju. Dla nich gra w kadrze to wielka duma i jestem przekonany, że wynika to z faktu, iż jak system szkolenia działa i pomaga im w karierze.
Jakie są Wasze przemyślenia?
Co sądzicie na ten temat? Uważacie, że zdrowie, techniczna gra i dany model szkolenia mają ze sobą jakiś związek? Czy to raczej splot wielu okoliczności lub w ogóle nie macie podobnych obserwacji do moich? Jeśli macie za to spostrzeżenia dotyczące innych krajów czy zależności, to chętnie poznam Wasze opinie!
Komentarze
Prześlij komentarz