#IgaMatch - Iga Świątek vs Linda Noskova 6:3, 4:6, 4:6

Brałem pod uwagę, że moment w którym będę pisał #IgaMatch w smutnym nastroju podczas Australian Open 2024 nadejdzie. Cały czas jednak głęboko wierzyłem, że nie wydarzy się to w pierwszym tygodniu imprezy. Tak się jednak stało i trzeba powiedzieć sobie jasno, że wynika to z faktu, iż Iga nie trafiła z formą na Australian Open. Błyszczała na United Cup, co rozbudziło nasze apetyty, ale w Melbourne to już nie było to samo. Od samego początku - jak się miało okazać, do końca. Iga nie przyzwyczaiła nas do porażek na tym etapie, dlatego pewnie bardziej nas bolą. Ale to też pokazuje jak wielką jest zawodniczką. Zapraszam do podsumowania dzisiejszego spotkania z Lindą Noskovą, który było ostatnim dla “Naszej Dumy” podczas tegorocznego sezonu na Antypodach.

Jimmie48/TennisPhotography

SET PIERWSZY

Mimo wszystko uważam, że to był najlepszy set rozegrany przez Igę Świątek w tym turnieju. Może porównywalny był drugi z Sofią Kenin, ale tam rywalka grała już dużo słabiej, a Linda Noskova od początku dzisiejszego pojedynku radziła sobie dobrze. Nie mam zamiaru oczywiście zachwycać się tutaj nad poziomem gry Polki, bo był on co najwyżej dobry. Pokazuje to niestety najlepiej, że nie oglądaliśmy tutaj Igi w formie do jakiej nas przyzwyczaiła. Niemniej taka gra pozwoliła na wygranie seta z niezwykle utalentowaną rywalką. Co do jego przebiegu, Panie pilnowały swojego serwisu, co było słuszne, ponieważ jak się okazało z perspektywy meczu o przełamanie było tutaj naprawdę trudno i ważyło one więcej niż w większości kobiecych spotkań. W tym secie mieliśmy 2 bardzo wyrównane gemy (przy 1:1 i 3:2 dla Igi). Oba padły łupem Polki i to pozwoliło wygrać pierwszą odsłonę. Był to również bardzo przyjemny dla oka set do oglądania, ponieważ Panie grały odważnie i często popisywały się fajnym zagraniem po linii czy ryzykownym winnersem z obu stron. Często robiły to w sensownym momenciem po wcześniejszym wypracowaniu sobie przewagi sytuacyjnej w akcji. Myślę, że był to set z którego mogliśmy być zadowoleni my jako polscy kibice, jak i mogli być zadowoleni koneserzy tego sportu, którzy mogli zobaczyć kawał dobrego widowiska. Szkoda, że ten poziom został nieco obniżony przez Igę (oczywiście przyczyniła się też do tego Linda Noskova) w drugim secie, bo myślę, że jego utrzymanie pozwoliłoby nam się dziś cieszyć ze zwycięstwa i mielibyśmy inne nastroje przebierając nogami przed ogłoszeniem godziny poniedziałkowego spotkania w którym Polka miałaby okazję do rewanżu za Wimbledon z Eliną Svitoliną. Tak się jednak nie stanie. Nie tym razem.


SET DRUGI I TRZECI

Nie będę im poświęcał osobnych akapitów dla obu setów, bo nie lubię pisać smutnych rzeczy. Mam nadzieję, że zrozumiesz. Pewnie też dlatego ten tekst będzie stosunkowo krótki, ale nie zmienia to faktu, że chcę go napisać. Zacznę oczywiście od drugiego seta. Zasadniczo nie różnił on się specjalnie przebiegiem od pierwszego z tym, że przewagę przełamania zdobyła w nim Linda Noskova i utrzymała ją do końca. Nie było to przypadkowe przełamanie, ponieważ 50 zawodniczka rankingu grała po prostu w tym secie lepiej i odważniej od Polki. Konsekwentnie trzymała się planu, który charakteryzował się agresywną grę, atakując przy serwis i forehand Igi. Nie bała się. Nie zniechęcała jak nie wychodziło. Przy pojawiających się okazjach była skupiona i nie zwalniała ręki. Zazwyczaj przynosiło to pożądany efekt. Czy Iga mogła wygrać ten mecz w 2 setach? Mogła. Zanim została przełamana przez Lindę przy stanie 4:3, miała 2 gemy z break pointami. Uważam, że gdyby wygrała choć jeden z nich wygrała, to prawdopodobieństwo, że przy wspomnianym stanie 4:3 dla Lindy nie przegrałaby gema serwisowego, a przegrała go do zera jest moim zdaniem duże. To jednak gdybanie, które nie ma specjalnego sensu i może nieco umniejsza niepotrzebnie Czesce, która zrobiła wiele, aby doprowadzić do trzeciego seta, a później go wygrać. Zdobyła najważniejsze punkty, nie było w tym szczęście, a były umiejętności i wiara w wygraną.

