#DailyRaportAO (dzień 11) - Dwie skale nazwisk, ale nie 2 skale emocji

No i jak tam, zaskoczeni półfinałowymi parami? Tak wiele dyskutowaliśmy o niespodziankach podczas turnieju, ale jakby tak spojrzeć z nieco innej perspektywy, to mamy z nich same zawodniczki z nawiasem przy nazwisku w turniejowej drabince. Co więcej, w przypadku Aryna Sabalenki, Coco Gauff, a także Qinwen Zheng sa to liczby świadczące o dobrym rozstawieniu. Przy Dayanie Yastremskiej akurat to “Q”, ale kto by zwracał uwagę na takie szczegóły. I tak sobie myślę, że jak będziemy patrzeć na uczestniczki półfinałów Australian Open za kilka miesięcy, to nasza perspektywa może być zgoła inna. Trzy wspomniane rozstawione tenisistki przecież według większości ekspertów przed sezonem były uważane za takie, które będą się w nim liczyć, W przypadku Dayany Yastremskiej może i tak nie było, ale szybko może się to zmienić jeśli utrzyma poziom gry z tego turnieju. Wtedy nie ma nawet innej opcji. Chcę, aby puentą tego wstępu było, że w półfinałach mamy zawodniczki, które w pełni zasłużyły, aby się tutaj znaleźć. Zapraszam na podsumowanie dzisiejszych 2 spotkań 1/4 finału Australian Open 2024.

