#DailyAO (dzień 8) - Coco i Aryna idą jak po swoje
Znamy pierwsze ćwierćfinalistki Australian Open 2024. To był pierwszy spokojniejszy dzień, ponieważ intensywność spotkań spada. Dla równowagi ich ranga wzrasta przez co emocje na korcie również. Mimo 4 spotkań było co oglądać i poznaliśmy odpowiedzi na kilka kolejnych pytań. Ja dzięki mniejszej intensywności mam możliwość przenalizowania wszystkich i podzielenia się swoimi przemyśleniami, które będzie mi bardzo miło jeśli przeczytasz - a jeszcze milej, jeśli zdecydujesz się podzielić swoimi przemyśleniami. Tak więc nie piszę już nic więcej, a zapraszam do codziennego raportu z Melbourne.
Coco Gauff vs Magdalena Fręch 6:1, 6:2
Nie będę się mądrzył, ale ten mecz wyglądał właśnie tak jak się spodziewałem. Coco była po prostu lepsza, a na domiar złego dość brutalnie jeszcze w tym meczu pomagała jej siatka. Magda, zupełnie się nie przejmuj. Przegrałaś z jedną z 3 najlepszych tenisistek świata. W tym meczu walczyłaś i to najważniejsze. Głęboko mam nadzieję, że tegoroczne Australian Open będzie dla Ciebie początkiem najlepszego sezonu w karierze i okaże się dodatkowym bodźcem dla wiary w swoje umiejętności. A zwyciężczyni tego pojedynku - Coco Gauff, jest tutaj w wybitnej formie. Wiecie jak gra Coco Gauff, a jak Magdalena Fręch. A jeśli nie, to znajdziecie trochę info na ten temat w poprzednich relacjach. W tym spotkaniu nie sądzę, aby było coś nadzwyczajnego. Pokazały we wcześniejszych rundach co potrafią i pokazały dzisiaj. Może Polka miała potencjał na zdobycie nieco większej ilości gemów, ale Amerykanka nie miała zamiaru nawet na chwilę obniżać poziomu przez co było o to bardzo trudno. Z meczu zapamiętam, że Coco dość często zapędzała się pod siatkę, co przypominało o jej imponujących umiejętnościach deblowych, Okazale prezentowała swoje wszystkie największe tenisowe zalety. Ta dziewczyna ma mankamenty na forehandzie, czyli jednym z głównych uderzeń, a i tak jest wybitna. Mam też nieodparte wrażenie, że przez szybkie rozpoczęcie przez nią przygody z seniorskim tourem, zapominamy, że ma dopiero 19 lat. Mało było takich talentów w ostatnich latach i Amerykanie mają olbrzymie powody do dumy. Amerykanie, pamiętajcie o tym, a nie wywołujcie na tej dziewczynie niepotrzebnej presji. 3 gemy finalnie wywalczyła dziś Magdalena Fręch w spotkaniu z mistrzynią US Open. Można dywagować czy to to mało, ale moim zdaniem nie ma to specjalnie sensu. Próbowała ile mogła na miarę swojego obecnego potencjału i uważam, że nie powinna mieć sobie nic do zarzucenia. Kilka fajnych wymian i poziom gry, który sprawił, że Amerykanka musi być cały czas skupiona, bo widać, że Łodzianka byłaby w stanie wykorzystać jej słabsze momenty. Tych jednak praktycznie nie było, ponieważ Coco wie po co tu jest i widać, że jej aspiracje sięgają wyżej. Nastolatka (celowo podkreślam) z USA zagrała kolejne dobre zawody i to w pełni wystarczyło na spokojną wygraną w dzisiejszym meczu. Prawdą jest, że na żadnym etapie rywalizacji nie było tutaj zagrożenia dla wyniku, bo ten cały czas był pod pełną kontrolą utytułowanej faworytki. Lepiej pisać o tym jak wielki Magda postęp poczyniła na przestrzeni 2-3 lat i zastanowić się jak możemy jeszcze pomóc jej rozwinąć swoje umiejętności bardziej. Na pewno jest jeszcze pole do rozwoju niektórych umiejętności, ale gdzie największe to pytanie do tenisowych ekspertów. Coco Gauff jako pierwsza z tenisistek zameldowała się w ćwierćfinale i myślę, że tutaj może być tylko lepiej. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że na daną chwilę jest dla mnie główną faworytką do zwycięstwa w tegorocznym Australian Open. Choć warto pamiętać, że każde kolejne spotkanie może być potężnym wyzwaniem. To będzie przecież 8 najlepszych zawodniczek w turnieju. Magda, na koniec jeszcze raz gratulacje wspaniałego wyniku i takiej samej gry podczas Australian Open 2025!
