#DailyRaportAO (dzień 1) - Bora po tym meczu może "urosnąć"

Witam Cię na moim codziennym raporcie z Australii - #DailyRaportAO. Fajnie, że tu jesteś, dlatego w formie returnu postaram Ci się na chłodno opisać co działo się dzisiejszej nocy w Melbourne moim okiem. Zapraszam do lektury!

Tak więc pierwszy krok za nami. Mam nadzieję, że przeżyliście go i macie się dobrze. Ja tak. I zgodnie z obietnicą prezentuję podsumowanie tego co działo się u Pań. Oczywiście chętnie poznam też Twoje przemyślenia i odczucie, jak i feedback dotyczący tego co mogę poprawić w swoich raportach, aby były dla Ciebie bardziej interesujące. Dla ścisłości. Będę się skupiał na meczach, które oglądałem lub miałem możliwość zobaczenia obszerniejszego skrótu, ponieważ to pozwala mi w miarę sumiennie odnieść się do sytuacji. Do pozostałych będę odnosił się wzmiankowo.

PAP/EPA


Caroline Wozniacki vs Magda Linette 6:2, 2:0 i krecz Magdy Linette

Bardzo mi szkoda Magdy Linette. Przegrać z kontuzją w turnieju, gdzie rok wcześniej osiągnęła największy sukces w karierze musi być bardzo bolesne. Pomijam nawet kwestie rankingowe, gdzie niestety spowoduje to spadek w okolice 50-55 miejsca. Ale tak po prostu po ludzku, bo wszyscy wiemy jak ambitną Poznanianką jest dziewczyną. Co tu dużo pisać o tym meczu? Trudno coś konkretnego skoro nie wiadomo od kiedy Magda zmagała się z urazem. Do 4 gema wszystko wyglądało w miarę ok. Do niego w oczy rzuciły się mi tylko bardzo dużo niewymuszonych błędów jak na ten etap spotkania. Było to już 11 UE, ale były też fajne zagrania w których 32-latka sprawnie poruszała się po korcie. Optycznie w pierwszych gemach to Caro wyglądała lepiej, lecz zapowiadał się na przyjemny do oglądania mecz. Tak było faktycznie do momentu kiedy komentatorzy zauważyli, że Magda prosi o fizjo. Wtedy już można było dostrzec, że na twarzy Magdy grymasy są zauważalne, a energia coraz mniej widoczna. I tak powoli sytuacja kierowała się w coraz smutniejszym dla polskich kibiców kierunku. Najpierw medical time-out przy 2:5, a potem jeszcze 3 gemy walki ze sobą i krecz przy 2:6, 0:2. Ciepłe podziękowanie zawodniczek przy siatce i koniec. Pozostaje Magdzie życzyć szybkiego powrotu do zdrowia oraz formy, ponieważ zawsze fajnie jeśli więcej Polek liczy się w WTA. 

Ale patrząc pozytywnie, bo takie jest założenie tego bloga - naprawdę chcę tu unikać hejtu i krytyki, bo za dużo tej plagi w sieci. Bardzo się cieszę, że Caro jest wciąż (a może znowu?) z nami w cyklu WTA. To niezwykle kulturalna i pozytywna persona, która wciąż potrafi grać piękny tenis. A kiedy w wywiadzie z radością opowiada jak jej dzieci są dumne, kiedy widzą Mamę na korcie, to nietrudno o wzruszenie. Jej wypowiedź o Magdzie po meczu też oczywiście pełna szczerego szacunku. Zresztą Caroline Wozniacki dobrze wie jak to jest walczyć z kontuzją. Chyba na zawsze utkwiły mi w pamięci drastyczne sceny z pojedynku przeciwko Vierze Zvonarevej podczas finałów Masters w Doha 2009. Poniżej wrzucam link, ale tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Niemniej pokazuje to trochę, że już wtedy kalendarz WTA był mocno obciążony (w tym okresie było wiele kontuzji), a niestety teraz pod tym względem jest jeszcze gorzej.



A tak w ogóle słyszeliście wypowiedź Piotra Woźniackiego? Powiedział przed meczem, że chcieliby w tym roku zdobyć medal olimpijski. Nie powiem - ambitnie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nawierzchnia ziemna nie była nigdy ulubiona dla Caro. Ale jeśli Tata tak mówi to bardzo dobry prognostyk, ponieważ świadczy o tym, że team do tego sezonu podchodzi bardzo poważnie. Lubię takie wiadomości.