PAP/EPA

Dayana Yastremska vs Linda Noskova 6:3, 6:4

Ja wiem, że się już powtarzam, ale są to dla mnie przyjemne powtórzenia i piszę je z przyjemnością. Myślę, że dla wielu z Was też takie mogą być. Jeśli dziewczyna, która w ostatnich kilkunastu miesiącach, a nawet latach rozczarowywała swoją postawą, a w pierwszym dużym turnieju nowego roku przechodzi kwalifikacje i gra turniej życia to fajna sprawa, co nie? Kolejne zdanie piszę to z pełną świadomością - to znaczy na podstawie najpełniejszej wiedzy jaką mam. Dayana Yastremska gra najlepszy tenis w dotychczasowej karierze. Od dawna uważałem ją za spory talent i niecierpliwie czekałem kiedy objawi się na dobre światu. W ostatnim czasie jednak powoli przestawałem w to wierzyć, bo dała się głównie zapamiętać z wygranej challengera w naszych Kozerkach czy finału w Lyonie w 2022 roku, a poza tym sporo rozczarowań i porażek z zawodniczkami dysponującymi mniejszym potencjałem. Przyznam się też Wam w formie ciekawostki, że wersjach roboczych moich docsów mam częściowy tekst, który zacząłem pisać na bloga jeszcze w okresie świątecznym pod tytułem “Czy one jeszcze odpalą?”, gdzie jedną z 3 zawodniczek na jakich się skupiam jest właśnie Dayana Yastremska. Teraz rzuciłem pobieżnie na niego okiem i na pewno będzie wymagał aktualizacji - zresztą na tym turnieju 23-latka odpowiedziała na postawione przeze mnie pytanie :) Przechodząc do samego spotkania. To był kolejny znakomity mecz dziewczyny z Odessy gdzie okazale zdominowała rywalkę. Zwróćcie uwagę na jedną rzecz. Dayana gra cały turniej jednym planem, ale jest w nim tak zabójczo skuteczna, że nie ma totalnie znaczenia styl rywalki, aby spełniał on swoje zadanie. Technika i leworoczność (Marketa Vondrousova), dobra defensywa i cierpliwość (Varvara Gracheva, a Emma Navarro to nawet więcej atutów), doświadczenie i silna gra z linii (Vika Azarenka) czy potężne uderzenia i przebojowość (Linda Noskova), a żadna z nich nie była w stanie przejąć chociaż w dłuższym fragmencie seta kontroli nad spotkaniem. Nie potrafiły zmusić Ukrainki do serii błędów czy zmiany stylu gry. Dziś to nawet Czeszka jako pierwsza przełamała Dayane, ale - no właśnie. Chwilę później swoją piekielnie skuteczną, ofensywną grą odłamała łatwo rywalkę w następnym gemie. W kolejnych miała miejsce inna istotna rzecz. Większość punktów pod presją wygrywała bardziej ryzykująca przecież Dayana Yastremska. Ewidentnie nie trzęsie jej się ręka. Musi być bardzo pewna siebie i to kolejny przykład jaką istotną rolę pełni w tenisie kwestia mentalna. Pokuszę się o stwierdzenie, że Dayana Yastremska na tym turnieju gra forehandem najlepiej ze wszystkich zawodniczek. Tak. Pamiętam o tym co robi Aryna Sabalenka. Płaskie uderzenia pod linie wciąż 93 rakiety świata kiedy gra z centralnej części kortu są jednak czymś co zapamiętam na długo z tegorocznej edycji turnieju. Linda Noskova próbowała grać ofensywnie, aby przejąć kontrolę nad przebiegiem wymian, ale było to dla niej trudne, ponieważ zawodniczka z Odessy nie dała się spychać do defensywy, a coraz odważniejsze próby wywołania tego generowały błędy Czeszki. Próbowała też inaczej, czyli grać kombinacyjnie czy też cierpliwie w defensywie, bo choć w tej płaszczyźnie (szczególnie kiedy trzeba biegać wzdłuż linii) radzi sobie nieco gorzej, to nie jakoś bardzo źle. Choć w czasie paru akcji przyszła mi do głowy myśl, że jest pole do poprawy w tej materii, by grając z zawodniczkami silniejszymi od siebie kiedy obrona jest istotna mieć tutaj atut. Jestem natomiast przekonany, że 19-latka dokona progresu w tym aspekcie i będzie jeszcze mocniejsza. Ma zresztą ku temu niezłe predyspozycje. Zresztą raczej nie muszę nikogo przekonywać, że przed tą dziewczyną jest rozwój i świetlana przyszłość. Ćwierćfinał Australian Open 2024 to na pewno nie będzie jej najlepszy wynik w całej karierze w wielkim szlemie. Dziś zabrakło argumentów głównie na doskonałą grę z forehandu, returny i serwisy rywalki. Robiły one Lindzie za dużo krzywdy przez cały mecz i choć często nawet nie były kończące, to wypracowywały przewagę albo zmuszały 19-latkę z Pragi do błędów. Tych w czasie meczu popełniła tylko o 2 mniej od grającej znacznie bardziej ofensywnie rywalki. To był kłopot.