Aryna Sabalenka vs Amanda Anisimova 6:3, 6:2
Człowiek ogląda chwilę mecz i od razu widzi różnicę w tym jak Amanda potrafiła operować swoim uderzeniem z linii końcowej przeciwko poprzednim rywalkom, a jak wygląda to przeciwko drugiej rakiecie świata. Oczywiście to tylko i wyłącznie zasługa Aryny Sabalenki. Białorusinka nie daje jej zdobyć przewagi sytuacyjnej. Odbija mocno i długo, co powoduje że 22-latka musi bardziej ryzykować albo oddać inicjatywę. Jedno i drugie jest problematyczne, Właściwie tylko dobry serwis pomaga jej utrzymać odpowiednią przewagę sytuacyjną, bo forehand z linii którym tak się zachwycałem, nie stanowi praktycznie w ogóle zagrożenia w tym meczu. Do tego wszelkie próby ofensywne, które są przecież jej środowiskiem naturalnym powodują dużo błędów na początku spotkania. Tych niewymuszonych było aż 8 w pierwszych 4 gemach. Za to świetnie w pierwszym secie serwuje Aryna, co znacznie ogranicza możliwość nawiązania walki o przełamanie. Ogólnie w pierwszym secie podanie faworytki było nie do ruszania, a jedno przełamanie podania Amandy sprawiło, że Białorusinka zapisała na swoim koncie pierwszego seta. Prawda jest taka, że tutaj jeśli wynikowo działa się coś ciekawego w gemach, to tylko przy serwisie Amandy, ponieważ przy podaniu Aryny były to jednostronne widowiska. Początek drugiego seta i najlepszy możliwy dla faworytki scenariusz. Przełamanie w pierwszym gemie przeciwniczki, co przy utrzymaniu dyspozycji serwisowej w zasadzie może oznaczać tylko jedno i to oznaczało. Pełna kontrola przez całe spotkanie, w którym oprócz ostatniego gema (gdzie nie oszukujmy się, że właściwie wszystko było już rozstrzygnięte) Amanda Anisimova nie miała żadnych szans break-pointowych. Zdominowała fizycznie Amandę Białorusinka i to załatwiło sprawę. Były pojedyncze akcje w których zdołała zepchnąć dobrymi zagraniami 2 tenisistkę świata do głębokiej defensywy, ale w tenisie liczy się regularność. Generalnie to dla mnie jest Białorusinka w swojej doskonałej wersji, która tak dobrze prezentowała się w pierwszej części poprzedniego sezonu. Są 2 szanse jakie upatruje u jej rywalek. Aryna nie zagrała jeszcze tutaj słabszego meczu, a taki zazwyczaj przychodzi podczas turnieju gdzie rozgrywasz 7 spotkań. Po drugie, Aryna jeszcze nie była zweryfikowana mentalnie. Ani razu nie miała przecież sytuacji w której mógł pojawić się chociaż ułamek nerwów, który sprawiłby, że rakieta w ręce stanie się cięższa. Rywalka może mieć też doskonały dzień, a taka Barbora Krejcikova kiedy gra swój top tenis, to nie jest gorsza od w zasadzie nikogo na świecie. Coco Gauff to myślę, że nawet tutaj ma większy potencjał od Aryny. Teraz przychodzi pojedynek, które może to sprawić, ale wszystko zależy od tego jak dobrze będzie w stanie zagrać właśnie Barbora Krejcikova. Myślę, że musi na minimum 80% swojego ogromnego potencjału, aby mogła wydarzyć - co by nie pisać niespodzianka. Do tej pory ze spotkań Bory, które oglądałem taki poziom miał miejsce jedynie dziś w ostatnim secie meczu z Mirrą Andreevą. Ale akurat Barbora Krejcikova jest zawodniczka, która lubi się nakręcać w trakcie turnieju i grać lepiej z rundy na rundy. Chciałbym oczywiście, aby postawiła się i wygrała z Aryną Sabalenką ze względu na moją sympatię do niej, jak i kwestii rankingowych bezpośrednio związanych z Igą. Widzę na to szansę, ale jednak nie ma się co oszukiwać, że faworytką ćwierćfinałowego starcia będzie Białorusinka. Tenisistka z Mińska potwierdza w jakiej jest tutaj znakomitej formie i do tego stała się bardzo pragmatyczna. Czwarta runda, a dalej nie było nawet seta w którym rywalka mogła zwietrzyć nieco większą szansę na wygranie seta. A Amanda Anisimova i tak może uważać ten turniej za znakomity. Wrócić po takiej przerwie i zrobić IV rundę wielkiego szlema świadczy o olbrzymich umiejętnościach. Oby wszystko dopisywało jej podczas sezonu, a powrót do top 30 stanie się formalnością.
