Czy Emma Raducanu wróci do czołówki?

Emma Raducanu to bezdyskusyjnie jedna z najbardziej intrygujących zawodniczek w kobiecym tourze. Niejednokrotnie zdarzyło mi się, że kiedy podczas rozmów ze znajomymi mówiłem, że bardzo lubię tenis, to naturalnie zaczęli wymieniać nazwiska tenisistek które znają i w tym w gronie kilku nazwisk często znajdowała się Emma Raducanu. Co istotne, działo się to już w czasach, gdzie w rankingu próżno było jej szukać na wysokich pozycjach. Było to jednak dla mnie zrozumiałe, ponieważ Emma Raducanu stała się jedną z najpopularniejszych zawodniczek w tourze mimo niezbyt imponujących wyników od prawie 3 lat. Wystarczy za to spojrzeć na jej instagramowe zasięgi, aby zrozumieć jej rozpoznawalność. Niestety trochę proporcjonalnie przekłada to się na wyniki sportowe, które są rozczarowujące jak tenisistkę, która jeszcze jako nastolatka wygrała turniej wielkoszlemowy.

PAP/EPA

"Czasami żałuję, że wygrałam US Open"

To słowa wypowiedziane przez Emmę, które bardzo utkwiły mi w pamięci. Dają do myślenia, ponieważ pokazują, że sława i sukcesy - czyli piękno sportu ma też swoją ciemną stronę, skoro młoda dziewczyna ma takie przemyślenia. Nie do zaprzeczenia jest, że magiczny czas na kortach Flushing Meadows ogromnie zmienił jej życie. Ilość kontraktów reklamowych i popularność na jaką się przełożyła jest imponująca i… przytłaczająca. Mam nieodparte wrażenie, że wygranie w wieku 19 lat US Open ją nieco przytłoczyło i nie była na to mentalnie do końca gotowa. Oczywiście mam na myśli tego efekty, bo sportowo jak najbardziej pokazała, że była. Wygrała tam przecież nawet 10, a nie 7 spotkań, bo tylko przypomnę, że rozpoczynała turniej od udziału w kwalifikacjach. To warto doceniać, bo nie zgadzam się zupełnie ze stwierdzeniem, że taki turniej można wygrać “na farta” Ale. Od tego sukcesu minęło już ponad 3 lata, a w tym czasie Emma nie osiągnęła żadnego znaczącego wyniku. Miała i nadal ma ku temu handicapy, ponieważ na początku bardzo długo mogła korzystać z wysokiego rankingu będącego roczną bonifikatą za wielkoszlemowe 2000 punktów. Następnie zaś ze względu na dzikie karty jakimi wciąż hojnie jest obdarowywana przez organizatorów. Nie przynosi to jednak efektów w postaci okazałych wyników. Emma ma duże trudności, aby wygrać 2 mecze z rzędu i ani razu nie przypominam sobie żeby pokazała dłużej błyskotliwą formą jaką imponowała w Nowym Jorku. Czasami zastanawiam się nawet czy jest to poziom jaki prezentowała podczas Wimbledonu 2021, który był pierwszym turniejem gdzie dała się poznać szerzej światu dochodząc tam do IV rundy. Tam spotkanie oddała jednak kreczem. Aby opisać na przykładach wyniki Brytyjki, skupię się na poprzednim sezonie, którego przebieg fajnie pokazuje jak to jest z Emmą. Głównym wynikiem godnym odnotowania jest IV runda Indian Wells, gdzie pokonała Magdę Linette i Beatriz Haddad Maię. W tym miejscu chciałbym się jednak zatrzymać, aby podkreślić jeden fakt. Były to 2 z 3 spotkań od US Open w którym przyszlo jej pokonać zawodniczkę z top 30 rankingu - trzecią jest Wiktorią Azarenka. Poza tym jeszcze 3 wygrane pojedynki z innymi zawodniczkami z top 50. Bez szału jak na kogoś przy kim stawiam pytanie o miejsce w czołówce rankingu.. Teraz przejdziemy do innych liczb - tych zdrowotnych, bo niestety Emma wciąż częściej boryka się z kontuzjami niż pojawia na korcie. 


