#DailyRaportAO (dzień 2) - Dayana na jaką czekałem
Drugi, a zarazem jeden z najbardziej napiętych harmonogramowo dzień turnieju już za nami. Doczekaliśmy się w nim więcej niespodzianek niż w pierwszym dniu. Jeśli zacząłeś grę z brakiem snu od australijskiego poranka, to już wtedy miałeś fajną okazję na pobudzenie, ponieważ mieliśmy wtedy największą niespodziankę. Zakończenie dnia też mogło z kolei dodać trochę dopamin, bo wtedy miało miejsce hitowe starcie pierwszej rundy. Zapraszam na moją analizę #DailyRaport AO, w którym znajdziesz opisy wszystkiego co według mnie najważniejsze z turnieju kobiet w Melbourne!
Dayana Yastremska vs Marketa Vondrousova 6:1, 6:2
Największa niespodzianka pierwszych 2 dni turnieju. Nie chodzi mi tylko o samą wygraną Dayany, ale o przebieg meczu. To był totalna dominacja od początku do końca, a dominatorka była 96 rakieta świata. A chciałbym żeby wybrzmiało, że grała przeciwko zawodniczce numer 7 w rankingu. Oczywiście jestem świadomy, że Ukrainkę stać na zdecydowanie wyższą lokatę, a Marketa jest na swoim miejscu głównie z powodu wygranej w WImbledonie, ale jednak te wyniki się z czegoś wzięły. Mam na myśli szczególnie nienajlepsze w ostatnich miesiąch rezultaty dziewczyny z Odessy. Dayana Yastremska ma w moim odczuciu naprawdę duży talent, ale w ostatnich dobrych kilku, nawet kilkunastu miesiącach miałem wrażenie, że gdzieś zaginął. Co więcej, nawet w kwalifikacjach jakie tutaj przechodziła wyraźnie się męczyła, ponieważ w każdej z 3 ich rund straciła seta mimo, że nie mierzyła się z żadną zawodniczką z top 200! A teraz wyszła na 3 najważniejszy kort w Australii i oddała 3 gemy zawodniczce z pierwszej 10 grając naprawdę znakomicie. Zachwycała mnie przede wszystkim płaska i ofensywna gra Ukrainki, która jest jednym z jej największych atutów i powodów dlaczego ogląda się ją z przyjemnością. To atut na który trudno znaleźć argumenty obronne.. Do tego jak na siebie prezentowała się bardzo spokojnie i cierpliwie. To profitowało tym bardziej, że słabo dysponowana Czeszka popełniała tego poranku w Australii wiele błędów. Jestem przekonany, że jeśli ktoś nie znał rankingów zawodniczek przed meczem to w życiu by nie powiedział, że to Marketa jest blisko 100 pozycji wyżej i zajmuje miejsce w pierwszej 10. Nie pokazała swojej technicznej, nieprzyjemnej dla rywalki gry. Zamiast zmuszać rywalkę do błędy swoim stylem gry, to samo je popełniała. Zastanawiam się tutaj jednak na ile Dayana jej na to nie pozwoliła, a na ile sama nie miała dziś kart w swoim tenisowym portfelu. Nie ukrywam jednak, że osobiście bardzo się cieszę z tak dobrego meczu w wykonaniu Dayany Yastremskiej. Chciałbym żeby to był początek lepszego czasu w tourze dla Ukrainki. Fajnie się ja ogląda na korcie, a zawsze to cieszy jeśli zawodniczki wykorzystują swój talent. A mimo dopiero 22 lat, to od dobrych kilku nie mieliśmy okazji oglądać Dayany w czołówce. Oby ten turniej był bodźcem do powrotu. Grając tak jak dzisiaj może się tam znaleźć w ciągu kilku miesięcy.