Marta Kostyuk vs Maria Timofeeva 6:2, 6:1
Brawo Marta Kostyuk, Brawo Sandra Zaniewska. To jak Marta Kostyuk poprawiła na początku sezonu grę w defensywie jest godne podziwu. A dziś grała przeciwko zawodniczce, która również w tym elemencie czuje się doskonale, chociaż w tym meczu nie było tego specjalnie widać. Marta była lepsza zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Ukrainka była lepsza właściwie we wszystkich elementach gry. Maria Timofeeva potrafiła w poprzednich meczach grać bardzo kąśliwie i strasznie uprzykrzać życie Beatriz Haddad Mai czy Caroline Wozniacki, ale dziś za nic nie potrafiła tego uczynić. Myślę, że agresywna gra Ukrainki w pierwszych gemach okazała się kluczowa. Rozrzucała Rosjankę po korcie, nie pozwalając jej robić jej krzywdy w wymianach. Znowu siedział dobrze forehand po linii. Zapędy pod siatkę również w większości w pełni słuszne i uzasadnione. Taki mecz w którym wytrącasz rywalce wszystkie karty i czekasz czy ma jakiegoś asa w rękawie lub nowy zestaw pozwalający na chociaż wyrównaną grę. Maria nie miała. Zaskoczyło mnie trochę, że to zawodniczka z Moskwy w tym meczu popełniła znacznie więcej niewymuszonych błędów. To na pewno był jeden z jej słabszych meczów w tym turnieju, ale mam wrażenie, że duża w tym zasługa przygotowania taktycznego oraz skuteczności Marty w tym pojedynku. Skutecznie zneutralizowała jej styl. O samym rezultacie nie ma co za dużo pisać, bo to jedno z tych spotkań gdzie wynik cały był pod kontrolą, a mecz nie wiadomo kiedy upłynął. Sam nie wiem kiedy zreflektowałem się, że za chwilę będzie już jego koniec, choć może to kwestia godziny w Polsce:) Przerwą zajmującą niepotrzebnie czas było tylko kiedy Melbourne nawiedziły opady deszczu, przez co Panie musiały opuścić chwilowo kort. Nie zmieniło to jednak poziomu gry obu. Trochę na usprawiedliwienie Marii fakt, że to był jej 7 mecz w Melbourne, z których niektóre było solidne obciążające fizyczne i dziś chyba troszkę już zabrakło paliwa w baku. Mam jednak wątpliwości czy nawet grając swój najlepszy tenis, jaki prezentowała tutaj byłaby w stanie przeciwstawić się tak grającej przeciwniczce. Uważam, że sportowo to był najlepszy mecz zawodniczki z Kijowa na tym turnieju, ale pojedynek z Elise Mertens (II runda) był dla niej kluczowy w tegorocznym Australian Open. Tam przy kilku piłkach wynik mógł pójść w każdą stronę, ale zwycięstwo w takim spotkaniu (wydaje mi się, że większość takich spotkań “na styku” 22-latka do tej pory przegrywała), w tak ważnym turnieju i silną rywalka dało jej mnóstwo. Marta jest naładowana ogromną pozytywna energią i wierzy, że może dokonać tutaj czegoś wielkiego, a to najważniejsze. Najlepszy wynik w karierze już jest, ponieważ nigdy wcześniej nie była w ćwierćfinale wielkiego szlema. Teraz czeka ją jedno z najtrudniejszych możliwych wyzwań, ponieważ zmierzy się w walce o półfinał z Coco Gauff. Sprawdzian na poziomie egzaminu na studiach prawniczych lub medycznych. Wygrana Marty w tym meczu byłaby dużą niespodzianką, ale nie sensacją, ponieważ uważam, że Marta ma olbrzymi potencjał, który jeszcze w pełni się nie