Alina Korneeva vs Sara Sorribes Tormo 4:6, 6:3, 6:2

Pisałem już, że jestem fanem talentu Aliny Korneevej? Pewnie niejednokrotnie, ale pewniejsze jest, że będę robił to jeszcze częściej - jeśli tylko nie zniechęcę się do pisania. Wiem, że jest kilka zawodniczek poniżej 18 roku życia, które osiągnęły już duże większe wyniki w seniorskim tourze od niej, a najlepszym tego przykładem jest jej reprezentacyjna koleżanka, czyli Mirra Andreeva. Uważam jednak, że to 16-latka z Moskwy ma największy talent spośród wszystkich zawodniczek under 18 w WTA. Imponuje mi przede wszystkim jej rozległy tenisowy warsztat. Bardzo dobry forehand i backhand też niczego sobie. Świetne wyszkolenie techniczne. Poruszanie się, serwis, skróty. a dziś nawet kilkukrotnie wymiany kątowe z Sarą Sorribes Tormo. Wszystko gra. Czasami jeszcze było może zbyt nerwowo i emocjonalnie, ale to byłoby nawet dziwne gdyby w wieku 16 lat tak nie było. A niezwykle solidna i nieschodząca praktycznie nigdy poniżej pewnego poziomu Hiszpanka była naprawdę świetną możliwą rywalką na debiut w seniorskim wielkim szlemie. Taka nie za mocna i nie za słaba. Ale był to naprawdę poważny test, który Alina zdała. I kiedy po meczu pozowała do zdjęć i rozdawała autografy, szczególnie młodym kibicom miałem nieodparte wrażenie, że w ciągu ciągu kilku lat będą mogli się chwalić, że mają pamiątkę od czołowej tenisistki świata. U Aliny podoba mi się też, że wydaję się być sympatyczną, grzeczną i pracowitą dziewczyną. Na jej socialach górują zresztą cały czas relację z siłowni, gdzie odnajduje się zapewne tak dobrze jak na korcie. Niemniej jeszcze 2 słowa o samym meczu. Był on naprawdę fajny do oglądania, choć w 3 secie musiałem podzielić swoją uwagę na 2 ekrany, ponieważ zaczynał się “główny” mecz tego dnia, choć wcześniej lekki offtop. Żyjemy w pięknych czasach wyboru, które warto docenić. Kiedy byłem dzieciakiem cieszyłem się nomen omen jak dziecko gdy mogłem zobaczyć mecz na Eurosporcie bez względu na to czy to ATP czy WTA, a kiedy miałem Eurosport 2 to byłem już w raju. Teraz jest jeszcze przyjemniej i myślę, że bardzo warto doceniać takie rzeczy. Koniec offtopu. Sara Sorribes Tormo cały czas gra swoje, co biorąc pod uwagę jej styl oznaczało, że to czy serwuje czy returnuje nie ma większego znaczenia. W tym meczu było 14 przełamań na 27 gemów. Więcej niż połowa, ale kto ogląda spotkania Hiszpanki ten wie, że nie jest to jakieś nadnaturalne zjawisko. Grała też swoje na przestrzeni meczu, choć zdarzały jej się pojedynki, gdzie dobiegała do trudniejszych piłek i więcej trafiała. Pewnie gdyby tak było i teraz, to Alina miałaby kłopot zwyciężyć, ale jeszcze raz zaznaczę, że to nie był zły mecz tenisistki z Castellon de la Plana. Grała solidnie i przebijała, ale agresywna i celna gra Aliny często robiły wystarczającą przewagę. Podobało mi się, że nie bała się ryzykować w big pointach. Ogólnie od III rundy eliminacji popełnia mniej niewymuszonych błędów niż wcześniej. Tutaj najlepiej grała w drugiej części 3 seta, a ostatni gem to jej majstersztyk. To również cecha świetnych zawodniczek. Teraz Rosjankę czeka pojedynek z Beatriz Haddad Maią lub Lindą Fruhivirtovą. Nie będzie w nim faworytką, ale na pewno warto obserwować. Bynajmniej ja będę.