Magdalena Fręch vs Daria Saville 6:7, 6:3, 7:5
Kiedy w trzecim secie z 5:2 (w tym momencie Polka miała pierwszą piłkę meczową) zrobiło się 5:5, zadawałem sobie pytanie co się dzieje? Magda Fręch to jednak charakterna dziewczyna i grając z reprezentantką gospodarzy, udźwignęła presję - finalnie wygrywając tego seta 7:5. Jej radość po ostatniej piłce była takim swego rodzaju wynagrodzeniem dla kibiców za włosy, które im wypadły ze stresu podczas spotkania :) Ale to jak Magda się cieszy z wygranych w wielkich szlemach naprawdę wywołuje radość, bo widać ile pracy ją kosztuje, aby osiągać takie wyniki, a to fajne kiedy przychodzi za nie nagroda. Dziś pewnie wygrana smakowała szczególnie, bo nie wiem ile razy w karierze miała okazję grać przy tak dużej publiczności. Tutaj słówko właśnie o kibicach. Słowa uznania, że dopingowali naprawdę zdrowo w tym pojedynku mimo, że grała ich reprezentantka. Dodatkowym zwycięskim smaczkiem było, że wygrała dopiero po 5 piłce meczowej, a kilka wcześniejszych Daria obroniła w naprawdę ładny sposób. Podczas meczu było widać, że obu Paniom bardzo zależy i czasami przynosiło to odwrotny skutek w postaci błędów czy negatywnych emocji. Do tego sporo przegranych gemów serwisowych przez obie. Daria Saville popełniła na przykład 13 błędów serwisowych mimo, że nie jest zawodniczką dla której ten element gry jest dużą bronią. Polka za to fajnie radziła sobie w defensywie i backhandzie, ale często w długich wymianach czegoś brakowało. W tym meczu było jednak naprawdę dużo fajnych wymian, które docenią pewnie głównie koneserzy tenisa. Obie Panie nie są bowiem zawodniczkami, które są dominujące na korcie i dysponują jakimś potężnym uderzeniem, ale potrafią myśleć i zmusić rywalkę do wysiłku. Tak było też tutaj, dlatego zmęczenie widać u obu Pań w trzecim secie nie było specjalnym zaskoczeniem. Zresztą co tutaj dużo pisać. Magdalena Fręch i Daria Gavrilova spędziły na korcie 3h14minut. W australijskim słońcu, bo warto to podkreślić. Ogólnie nie ma się co oszukiwać, że był to bardzo wyrównany mecz gdzie wynik mógł pójść w dwie strony. Ale tym bardziej brawa dla Magdy, że potrafiła go przechylić na swoją korzyść mimo, że jej przeciwniczka jest bardziej doświadczona. Tym sposobem Polka buduje swoje coraz lepsze CV, bo ma już drugą rundę w każdym z 4 wielkich szlemów. Teraz czeka ją jeszcze trudniejszy pojedynek, ponieważ zmierzy się w II rundzie z Caroline Garcią o której więcej słów przeczytasz poniżej.