Wiele problemów około-sportowych

Na przestrzeni nieco ponad roku Emma Raducanu 4 razy kreczowała podczas spotkania i równie często zmagała się z kontuzjami przez które często nie występowała w turniejach do których była początkowo zgłoszona. Jej problemy zdrowotne są dla mnie ogromną zagadką, którą chętnie omówiłbym z ekspertem w dziedzinie przygotowania fizycznego u sportowców. Bo to jest trudne do zrozumienia, aby tenisistka które teoretycznie ma na wyciągnięcie ręki najlepszych fachowców tak często borykala się z problemami zdrowotnymi w wieku 21 lat. To nie nie jest uporczywy uraz jednej części ciała, co zastopowało mocno karierę choćby Any Konjuh (łokieć) czy zmusiło do zakończenia kariery Anett Kontaveit (plecy). Emma wycofywała się z turniejów ze względu na kontuzję nadgarstka, problemy ze stawem skokowym czy dziwne bóle brzucha. Konsekwencją był występ w tylko 10 spotkaniach w 2023 roku! A wiecie co Brytyjka powiedziała przez rozpoczęciem tamtego sezonu? Powiedziała, że jej głównym celem jest pozbycie się kontuzji. Jak widać to się nie udało. 

Czas na kolejny bardzo niepokojący aspekt. Emma Raducanu od 2021 zmieniła taką ilość trenerów, że nie chcę na potrzeby tego artykułu robić re-searchu, aby przypadkiem nikogo nie pominąć. To po prostu trudne. Stawiam jednak, że jest to liczba bliska dwucyfrowej. Mam z tyłu głowy słowa bodajże Piotra Sierzputowskiego, że pierwsze efekty pracy trenera przychodzą zazwyczaj po 3 miesiącach. Takie zmiany nie są zatem naturalne w świecie tenisa i nie są wskazane. Dlaczego tak często dzieje się u Brytyjki? Najbardziej prawdopodobne, że współpraca z nią (a może bardziej jej zespołem) jest bardzo trudna. Być może kwestia bliskiego otoczenia, jak i presji poza sportowej jest kluczowa, bo troszkę tak to wygląda. Chciałbym osobiście zobaczyć choć jeden pełen sezon w którym pracuje z jednym trenerem, bo to byłaby bardziej realna próba jej umiejętności i warsztatu. I uważam, że szansa na ustabilizowanie swojej formy, bo tego Emmie wciąż brakuje.

Jest jeszcze kwestia być może nie do końca elegancka do poruszania, ale którą chciałbym omówić, bo z dużym prawdopodobieństwem mająca wpływ na jej wyniki i omawiając przypadek tej zawodniczki trudno ją pominąć. Emma Raducanu jest tenisistką, która najczęściej bywa “na salonach” i to nie tylko tych tenisowych. Dzieje się tak między innymi dlatego, że pochodzi z medialnego kraju z bogatymi sportowymi tradycjami, ma ciekawą historię i jest po prostu piękną dziewczyną. To powoduje, że ma bliżej do świata celebrytów i zdaje się jej to nie przeszkadzać. Sęk w tym, że już nawet kibice i brytyjskie media wydają się być lekko poirytowane jej stylem i skupieniem na aktywności poza sportowej,z którą 21-latka specjalnie się nie kryje. Chciałbym też jednak podkreślić, że nie ma wokół niej skandali i dużych kontrowersji dotyczących stricte zachowania czy wypowiedzi. Po prostu tam jest. Ponadto, duża ilość współprac z markami też jest czasami mocno widoczna na jej socialach. Zresztą nie tylko na jej, bo wizerunek urokliwej Brytyjki pojawia się przy tak globalnych markach jak Dior,  Tiffany & Co czy Vodafone z którymi współpracuje. Złapanie balansu między takim życiem, a karierą sportową wymaga szeregu poświęceń o który jest bardzo trudno i co zweryfikowało wielu sportowców. Emmie na razie niestety jest bliżej grona sportowców, którzy ze złapaniem balansu, który nie rzutuje na wyniki sportowe ma kłopot.