Jeszcze chwilę chciałbym poświęcić przebiegowi drugiego seta, który oglądało się mi lepiej. Był on stosunkowo wyrównany, a o wszystkim zadecydowało jedno przełamanie przy stanie 3:3. Ten i kolejny gem jednak fajnie pokazywały co było ważne w tym meczu. Płaskie kątowe forehandy Dayany, intensywne szybkie wymiany w których częściej myliła się Linda (niejako były to błędy wymuszone siłą i celnością rywalki) czy świetny serwis u jednej i drugiej.  Prawda jest taka, że Dayana przełamała Czeszkę ryzykownymi returnami. Jej częściej “siada” uderzenie niż nie, a kiedy “siada” to robi przewagę. Ot, cała filozofia. Tak samo jest z serwisem. Zazwyczaj pomaga Ukraince w ważnych momentach. Drugi klucz do półfinału jest taki, że Dayana Yastremska była zawodniczką pewniejszą w tym spotkaniu. Fajnym tego przykładem jest gem przy 5:4. Ukrainka sewrwuje asa, ale zostaje wywołany błąd stóp. Totalnie to nie wpływa na jej zachowanie. Tak samo to, że później przegrywa w tym gemie 15:30, a serwis nie pomaga. Nie przeszkadza jej to, aby ryzykować i zdobywać ważne, niełatwe punkty w kolejnych meczach, aby zakończyć mecz. Zastanawiam się jaka zaszła metamorfoza u tej utalentowanej zawodniczki, która pozwoliła tak diametralnie zmienić swoje nastawienie na korcie. Nie doszukałem się żadnych informacji o nowościach w sztabie. Może motywacja jest nawet bardziej głęboka i to dumne reprezentowanie kraju? Regularnie i w ładny sposób podkreśla przecież miłość do ojczyzny co mogliście dziś zobaczyć na tradycyjnym napisie pozostawionym przez zwyciężczynie na kamerze po spotkaniu. Jednym z powodów dla której życzę jej tutaj zwycięstwa jest właśnie historia jaką by napisała. Jej przemowa po meczu na pewno byłaby symboliczna i motywująca dla wielu Ukraińców. Puszczając wodzę fantazji, gdyby w finale zmierzyła się z Aryną Sabalenką, to trudno mi sobie wyobrazić jakie emocje mogłyby kipić podczas meczu i ceremonii wręczania nagród. Kończąc jednak aspektem sportowym. Naprawdę uważam, że Dayana Yastremska jest w stanie wygrać tegoroczny Australian Open, ponieważ prezentuje tenis na najwyższym poziomie i na korcie wygląda niezwykle pewnie. Nie widzę póki co przesłanek, żeby nie poradziła sobie z presją. Zobaczymy jak będzie radzić sobie z Qinwen Zheng w półfinale, która wygląda tutaj coraz lepiej i szykuje nam się bardzo ciekawy pojedynek.


Qinwen Zheng vs Anna Kalinskaya 6:7, 6:3, 6:1

Pozwólcie, że skupię się przede wszystkim na pierwszych 2 setach, które bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie poziomem. Opisując mecz Qinwen Zheng z Oceane Dodin trochę ponarzekałam, że mecz kończący spotkania IV rundy był dość nudny, ale tutaj było przeciwnie. Ostatni mecz ćwierćfinałowy był najbardziej jakościowy i to w wykonaniu obu jego bohaterek (skupiam się 2 na setach). Panie prezentowały bardzo fajny, czysty tenis, racząc nas wielokrotnie przyjemnymi do oglądania wymianami. Może nie były jakieś skrajnie efektowne akcje, ale na pewno