Caroline Garcia vs Naomi Osaka 6:4, 7:6
Nie myliłem się, choć oczywiście nie odkryłem tym faktem Ameryki. To nie był mecz na pierwszą rundę wielkiego szlema. Obie Panie pokazały jak w tenisa grać potrafią i bardzo się cieszę, że ten mecz odbył się w sesji nocnej przy zamkniętym dachu i pełnych trybunach, bo to nadało mu jakby wyższej powagi na jaką zasługiwał. A teraz kilka zdań meritum. Podoba mi się jak gra w tym sezonie Carolina Garcia. Jest ofensywna, ale przy tym rozsądna i skuteczna. Jak zestawiam to sobie z tym jak wyglądała chociażby tutaj rok temu przeciwko Magdzie Linette, to mam wrażenie, że Francuzka wtedy była w dużo gorszej formie. Zresztą pozytywne symptomy widać u niej już od jakiegoś czasu, a przypomnę jedynie cudowny mecz z Igą w Pekinie w końcówce poprzedniego sezonu. Przeciwko Naomi, Caroline też była bardzo pewna siebie i zdecydowana w drodze do celu. Było jeszcze trochę więcej niepotrzebnych błędów niż w jej prime’ie za jaki uważam drugą połowę 2022 roku. Mam coś takiego z Caro, że kiedy widzę zadziorność w jej oczach i błysk, to od razu bardziej jej kibicuje. A często (to pierwsze, a nie moje kibicowanie ofc) przekłada się na świetne wyniki. Myślę, że może tu zajść daleko, co nie jest dobrą wiadomością dla Magdaleny Fręch, którą czeka w drugiej rundzie bardzo trudne wyzwanie. Ale jeszcze parę słów o Naomi, bo nie wypada inaczej. Japonka widać, że “dalej to ma”. Nie była w tym meczu dużo gorsza, choć w poruszaniu się po korcie czy na returnie lepiej wyglądała Francuzka i to chyba było kluczowe dla wyniku. Podobało mi się, że tak dobrze wyglądała na serwisie, bo warto zaznaczyć, że w tym meczu było tylko jedno przełamanie. Kiedy Naomi wprowadzała piłkę do gry, to zazwyczaj nie miała problemu, aby prowadzić wymianę i zazwyczaj skutecznie doprowadzać ją do końca. Ale w obu setach Japonka miała też gorsze momenty przy serwisie, które potrafiła wybronić - nie licząc wspomnianego wyżej jednego przełamania. Obie Panie na tej płaszczyźnie zresztą radziły sobie równie dobrze przez co mimo, że mieliśmy sety z dużą ilością gemów, to mecz i tak trwał niecałe 90 minut. Mecz ten wyglądał trochę jak rozgrywki w ATP, ale oczywiście w pozytywnym tego znaczeniu. Trener Naomi powiedział jednak, że zamierza ona wrócić do czołówki i ja to w wierzę. W wielu elementach jej gry widać pozytywne symptomy i jeśli będzie stopniowo się poprawiać to już teraz nie brakuje jej bardzo wiele do czołówki. Forhend wciąż potężny, a to najważniejsze. Myślę, że backhand też z czasem poprawi, bo dziś parę razy przypomniała jak silną jest jej bronią, choć z niego akurat było więcej błędów. Na powrót po długiej przerwie wygląda to jednak bardzo dużo.
Kaja Juvan vs Anastasia Potapova 6:1, 6:4
Druga z dzisiejszych sporych niespodzianek. Kto śledził mój “Skarb Kibica WTA”, to zapewne wie, że mam duże oczekiwania do tygo sezonie Anastasii. W tym meczu jednak nie pokazała się ze swojej najlepszy strony. Mam z tyłu głowy jej krecz z Brisbane i być może jeszcze zmaga się z problemami zdrowotnymi, ale czy to wystarczające uzasadnienie dla dużej ilości błędnych decyzji na korcie? Ponadto, było też nerwowo z jej strony i nie obyło się bez złamania rakiety, a nawet więcej. Po meczu Rosjanka zostawiła złamaną rakietę na korcie, bo przecież jest tenisistką i ktoś może za nią zadbać o porządek. Tutaj przeciwnie, bo z dużą klasą zachowała się jej przeciwniczka, która osobiście podniosła rakietę i wręczyła ją jednemu z kibiców. Anastasia Potapova jest dobrą tenisistką i bez wątpienia pewnie będzie jeszcze lepszą, ale jej pretensjonalne i czasami prowokacyjne przysposobienie jest irytujące. Nie sympatyzuję miło pozytywnego nastawienia do większości touru. W każdym razie swojej przygody w Australii 22-latka nie będzie wspominać najlepiej. Ale skupmy się już na Kai Juvan, bo na to zasłużyła. Od początku było widać, że wyszła na kort z ogromną chęcią na zwycięstwo i dobrze przygotowana - zarówno pod względem taktycznym, jak i fizycznym. Co mnie lekko zaskoczyło, to ona zmuszała głównie rywalkę do biegania. Odnosiłem wrażenie jakbym oglądał dziewczynę, które doskonale przepracowała okres przygotowawczy, a teraz ma olbrzymi głód gry i pokazania swoich umiejętności. Słowenka grać w tenisa potrafi naprawdę ładnie dla oka i widać jej etykę pracy oraz profesjonalizm. Trochę pod tym względem przypominę mi Magdę Fręch. To bardzo fajne. Mowa ciała przeciwna do faworyzowanej Rosjanki i w pełni zasłużone zwycięstwo. Teraz przyjaciółka Igi Świątek czeka na lepszą z pary Anastasie Zakharovą, a jeśli zagra tak jak dzisiaj to nie jest bez szans, a pokuszę się nawet o stwierdzenie, że będzie faworytką. Stawka dla tenisistki z Ljublany będzie dość spora, bo III runda byłaby wyrównaniem najlepszych wyników wielkoszlemowych w karierze.