Trzeci set był nawet jeszcze bardziej sinusoidalny. Kiedy Iga zaraz po starcie serwisu (na 1:2) odrobiła go w kapitalnym stylu - do czego zresztą przyczyniły się świetne wskazówki Tomasza Wiktorowskiego, a następnie wygrała jeszcze swoje podanie i wyszła na prowadzenie 3:2 - byłem naprawdę dobrej myśli przed dalszą częścią seta. Uważałem, że teraz już pójdzie za ciosem, a przy okazji rywalka spuści z tonu. Nic z tych 2 rzeczy się nie wydarzyło. Boli mnie troszkę, że Linda Noskova zdobywała więcej big pointów, bo zazwyczaj działa to w drugą stronę kiedy faworytka gra kluczowego seta z pretendentką, będącą w dodatku młodszą zawodniczką i to bez większych doświadczeń w takich spotkaniach. Chciałbym zwrócić uwagę na 2 momenty w trzecim secie. Przy stanie 3:3 Iga serwowała i pierwsze podanie totalnie “nie siedziało”. 6 razy serwowała drugim, a Linda nie trafiała wtedy jakoś super. Brakowało wypracowania sobie przewagi, bo ten gem miał olbrzymie znaczenie. 6 z rzędu nietrafionych pierwszych serwisów to bardzo dużo. A kiedy piłka była w grze, też mam odczucie, że niektóre piłki można było zagrać nieco lepiej. Czeszka za to cały czas wierzyła w siebie i zaczęła bardziej ryzykować (nawet kiedy pierwszy serwis Igi się pojawił przy przewagach) i przyniosło to efekt w postaci ogromnie ważnego przełamania. Do tych przewag w tym gemie szkoda bardzo, że doszło. Drugi moment to 5:4 kiedy Linda serwuje na mecz. Nie wchodzą jej 2 pierwsze serwisy, a konsekwencją jest 0:30 z jej perspektywy. Szalenie mi szkoda kolejnego punktu w którym również podaje drugim serwisem, a Iga wyrzuca z returnu piłkę w aut, która bardzo wskazane aby została w grze, bo to by pozwoliło dać szansę rywalce popełnić błąd w bardzo obciążonym dla niej momencie. Później Linda podnosi poziom i gra już swój świetny tenis wyciągając tego gema. To nie musiało być łatwe mentalnie i na pewno wiele dziewczyn grając przeciwko numerowi 1 na korcie centralnym by się spaliło. Za to właśnie bardzo doceniam nastolatkę z Czech, że utrzymała mentalnie ten mecz. Pod tym względem zaimponowała mi chyba bardziej niż sportowo mimo, że zagrała świetnie. Szczególnie as przy 30:30 to klasa pod względem mentalnym. Ogólnie podanie bardzo jej pomagało, ponieważ zaserwowała aż 10 asów i co najmniej 2 razy tyle piłek, które robiły jej przewagę w punkcie. U Igi serwis działał lepiej w pierwszym secie, a potem już bywało z tym różnie. Często niezbyt dobrze funkcjonował w kluczowych momentach, a było to spotkanie gdzie podanie pełni rolę już nawet bliższą tej z ATP. Tak więc Linda zagrała naprawdę dobre 2 sety, a Iga nie weszła na poziom, który pozwoliłby jej na powstrzymanie prezentującej to co potrafi najlepiej tego dnia Lindy. Zabrakło mi właśnie trochę reakcji i wprowadzenia w życie innego planu, który mnie pasowałby grze czeskiemu talentowi.


Przemyślenia ogólne

Cóż, ja i tak jestem wdzięczny Idze za emocje i że, że po raz kolejny dała mi dużo radości. Trzeba jednak przyznać, że jej forma tutaj podczas całego turnieju była daleka od najlepszej w której to jest nie do zatrzymania przez chyba żadną zawodniczkę na świecie. Trzeba mieć jednak świadomość, że utrzymanie zawsze takiej dyspozycji jest niemożliwie. Żałuję tylko, bo United Cup wysyłało pozytywne sygnały, które w drodze do Melbourne gdzieś się wyciszyły. Mimo, że ta przygoda nie trwała długo, to jest kolejnym momentem, który zapamiętam, a dla “Naszej Dumy” wraz z zespołem polem do wyciągania wniosków w czym radzą sobie przez doskonale. rok tenisowy jest długi i wierzę, że jeszcze w tym roku 22-latka da nam mnóstwo powodów do radości. Seria 18 zwycięstw została przerwana, a teraz czas na chwilę przerwy i powrót pewnie do gry w Zatoce Perskiej skąd Iga ma już wspaniałe wspomnienia. My zresztą też. Teraz przynajmniej jak dla mnie Australian Open staje się spokojniejsze, ale jest tutaj jeszcze kilka dziewczyn, które darzę wielką sympatią, a więc będę z niego wciąż czerpał dużo radości. Iga, Twój czas w Australii też na pewno jeszcze nadejdzie!

Posłuchajcie na koniec tego co najważniejsze, czyli wypowiedzi po meczu Igi Świątek.

____________

PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie/polecenia na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16


I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!

Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJhttps://twitter.com/z_kortu

Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJhttps://www.facebook.com/groups/178960806040159

Myślę też, że kanał na YouTube oraz profil na Instagramie Australian Open mogą być również dobrym miejscem dla Ciebie.

---------

Poznaj mój Skarb Kibica WTA!

Zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się z moim "Skarbem Kibica WTA 2024". To 139 stron pasji do tenisa i być może interesujących dla Ciebie informacji. Znajdziesz go klikając poniżej.


---------

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024