godne docenienia dla każdego ceniącego sobie tenis na wysokim poziomie i nie lubiącego jednostronnych widowisk. Mi osobiście 1 i 2 set zleciały niepostrzeżenie szybko i bardzo doceniałem jak obie zawodniczki radziły sobie z presją mogącą na Tobie ciążyć kiedy walczysz o swój pierwszy w karierze półfinał wielkiego szlema. Ostatecznie mecz wygrała faworyzowana Chinka, lecz ja zacznę opis od zawodniczki, która przegrała mecz, ponieważ nie ukrywam, że z nią sympatyzowałem w tym meczu. Napiszę tak. Anna Kalinskaya jest tenisistką, której po Australian Open będę kibicował i obserwował znacznie mocniej niż do tej pory. Do tej pory podchodziłem do jej spotkań nieco po macoszemu. Ot, dziewczyna która grać w tenisa potrafi, ale nigdy nie utkwiła mi w pamięci serią 3-4 spotkań na wysokim poziomie. Było to wywołane oczywiście gorszymi rankingami czy brakiem występów w wielu prestiżowych turniejach. Niemniej wychodzi na to, że największym problemem było zdrowie, bo w Melbourne zawodniczka z Moskwy pokazała dobitnie swoje atuty kiedy te dopisywało. Do tematu zdrowia będę musiał niestety wrócić, ale to już pod koniec opisu. Jeszcze jedno o kwestiach poza sportowych. Swoim stylem i opanowaniem na korcie Rosjanka przypomina mi Elenę Rybakinę. Różnice zachodzą co prawda w wypowiedziach, gdzie u Anny są już emocje, ale podczas samego meczu nie są zbyt dostrzegalne. Z kolei wyglądem przypomina mi trochę Marię Kirilenko. Jestem ciekaw Waszych opinii. Ogólnie Anna wydaje się być bardzo sympatyczną, grzeczną i ładną dziewczyną. Natomiast jestem ciekawy czy ktoś z nas przed turniejem pomyślał, że to właśnie ona zajdzie tutaj najdalej z Rosjanek biorących udział w australijskim turnieju. Konkurencję ma przecież ogromną czy to wśród koleżanek, które od dawna oscylują w okolicach top 20, czy też tych młodszych jak Mirra Andreeva, które mają wszystko, aby niedługo święcić wielkie sukcesy. W AO 2024 jednak najdalej zaszła 25-latka będąca do tej pory w cieniu innych zawodniczek występujących bez flagi. Myślę, że była realna szansa, aby wystąpiła tutaj w półfinale, co legitnie pokazał pierwszy set. Dużą rolę odgrywały w nim kluczowe tenisowe elementy, czyli serwis i return. Rosjanka dobrze atakowała kiedy podanie Chinki było słabsze, a tej nie pomagał specjalnie w ważniejszych momentach. Kiedy nie wypracowała sobie nim przewagi, to wymiany zaczynały się przedłużać i wtedy również miała kłopoty, bo im dłużej piłka była w grze, tym wzrastała szansa na zdobycie punkty przez Annę Kalinskayą. Przyjemnie oglądało się crossy backhandowe Anny, które robiły sporo problemów Chince. Jej spokój jest super. To był set, gdzie w moim odczuciu dość zauważalnie lepsza była Anna Kalinskaya i byłoby szkoda gdyby przegrała go po tie-breaku do którego doszło, a w którym jak wiadomo - różnie bywa. Tak się jednak nie stało, a fajnym zwieńczeniem 13 gema był doskonały return z backhandu po linii, po którym Anna zapisała na swoim koncie pierwszego seta.