Laura Siegemund vs Ekatarina Alexandrova 6:2, 3:6, 7:6
Musi ustabilizować formę Ekatarina, aby poprawiać swój ranking. Rosjanka przed paroma dniami dominowała na korcie przeciwko Elenie Rybakinie, a dziś - oczywiście nie umniejszając Niemce, przegrywa z zawodniczką od której ma znacznie większy singlowy potencjał. Laura Siegemund jest natomiast jedną z bohaterek dnia, a może nawet początku roku w WTA. Przecież to ona dołożyła swoją cudowną grą, deblową cegłę, a nie cegiełkę do wygranej Niemców w United Cup. W singlu też w tym roku wygląda imponująco, ponieważ ma bilans 3:0 i pokonała już 2 zawodniczki z top 2, czyli Ekaterinę, a wcześniej Ludmillę Samsonova. Ich słabsza dyspozycja nie ma tutaj większego znaczenia. To fajne, że tak doświadczona zawodniczka, która przecież obecnie duże większe szanse, aby wznosić trofea ma w deblu, z taką żwawością prezentuje się podczas spotkań singlowych. Pięknie przekłada zresztą swoje “deblowe cwaniactwo” na mniejszą przestrzeń kortową, a przy tym jest też bardzo skuteczna i nie boi się ryzykować. Imponuje również jej kondycja, ponieważ to był bardzo długi mecz w którym o zwycięstwie decydował super tie-break w trzecim secie. A w nim przy kluczowym stanie 8:8 lepiej zachowała się Laura, która wygrała 2 kolejne punkty, a tym samym cały mecz. Trudno nie docenić tego jaką jest profesjonalistką i z jaką pasją podchodzi do rozgrywek singlowych na tym etapie kariery. Napiszę tekst, który powtarzam jak mantrę, ale to piękny smaczek tenisa. Kolejna fajna historia. 35-latka jest zawodniczką, którą w Melbourne warto obserwować czy to w singlu czy deblu.
Anastasia Pavlyuchenkova vs Donna Vekic 6:4, 6:4
Coś niedobrego dzieje się w ostatnim czasie z formą Donną Vekic. Na ostatnie 10 meczów wygrała tylko 3, z czego tylko Arantxa Rus z tego trio była zawodniczką z top 50. Teraz mierząc się z doświadczoną Rosjanką, która powoli wraca do formy również wyglądała znacznie gorzej i bez błysku. Nie działa ten skuteczny, fajny backhand, czasami grany aż zza pleców, a i wycieczki do siatki są mniej przemyślane niż wcześniej. To nie jest ta Donna, która była w stanie urwać seta Idze w finale San Diego 2022 jeśli pamiętasz o czym piszę. Z kolei Anastasia Pavlyuchenkova jest jedną z nielicznych Rosjanek, które pierwsze dni wielkiego szlema będzie wspominać dobrze. Dziś nie zagrała jakoś wybitnie dobrze, ale pozwalała popełniać rywalce błędy, które bez skrupułów wykorzystywała. Bo nie mm się co oszukiwać, że to był jakiś wybitny mecz. Dla mnie nie był nawet dobry. Obie popełniły dużo więcej błędów niewymuszonych niż winnerów. Obie miały momenty gdzie grały co najwyżej średnio. Ale w ważnych momentach praktycznie zawsze lepiej prezentowała się starsza Rosjanka. I to wystarczyło, aby wywalczyć przepustkę do drugiej rundy. Teraz Anastasię czeka pojedynek z Paulą Badosą, którego jestem bardzo ciekaw.