objawił. To co się dzieje na tegorocznym Australian Open pokazuje, że tutaj może to mieć miejsce, za co trzymam kciuki. Nie ukrywam, że zawsze byłem fanem talentu Ukrainki, a odkąd w jej boksie zasiada Sandra Zaniewska, to dopinguję jej/im jeszcze bardziej. Wszystko wskazuje na to, że 22-latka zadebiutuje w top 30 rankingu po Australian Open i poprawi swój najlepszy w karierze (do tej pory była to #32). Wspaniałe rozpoczęcie sezonu, a mam przeczucie, a jeszcze większą nadzieję, że w tym roku to są jej pierwsze, ale nie ostatnie duże słowa.
Barbora Krejcikova vs Mirra Andreeva 4:6, 6:3, 6:2
Pojedynek, który dla mnie zapowiadał się najciekawiej z tej drabinki. Czy się zawiodłem? Chyba liczyłem na nieco wyższy poziom tenisa, ale do oglądania był to bardzo przyjemny pojedynek. Doświadczenie wygrało finalnie z młodością mimo, że pierwszy set należał do nastoletniej Rosjanki. To był trochę dziwny set, w którym Panie bardzo często się przełamywały i popełniały sporo niewymuszonych błędów. Sama Czeszka popełniła ich w nim 20 z 39 w całym spotkaniu - do czego jeszcze nawiąże. No bez szału. Pytanie na jakie nie potrafię sobie jeszcze odpowiedzieć i może mi pomożecie. Jaka jest według Was główne zaleta czysto sportowa w grze Mirry? Ja widzę kilka elementów na bardzo dobrym poziomie, ale nie potrafię sobie odpowiedzieć co jest jej najpotężniejszą bronią mimo, że poświęciłem trochę czasu na myślenie o tym. Na pewno podobało mi się jak po raz kolejny potrafiła zachęcić rywalkę do ofensywy w teoretycznie niewinnej sytuacji, aby potem wyprowadzić zabójczą kontrę. To jest spryt i imponuje u 17-latki, a tym bardziej jeśli robisz to mając po drugiej stronie siatki taką zawodniczkę jak Barbora Krejcikova. Pierwszy set to też dużo wymian z głębi kortu i fajna gra kombinacyjna Mirry. Weszła trochę w styl gry Barbory i potrafiła namieszać. Nie bez powodu jednak Barbora ma opinię jednej z najbardziej analitycznych i najinteligentniejszych zawodniczek w tourze, które wyciąga świetne wnioski podczas spotkania. To też nastąpiło od drugiego seta, ponieważ zaczęła trochę bardziej stosować arytmię gry i mocniej korzystać z gry kątowej, co przynosiło dobry efekt. Od początku drugiego seta rysowała się lekka optyczna przewaga Czeszki, która została potwierdzona przełamaniem na 2:0 (tutaj akurat Mirra się jeszcze chwilę później po bardzo fajnym gemie podniosła) i potem na 4:2, co załatwiło już sprawę wygrania seta. Następnie dobra postawa serwisowa tylko to potwierdziła. Mam jednak odczucie, że końcowa część 2 seta to był jednak słabszy moment Mirry, która popełniała w nim więcej błędów niż to do ilu nas przyzwyczaiła. Mimo tego, po tym co obejrzałem w jej poprzednim starciu, wydawało mi się, że w trzecim secie jest nawet lekką faworytką. Nic bardziej mylnego. W tym miejscu wrócę do statystyk, bo mimo, że nie jestem ich fanem, to niekiedy liczby lepiej obrazują sytuację niż długie wywody. Jedna rzecz. Barbora Krejcikova popełniła w trzecim secie tylko 3 niewymuszone błędy. Grając przeciwko dobrej w defensywie zawodnicze jest to wynik imponujący. Mirra Andreeva w tym secie wyglądała