Wiem, że czasami się zachwycam i piszę słowa nieco w afekcie pewnie wyolbrzymiając. Może też tak jest w tym przypadku. Ale uwolnienie swoich myśli jest jednym z powodów dla których prowadzę ten blog. A Alina jest jedną z zawodniczek, które stają się moimi ulubionymi.


PAP/EPA


Leylah Fernandez vs Sara Bejlek 7:6. 6:2

Przyznaję, że nieco więcej wyobrażałem sobie po grze Leyli. Chyba nieco mnie rozpieściła końcówką poprzedniego sezonu w swoim wykonaniu. W Australian Open weszła - powiedzmy sobie solidnie. Przez dużą część pierwszego seta nawet lepiej wyglądała w moim odczuciu na korcie Sara Bejlek, która udowadniała swój spory talent. Tutaj dużą robotę sobie robiła sobie wykorzystywaniem słabszego drugiego serwisu Leyli. Podobało mi się, że grała dość odważnie, choć na to pewnie ma też wpływ styl gry Leyli. Próbowała też gry kombinacyjnej, tak trochę na zasadach Kanadyjki, gdzie widoczna była jej dobra technika. Ciekawa, zadziorna dziewczyna, która pewnie jeszcze w tym sezonie zawita do top 100. Decydującym momentem meczu był tie-break pierwszego seta. W nim mimo, że Leylah popełniła kilka dość prostych błędów, to mam wrażenie, że wzięła trochę na przeczekanie w wymianach swoją leworęczną koleżankę i to przyniosło efekt. Kluczowy gem pierwszego seta był jednak długo wyrównany, bo mieliśmy nawet wynik 5:5. W drugim secie te 2 młode zawodniczki poszły nieco w inną stronę jeśli chodzi o poziomy - Leylah zaczęła grać lepiej, a Sara gorzej. Mam wrażenie, że 17-latce z Czech zaczęły też doskwierać australijskie upały. To oczywiście nic zaskakującego. Zobaczymy jak Kanadyjka będzie się prezentować w kolejnych spotkaniach, bo wciąż uważam, że może tutaj być groźna i zrobić duży wynik. W drugiej rundzie szykuje się bardzo fajne spotkanie przeciwko Alycii Parks, która potrafi sprawić rywalkom sporo cierpienia swoim serwisem, a i return ma niczego sobie. Tak więc Leylah też będzie musiała trochę postraszyć rywalkę tymi 2 broniami. A nazwisko Sary Bejlek warto sobie zapisać, bo z pewnością będzie jeszcze wielokrotnie pojawiać się w turniejach wielkoszlemowych. Pewnie też wielokrotnie dalej niż w pierwszej rundzie.


_____

Zachęcam Cię do obserwowania mojego profilu na portalu "X" (dawny Twitter), aby być na bieżąco ze wszystkimi moimi tekstami oraz innymi informacjami jakie tam zamieszczam. Link TUTAJ:

_____


Amanda Anisimova vs Ludmilla Samsonova 6:3, 6:4

Jedyne spotkanie którego wynik uznaję za niespodziewany. Wydawało mi się, że Ludmilla będzie grała tutaj już na tyle dobrze, że pokona wracającą po długiej przerwie do touru Amandę Anisimovą. Rosjanka zagrała jednak jak na siebie niestety słabo popełniając przy tym dużą ilość błędów niewymuszonych. I to mimo tego, iż była bardzo pasywna, co mnie zresztą zaskoczyło najbardziej w tym pojedynku. Nie było w niej tej kortowej agresji, która pozwalała jej zdominować nawet takie rywalki jak Elena Rybakina. Amanda Anisimova mogła większość spotkaniu grać na linii, co jest dla niej idealnym środowiskiem. 25-latka rozstawiona z numerem 13 w moim odczuciu zbyt mało próbowała zmieniać coś w swojej grze kiedy nie wychodziło jej to co z reguły działa dobrze. Było też za dużo prostych błędów kiedy wypracowała sobie już pokażną przewagę w drugim secie (4:1). W tym momencie przegrała 5 gemów z rzędu, a co za tym idzie cały mecz. Z drugiej jednak strony Amerykanka wtedy poprawiła jakość swojej gry. I w tym momencie chciałbym poświęcić czas bohaterce tego pojedynku, czyli Amandzie Anisimovej. Może się naprawdę podobać jak wygląda po przerwie ta niezwykle utalentowana zawodniczka. Jeszcze 2-3 miesiące temu nie nastawiałem się, że wróci szybko do touru, ponieważ w jej życiu działy się niezbyt przyjemne rzeczy i naturalne, że tenis zszedł na dalszy plan. A Amanda wróciła błyskawicznie i prezentuje się naprawdę dobrze. Dla mnie radziła sobie podobnie jak w czasach kiedy miała swoją dobrą (nie najlepszą) formę. Super grała na linii i mądrze rozrzucała rywalkę po korcie. Szczególnie podobało mi się jej kilka zagrań z backhandu w okolice linii bocznej i rozsądna, cierpliwa gra przy pełnej koncentracji w ważnych punktach. Opanowanie na pewno bardzo pomogło jej w drugiej secie. Naprawdę fajnie, że Amanda Anisimova wraca i to od razu do gry na wysokim poziomie, bo tour już w tym roku może mieć z niej dużą pociechę. W Australian Open na daną chwilę największą zagadką jest dla mnie jak fizycznie wytrzyma trudy turnieju. I pokuszę się o stwierdzenie, że w drugiej rundzie będzie faworytką niezależnie czy przyjdzie jej się zmierzyć z Nadią Podoroską czy Tamarą Zidansek. Kolejna fajna historia. A na koniec jeszcze słowo o Ludmillę. Widać, że nie wstrzeliła się z formą w początek sezonu. Wszak jej bilans w tym roku to 0-3, bo wcześniej przegrała z Mirrą Andreevą i Laurą Siegemeund. To już nie jest przypadek.


Jimmie48/Tennis Photography


Barbora Krejcikova vs Mai Hontama 2:6, 6:4, 6:3

Przyznam, że oglądałem tylko obszerny skrót z tego spotkania, a wychodzi na to, że było jednym z najbardziej emocjonujących I dnia. A, że nie oglądałem to się wypowiem. Chciałbym się jednak tutaj podzielić swoim przemyśleniem. Nie ulega wątpliwości, że Barbora Krejcikova rozegrała słabe spotkanie i przy stanie 6:2, 3:1 była już może nie jedną nogą, ale stopą poza turniejem. Uważam jednak, że dzięki takiemu spotkaniu Bora może “urosnąć”. Tenis zna wiele takich przykładów, a jednym z fajniejszych jaki przychodzi mi do głowy jest właśnie tutaj wspomniana powyżej Caroline Wozniacki, która wygrała wielkiego szlema w Melbourne kiedy w pierwszej rundzie broniła piłek meczowych. Do tego oczywiście skrajnie daleka droga i wcale nie uważam, że Bora dojdzie tutaj chociażby do finału, ale pamiętaj, że jest to niezwykle analityczna zawodniczka o bardzo wysokim tenisowym IQ, która potrafi wyciągać świetne wnioski. I często lepiej radzi sobie w dalszych fazach turnieju. Chcę przez to napisać, że dla mnie ten mecz nie znaczy wiele w perspektywie turnieju. Oczywiście może być tak, że 28-latka jest po prostu obecnie bez formy, ale również dobrze możemy w kolejnych rundach oglądać Barborę Krejcikovą, która jest w stania wygrać z każdą. A Mai Hontama? Widać, że jej zależało i wyglądała naprawdę nieźle. Ma czego żałować, bo były w drugim secie 2 momenty gdzie gdyby wygrała pojedynczą piłkę to sytuacja rywalki byłaby jeszcze trudniejsza. Pozostaje jej życzyć, aby ten mecz był dla niej motywacja do dalszego rozwoju, ponieważ top 100 jest już blisko.