Beatriz Haddad Maia vs Linda Fruhirtova 6:2, 3:6, 6:2
Brazylijka zagrała trochę gorzej niż się spodziewałem, a Czeszka trochę lepiej. Efekt fajny dla widowiska, ponieważ mogliśmy oglądać ciekawe spotkanie, które stało na dobrym (choć nie kapitalnym) poziomie. Obie grały odważnie i dużo ryzykowały, co generowało błędy, ale też piękne zagrania. Po drugim secie wszystko wydawało się tutaj możliwe, bo w nim Czeszka naprawdę imponowała. W trzecim secie zdecydowała gra przy siatce Beatriz, która była tam wyjątkowo skuteczna. Mecz generalnie mógł się podobać, bo obie Panie wielokrotnie raczyły nas ładnymi zagraniami. Fajnie jest, że starsza z sióstr nie Fruhvitovych nie boi się grać przeciwko trybunom i tak dobrym zawodniczkom. Podoba mi się jej mental i mimo, że ostatnio nie zrobiła progresu rankingowego, to jestem spokojny o jej przyszłość. Na pewno jeszcze wiele razy się nią zachwycimy. Z kolei Brazylijką możemy się zachwycać co jeszcze w tym turnieju, ponieważ ona lubi takie trudniejsze przetarcia i myślę, że może się tutaj fajnie rozkręcić. Jeśli trochę jeszcze ograniczy ilość może nie tyle błędów co słabszych momentów podczas pojedynku co dzisiaj, to tenisistka z Sao Paolo może być tutaj groźna. A pierwszy większy challenge już w najbliższej rundzie, gdzie zmierzy się z Aliną Kondreevą (pisałem już, że jestem fanem?), a tym wyzwaniem będzie oczywiście wygrana, która będzie znaczyć wyjątkowo dużo, ponieważ o dziwo Beatriz Haddad Maia nie przeszła jeszcze nigdy II rundy w Melbourne. Tak samo zresztą w Nowym Jorku. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie to mocno zaskoczyło.
Marta Kostyuk vs Claire Liu 6:3, 4:6, 6:1
Kurczę, ależ bym chciał żeby Marta Kostyuk ustabilizowała swoją formę. Kibicowanie jej jest dość stresujące dla organizmu, a ja za jej kibica się uważam. Dziś dość spokojnie weszła w pierwszy set, który przebiegał dość klasycznie jak na spotkanie mające faworytkę. Szybkie przełamanie, później można powiedzieć kontrola (tak wiem, że było przełamanie powrotne) i stosunkowo spokojnie wygrany set przy grze na solidnym poziomie. Później przychodzi drugi set w którym Claire Liu nieznacznie poprawia swoją grę, a Marta zaczyna popełniać dużą ilość błędów. Do tego gorzej zaczął wyglądać serwis, czego konsekwencją jest porażka do 4. Były też zbyteczne nerwy przez które oberwało się również rakiecie 22-letniej Ukrainki. Dopiero w trzecim secie (uff!) wszystko wyglądało jak trzeba mimo, że trochę się pod nim niepokoiłem, bo Ukrainka sprawiała wrażenie jakby australijskie słońce dawało jej się we znaki bardziej niż Claire Liu. Sinusoida wzniosła się jednak do góry i w decydującym secie oglądaliśmy tą wersję Marty, którą chcę oglądać jak najczęściej, czyli dobrze serwującą, z potężnym i celnym uderzeniem oraz pewną siebie. To jakby zdemotywowało rywalkę, która wyglądała w nim bardzo niepewnie przez co wynik dość szybko “poszedł” w jedną stronę. Teraz 21-latkę z Kijowa czeka bardzo ciekawy pojedynek z Elise Mertens w którym trudno na daną chwilę wskazać faworytką. Wiele zależy od tego jaką Martę zobaczymy, bo akurat Elise jest zazwyczaj bardzo stabilna i gra na dobrym, ale jak najbardziej osiągalnym dla podopiecznej Sandry Zaniewskiej poziomie.