gorzej i nie było w niej tyle polotu ile w wielu wcześniejszych setach na Australian Open. Mam odczucie, że przyczyniła się do tego Bora swoją grą. Dla mnie to był set w którym 28-latka włączyła tryb z cyklu “Każda ze mną będzie miała piekielnie trudno”, a przed spotkaniem z Aryną Sabalenką jest na to idealny moment. To czas, aby wyciągnąć na dobre z piwnicy albo nawet z niższego, kopalnianego poziomu, nawiązując do jej imienia wszystko co najlepsze, bo przecież Święta Barbara jest patronką górników. Do tego zakopać tam możliwe niewymuszone błędy i wynieść na powierzchnię wszystko co najlepsze - tak jak zrobiła to w Dubaju w 2023 roku. Może pozwolić to nawiązać walkę ze znakomicie dysponowaną tutaj Białorusinką. To jak ciekawe będzie to spotkanie zależy przede wszystkim od Barbory Krejcikovej, ponieważ wątpię, aby Aryna zeszła w nim poniżej pewnego, wysokiego poziomu jaki tutaj prezentuje. A Mirra Andreeva? Nowy best ranking stanie się faktem po zakończeniu Australian Open, ponieważ będą to okolice 33-35 miejsca. Czyli już praktycznie pozycji zapewniającej rozstawienie w wielkich szlemach. Dla mnie dalej jest zagadką czy jej potencjał jest tylko duży (top 10), olbrzymi (wygranie pojedynczych wielkich szlemów i być może zostanie #1) czy legendarny (co najmniej kilka zwycięstw wielkoszlemowych i długie tygodnie jako numer 1), ale na pewno jej ranking będzie jeszcze mocno szedł w górę. To się zresztą będzie dziać szybko, ponieważ Rosjanka nie ma do obrony żadnych punktów do kwietnia, a w tym czasie przyjdą pierwsze regularne testy w WTA 1000, gdzie będzie jedną z ciekawszych do obserwacji zawodniczek.
Tyle emocji na dziś!
To tylko i aż tyle. Napisz proszę jakie Ty masz przemyślenia dotyczące dzisiejszych spotkań, a także pojedynków Marty Kostyuk z Coco Gauff oraz Barbory Krejcikovej z Aryną Sabalenką. Dla mnie zapowiadają się szalenie ciekawe.
A co jutro?
Dziś w nocy ze szczególną uwagą będę obserwował pojedynki Dayany Yastremskiej z Victorią Azarenką oraz Lindy Noskovej z Eliną Svitoliną. Organizatorzy Australian Open są bezwględni dla fanów WTA ze Starego Kontynentu, ponieważ większość najciekawszych spotkań zaplanowanych jest na środek nocy w Polsce. Mam nadzieję, że Panie swoją grą odpowiednio rozbudzą i pomogą przetrwać drugi tydzień tego tenisowego święta!
I jeszcze polecajki 2 miejsc, które szczerze rekomenduję wszystkim fanom tenisa!
Profil na X “Z kortu - informacje tenisowe | Tennis news”, gdzie znajdziesz na bieżąco wszystkie informacje o tym co dzieje się w tenisie. Mateusz jest dla mnie takim Łukaszem Bokiem z KiKŚ dla tenisa, a jego informacje są zawsze rzetelne i błyskawiczne. Link TUTAJ: https://twitter.com/z_kortu
Grupa na Facebooku “Nie Śpię, bo oglądam tenis”, gdzie możesz przeżywać tenisowe emocje wspólnie z innymi miłośnikami w zdrowej i kulturalnej atmosferze na bieżąco. A tenisowych freaków w Polsce jest już naprawdę dużo. Link TUTAJ: https://www.facebook.com/groups/178960806040159
Myślę też, że kanał na YouTube oraz profil na Instagramie Australian Open mogą być również dobrym miejscem dla Ciebie.
Komentarze
Prześlij komentarz