Aryna Sabalenka vs Ella Seidel 6:0, 6:1

Nie ma co tutaj dużo pisać. Białorusinka otworzyła w Melbourne piekarnie i to od razu z podwójną ofertą. To był najbardziej jednostronny mecz dzisiejszego dnia. Młoda Niemka zapłaciła frycowe w swoim wielkoszlemowym debiucie. Były nawet łzy smutku, a przez długi czas zapowiadało się na wynik 6;0, 6:0 czyli tak zwany “rowerek”. 18-latka wygrała gema przy 0:5, a jako fajne wspomnienie może potraktować, że obroniła aż 6 piłek meczowych. Oby potraktowała ten mecz jako doświadczenie na przyszłość, z którego może wyciągnąć wnioski, bo takie mecze zdarzają się każdemu. Trudno za to cokolwiek więcej po tym meczu powiedzieć o Arynie Sabalence. Nie można się do niczego przyczepić, a Białorusinka zagrała dobre zawody, ale ani razu nie była w sytuacji gdzie musi wspiąć się na poziom zbliżony do wyżyn swoich umiejętności. Po prostu dobrze weszła w turniej i miała fajną okazję, aby poczuć jak w tym roku gra się na kortach gdzie broni tytułu. Wyglądała dobrze i to należy docenić. Podobnie empatyczne zachowanie do młodej rywalki, które miała trudne chwile podczas spotkania. Zobaczymy jakie warunki postawi 2 rakiecie świata Brenda Fruhvirtova w II rundzie. 


A co w innych spotkaniach?

Co do pozostałych spotkań, to nie napiszę o nich zbyt wiele, bo nie mam ku temu materiału źródłowego (obejrzenia meczu), ani też większych powodów do ich dogłębnej analizy. Jako pierwsza przepustkę do drurgiej rundy wywalczyła Kamila Rakhimova, która w nieco ponad godzinę rozprawiła się z Emmą Bektas w pojedynku 2 zawodniczek, które w tamtym roku zanotowały fajny progres w grze. 3 sety aby awansować dalej potrzebowały Lesia Tsurenko, Elina Awenesian, Diane Parry, Tamara Korpatsch, Brenda Fruhvirtova oraz Alycia Parks. Poświęcę słówko 2 ostatnim. Polecam zobaczyć szczerą radość Brendy po wygranej, dzięki której zadebiutuje w II rundzie wielkiego szlema. Śmiem twierdzić, że już niedługo takie wyniki będą normą do której szybko przywyknie, ale cieszy jej energia. Alycia Parks z kolei trochę “pomęczyła się” z Darią Snigur przegrywają dość gładko pierwszego seta. Wciąż w moim odczuciu popełnia za dużo niewymuszonych błędów (39), a w drugiej rundzie wyżej wspomniana Leylah Fernandez nie będzie tego wybaczać. Z kolei z jeszcze nie wspomnianych spotkań 2-setowych, szkoda troszkę Alize Cornet, która dość gładko uległa Marii Timofeevej, a Maria Sakkari bez większych problemów pokonała Nao Hibino. Patrząc po skrócie podobała mi się gra bohaterki z Guadalajary, czyli Caroline Dolehide, która wygrała 6:2, 6:4 z Leolią Jeanjean.



---------

Godne odnotowania:

Sensacje: brak

Niespodzianki: porażka Ludmilly Samsonovej z Amandą Anisimovą

Co jutro ciekawego? Dużo!:

Dayana Yastremska vs Marketa Vondrousova

Linda Noskova vs Marie Bouzkova

Diane Shnaider vs Jasmine Paolini

Anastasia Pavyluchenkova vs Donna Vekic

Magdalena Fręch vs Daria Saville 

Mirra Andreeva vs Bernarda Pera

Linda Fruhvirtova vs Beatriz Haddad Maia

Taylor Townsend vs Paula Badosa

Caroline Garcia vs Naomi Osaka



Info! W najbliższych dniach artykuły będą pojawiać się w późniejszych, wieczornych godzinach. Ograniczenia czasowe robią swoje. Natomiast od III rundy możecie się spodziewać już w nieco wcześniejszych porach!

PS A jeśli doceniasz moje teksty, mam prośbę o zaobserowanie na “X”. Będę tam wrzucał regularnie artykuły, a nie ukrywam, że zasięgi (a może dopaminy z nimi związane) są sporą motywacją do tworzenia nowego contentu! Link TUTAJ : https://twitter.com/Kamilku16


I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!

Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJhttps://twitter.com/z_kortu

Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJhttps://www.facebook.com/groups/178960806040159

Myślę też, że kanał na YouTube oraz profil na Instagramie Australian Open mogą być również dobrym miejscem dla Ciebie.

---------

Poznaj mój Skarb Kibica WTA!

Zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się z moim "Skarbem Kibica WTA 2024". To 139 stron pasji do tenisa i być może interesujących dla Ciebie informacji. Znajdziesz go klikając poniżej.


---------

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024