Coco Gauff vs Anna Schmiedlova 6:3, 6:0
Obejrzałem nieco dłuższy skrót głównie dlatego, aby zobaczyć w jakiej formie jest Coco. Wniosek jaki mam jest taki, że w takiej samej formie jak w Auckland czyli bardzo dobrej. To był klasyczny mecz jednej z faworytek do tytułu z zawodniczkę solidną, która chce po prostu sprawić niespodziankę. Coco jednak nie dawała jej zbyt dużo argumentów mimo, że pierwszy set miał jeszcze w miarę wyrównany przebieg. W drugim Amerykanka włączyła szósty bieg, aby szybko dotrzeć do tej liczby wygranych gemów i jak najszybciej udać się pod prysznic i pomeczową regenerację. Tak więc Cori wygląda tutaj póki co bardzo dobrze, a jej grę ogląda się przyjemnie. Zobaczymy co dalej, ale na daną chwilę utrzymuję stanowisko, że jest jedną z 3 głównych faworytek do wygranej w Melbourne.
Paula Badosa vs Taylor Townsend 6:1, 6:3
Oglądał ktoś i chciałby się podzielić? Ja nie na tyle, aby czuć się do końca na reporterskich siłach. Zwłaszcza, że cytując słowa w zasadzie kultowego “Ślepnąc od Świateł”, które brzmiały tak “Z Dareczkiem wiadomo, że nic nie wiadomo” - to podobne mam odczucia na danym etapie z bohaterkami tego spotkania. Z tego co widzę po statystykach to Hiszpanka nie dała za bardzo pograć Amerykance. Zero break pointów czy dużo większa liczba winnersów przy mniejszej niewymuszonych błędów świadczą o dość jednostronnym widowisku. Na skrócie była rakieta numer 2 wyglądała na dobrze przygotowaną co jest istotne. Przyznaję jednak, że chciałbym zobaczyć trochę więcej tego meczu, aby wyrobić sobie zdanie którym śmiało mógłbym się podzielić. Natomiast może jeszcze dziś w nocy uda mi się trochę to zrobić jeśli z Morfeuszem przed meczem Igi nie będzie mi drodze. Ale obserwacja Pauli w kolejnych pojedynkach to już must have! Bardzo lubią tą tenisisitkę i liczę, że wróci do czołówki touru. A jest to bardzo możliwe jeśli będzie skupiona tylko na tenisie.
Linda Noskova vs Marie Bouzkova 6:1, 7:5
Również zobaczyłem obszerny skrót ze względu na ciekawy styl gry dwóch Czeszek i ich bliskość drabinkową Igi Świątek. Myślałem, że mogą być tutaj 3 sety, ale Linda Noskova miała inny plan. Może zdominowała to za duże słowa, ale była dużo lepsze fizycznie od starszej koleżanki. Była także niezwykle skuteczna przy break pointach, ponieważ wygrała 8 z 9 takich piłek. Mam wrażenie, że Lindzie służy australijski klimat. W tamtym roku super pokazała się w Adelajdzie, a w tym roku również jest na Antypodach zawodniczką prezentują ładny i skuteczny tenis. Marie nie miała ze sobą za bardzo pomysłu na wytrącenie młodszej rodaczce, zwłaszcza forhendowych argumentów. Zabrakło też wykorzystywania błędów Lindy. A ta ryzykowała dość często i nie zawsze w przemyślanych momentach. Ostatecznie jednak to się opłaciło. Na pewno trzeba docenić, że nie bała się tego robić niezależnie od momentu. Wspomniane break-pointy pokazują, że przyniosło to oczekiwany efekt. W drugiej rundzie Linda Noskova zmierzy się z Mccartney Kessler i będzie zdecydowaną faworytką tego spotkania. I nieśmiało przypomnę, że w trzeciej rundzie drabinka układa się tak, że trafi na część w której znajduje się Iga. To jeden z powodów dla których być może warto zwrócić uwagę na to jak nastolatka poradzi sobie w II rundzie.