Realna ocena potencjału

Pora odpowiedzieć na tezę, którą postawiłem w pytaniu. Gdybym miał jednoznacznie odpowiedzieć “tak” lub ‘nie” na pytanie czy Emma Raducanu wróci do top 10 (to jej najwyższa pozycja w karierze), to odpowiedź byłaby negatywna. Aby wrócić do ścisłej czołówki, należy zagrać bardzo dobrze w co najmniej kilku wielkich turniejach. Tutaj widzę ogromne wyzwanie dla Brytyjki, ponieważ to by oznaczało konieczność złapania stabilności na wysokim poziomie. A prawda jest taka, że Emma jeszcze nigdy nie była stabilna na wysokim poziomie. Wniosek? Musiałaby osiągnąć stan, którego jeszcze nie osiągnęła, a jest zbyt dużo przesłanek zdrowotnych czy trenerskich, które wskazują, że będzie o to trudno. Z kolei co do samego potencjału. Emma jest naprawdę utalentowana i posiada świetną technikę. Potrafi grać dobrze w defensywie, a kiedy jest zdrowa to na korcie porusza się naprawdę fajnie. Nie uważam jednak Brytyjki za jeden z 3 czy 5 największych talentów w tourze. Jest jedną z wielu zawodniczek dysponujących dużym talentem, a przy bardzo wyrównanym poziomie touru, decydują detale takie jakie jak etyka pracy, regularność czy wytrzymałość na presję (tą na korcie). W 2 pierwszych aspektach u Emmy wygląda to obecnie znacznie gorzej niż wielu innych zawodniczek, które pokazały, że w tenisa grać potrafią i mają duży talent. Musielibyśmy zatem zobaczyć nową wersję zwyciężczyni US Open. W innym przypadku jedynym scenariuszem na powrót do najlepszej 10 byłoby zwycięstwo w wielkim szlemie plus kilka solidnych wyników, a to również wyniki dalekie od obecnego stanu kariery Emmy Raducanu.


Jak zatem widzę przyszłość Emmy?

Bez regularnej gry przez cały sezon nie będzie powrotu do czołówki. Uważam, że z czasem i organizatorzy będą mniej skorzy, aby wręczać jej dzikie karty, jak i sama Emma będzie się powoli zniechęcać do podróży po całym świecie jeżeli nie będzie wyników. Sposobem, aby wrócić do czołówki jest regularna dobra gra w turniejach, gdzie od początku będą czekać ją duże wyzwania lub duża intensywność gry w mniejszych turniejach, gdzie trzeba się mocno napocić, aby wywieźć duże ilości punktów. Ciężko się zaczyna kiedy od pierwszych rund masz bardzo mocne rywalki o czym przekonuje się obecnie Naomi Osaka. Uważam, że Emma zrobi kilka fajnych wyników i być może wygra nawet jakiś turniej rangi 500, ale na daną chwilę trudno mi sobie wyobrazić jej stabilną formę przez cały sezon, która pozwoli sukcesywnie budować swój ranking. Przypomnę, że obecnie jest 262, więc jest na miejscu z którego okolic zawodniczki występują w turniejach rangi 50 czy 75 (liczba punktów do zdobycia). Ale nie uważam, że jest to miejsce zgodne z jej potencjałem. Ja wierzę, w jej powrót do top 50, ale do top 30 to już bym się poważnie zastanowił. Jedyną drogą wydaje mi się spektakularny występ w dużym turnieju, bo na taki Emmę stać. Tylko to, że stać nie oznacza, że to zrobi, bo zdrowie, skupienie się na tenisie i złapanie formy muszą spotkać się w jednym miejscu i o jednym czasie w destynacji typu chociażby Eastbourne, Waszyngton czy Seul, gdzie ilość dużych nazwisk jest już okazała. Dla mnie niestety bardzo realnym scenariuszem jest, że w wieku 25-26 lat odejdzie od sportu skupiając się na innych zajęciach. Paradoksalnie nawet finansowo może to być dla niej bardziej opłacalne. Niemniej na pewno nie chciałbym, aby była za to hejtowana, bo to jej życie i ważne, aby ona czuła się dobrze. Nie ukrywam, że celowo piszę o niej, ponieważ powtórzę, że zauważalny jest wpływ jaki na tą bardzo młodą dziewczynę ma najbliższe otoczenie, a patrząc z boku można mieć wątpliwości czy jest on dobry.


Jaka jest Twoja ocena?

A Ty jak oceniasz potencjał Emmy Raducanu? Jak sądzisz, jak wiele jeszcze osiągnie w swojej karierze? Daj znać jak widzisz najbliższe 2-3 sezony w jej wykonaniu. Chętnie poznam Twoje zdanie na temat tej wzbudzającej różne emocje tenisistki!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024