Jimmie48/Tennis Photography


Największą zmianą jaką dostrzegłem w drugim secie była poprawa pierwszego serwisu oraz formy z backhandu Qinwen Zheng. Tym drugim mnie nieco pozytywnie zaskoczyła w kilku zagraniach, bo imponował. Anna Kalinskaya do stanu 3:3 także “grała swoje” i mieliśmy naprawdę fajny pojedynek. Wymiany były ciekawe, płynne i było w nich wszystko co najważniejsze dla mnie w tenisie: efektowne zagrania, emocje w kolejnych punktach, dużo tenisowego IQ czy wysoka technika użytkowa zawodniczek. Napisałem 3:3, bo kolejne 3 gemy były już inne wynikowo. Anna Kalinskaya zdobyła w nich raptem kilka punktów, a konsekwencją były wygrane szybko przez jej rywalkę 3 gemy, a w konsekwencji set. Przyznaję, że wtedy nie pomyślałem, iż to może być początek szybkiego końca tego pojedynku. Nie mam żadnych podstaw, aby sądzić, że już w tym momencie zaczęły doskwierać problemy zdrowotne Rosjance i chyba możemy się dowiedzieć tego jedynie od samej zainteresowanej. Doceniam to jak grała w nich Qinwen, która świetnie uderzała z głębi kortu, a silnymi uderzeniami dość łatwo wypracowywała sobie przewagi. Jak patrzę na powtórkę tego fragmentu, to faktycznie jakby Anna biegała wtedy już mniej sprawnie, lecz nie chciałbym umniejszać zawodnicze z kraju środka, bo ten fragment jak i cały set grała już na takim poziomie, iż nie ma się co dziwić, że od poniedziałku będzie zawodniczką z top 10. Tak więc po 2 setach mieliśmy remis i po cichu liczyłem na trzeci set na jeszcze wyższym poziomie. Tak nie było, ponieważ to już jednostronne widowisko. Fakt, pierwszego gema na przewagi przy swoim podaniu wygrała jeszcze Rosjanka, ale to by było na tyle. Kolejne 3 gemy przegrała do zera, a jeszcze w następnym udało jej się urwać 2 punkciki, ale szybko zrobiło się 4:1 dla Qinwen Zheng z 2 przełamaniami. Obserwacje komentatorów z początku 3 seta, że Rosjance coś doskwiera były jak najbardziej celne. Po 5 gemie na korcie pojawił się lekarz oraz fizjoterapeuta, a na twarzy Anny można było dostrzec grymas solidnego bólu. Wszystko wskazuje na to, że był on spowodowany kontuzją biodra, która pojawiła się w trakcie meczu. Wróciła jeszcze po przerwie medycznej na kort i nawet powalczyła w dwóch kolejnych gemach, które i tak okazały się ostatnie, ale było widać, że ma w nich spore problemy z poruszaniem się po korcie. Tym sposobem ostatni set minął dość szybko oraz smutno, bo nie było w nim specjalnie emocji, a Qinwen Zheng może się cieszyć z pierwszego w swojej karierze awansu do półfinału wielkiego szlema. Jeszcze kilka słów o niej, ponieważ w opisie więcej przestrzeni i tak poświęciłem przegranej w tym meczu zawodnicze. Qinwen należą się słowa uznania. Uważam, że w czasie tego turnieju “rośnie”. Pamiętam jej mecz z III rundy gdzie wyglądała nieprzekonująco, a w 2 kolejnych spotkaniach, w których przecież stawka jest znacznie wyższa prezentuje się o wiele lepiej i co najważniejsze - pewniej. To nie jest takie proste kiedy wiesz, że stawka rośnie i ludzie oczekują od Ciebie coraz więcej. 21-latka bardzo fajnie wykorzystuje swoje główne atuty jakimi są warunki fizyczne, serwis czy mocny forehand. Tak sobie podczas dzisiejszego spotkania pomyślałem za to, że korzystnie dla niej byłoby gdyby pograła trochę debla, ponieważ mogłaby tam rozwinąć umiejętności do których ma warunki fizyczne, które mogłyby się przydać w singlu. Co myślicie? Z drugiej strony wcale nie jest powiedziane, że nawet bez tego sobie nie poradzi nawet w tym turnieju, choć moją faworytką w półfinale nie jest. Bardzo ciekawy będzie jej pojedynek z Dayaną Yastremską, gdzie będzie zapewne zmuszona dużo częściej niż zwykle grać w defensywie. Jestem ciekaw jak sztab z Pere Ribą na czele przygotują ją w ciągu 24 godzin do jutrzejszego spotkania, które będzie dla niej zapewne najważniejszym w dotychczasowej karierze.



Już jutro półfinały!

Turniej nabiera tempa i już jutro po południu poznamy 2 finalistki Australian Open 2024! Dla mnie oba półfinały zapowiadają się równie ekscytująco i jestem niezwykle ciekawy jaki będą miały przebieg. Będę kibicował Coco Gauff i Dayanie Yastremskiej, bo choć może nie są faworytkami, to mój rozum, a nie tylko serce podpowiadają, że mają wszystkie argumenty, aby wygrać jeśli tylko zagrają dobre spotkanie. A Wy jak widzicie jutrzejsze batalie? Kogo zobaczymy w finale i dlaczego?



---------

PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16


I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!

Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJhttps://twitter.com/z_kortu

Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJhttps://www.facebook.com/groups/178960806040159

Myślę też, że kanał na YouTube oraz profil na Instagramie Australian Open mogą być również dobrym miejscem dla Ciebie.

---------

Poznaj mój Skarb Kibica WTA!

Zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się z moim "Skarbem Kibica WTA 2024". To 139 stron pasji do tenisa i być może interesujących dla Ciebie informacji. Znajdziesz go klikając poniżej.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024