Co w pozostałych meczach?
Dziś i jutro mieliśmy najwięcej spotkań, a tak się niestety życie ułożyło, że są to 2 dni w których ja z kolei mam najmniej czasu ze wszystkich podczas o Australian Open. Bardzo chciałbym opisać bardziej mecz Diane Shnaider z Jasmine Paolini oraz Mirra Andreevej z Bernardą Perą, ale nie mam specjalnych możliwości, aby zobaczyć chociażby 20-minutowe skróty i przeznaczyć trochę minut, aby przelać swoje myśli na papier. Niemniej jeśli cenisz sobie moje teksty to obiecuję, że od III rundy będę miał na to więcej czasu. Z rzeczy, które warto odnotować. To nie był dzień Rosjanek z których kilka faworyzowanych musiało uznać porażkę, bo oprócz opisanych wyżej Diane Shnaider, Ekatariny Alexandrovej i Anastasii Potapovej, ten sam los spotkał dość niespodziewanie Veronikę Kudermetovą. Imponują mi wyniki Storm Hunter, która przeszła kwalifikacje i w tym roku ma bilans 4-0, ale nie oglądałem jej żadnego meczu. Wypada nadrobić zaległości, a w kolejnym meczu z Laurą Siegemund nie powinna być bez szans. Pojedynek 2 doświadczonych zawodniczek brzmi jak interesująca pozycja do oglądania. Pewne zwycięstwa odniosły Elina Svitolina, Ons Jabeur i Arantxa Rus. To jak Holenderka łatwo wygrała z Anheliną Kalininą (6:1, 6:0), jeśli chodzi o rozmiar wygranej, to największe zaskoczenie oprócz okazałej wygranej Dayany Yastremskiej. Poza tym raczej bez niespodzianek, ale odsyłam Cię oczywiście do wyników na Flashscore, bo było grane 28 spotkań.
A jutro będzie tutaj jeszcze bardziej "grubo", bo pojawią się 2 teksty - #DailyRaport z trzeciego dnia, jak i #IgaMatch w którym opiszę pojedynek Polki z Sofią Kenin. Tak więc jeśli lubisz czytać moje przemyślenia, to bądź czujny!
Godne odnotowania
Sensacje: Rozmiar zwycięstwa Dayany Yastremskiej nad Marketą
Vondrousovą.
Niespodzianki: Wygrana Laury Siegemund z Ekateriną Alexandrovą,
Viktorii Golubić z Veroniką Kudermetovą, Kai Juvan z Anastasią Potapovą i
rozmiar wygranej Arantxy Rus z Anheliną Kalinią.
Co ciekawego jutro?
Iga Świątek vs Sofia Kenin
Danielle Collins vs Angelique Kerber
Camila
Giorgi vs Victoria Azarenka
Emma Raducanu vs Shelby Rogers
Petra
Martic vs Alja Tomjlanovic
Elena Rybakina vs Karolina Pliskova
PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16
I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!
Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJ: https://twitter.com/z_kortu
Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJ: https://www.facebook.com/groups/178960806040159
Myślę też, że kanał na YouTube oraz profil na Instagramie Australian Open mogą być również dobrym miejscem dla Ciebie.
Komentarze
Prześlij komentarz