Zuza Pawlikowska: Chciałabym zagrać miksta z Rafaelem Nadalem!
Zuzanna Pawlikowska to niezwykle ambitna, młoda tenisistka przed którą cała kariera stoi otworem. Przed nią pierwszy pełny rok w seniorskim tourze, co wiąże się z wieloma emocjami i wyzwaniami. A jak wyglądała dotychczasowa kariera tej sympatycznej zawodniczki, która już zadebiutowała w rankingu WTA? Jakie ma plany na najbliższą przyszłość i marzenia? Między innymi o tym, jak i o faktach dotyczących codziennego życia młodej tenisistki przeczytacie w poniższym wywiadzie.
Zuza, chyba nie zaryzykuję dużo stwierdzeniem, że był to przełomowy rok w Twojej dotychczasowej karierze. Wystąpiłaś na jednych z najsłynniejszych kortów świata podczas US Open, zadebiutowałaś w rankingu WTA i osiągnęłaś naprawdę dobre wyniki wśród seniorek - jak chociażby finały turniejów Szarm el-Szejk. Jakbyś podsumowała na chłodno w kilku zdaniach ostatnie 12 miesięcy?
Tak, zgadza się - to był bardzo udany rok, w którym bardzo dużo się działo. Wystąpiłam w tym roku w 3 turniejach wielkoszlemowych - Roland Garros, Wimbledon oraz US Open, w którym dotarłam do 3 rundy singla. Grałam bardzo dużo turniejów, co spowodowane było wieloma czynnikami. Był to bardzo intensywny rok, więc cieszę się również z tego, że uniknęłam poważniejszych kontuzji. Sezon rozpoczęłam na hardzie, a pierwsze dobre wyniki odnotowałam w lutym w Tajlandii i Malezji - uzyskałam finał i półfinał w singlu oraz wygrałam dwa turnieje deblowe. Potem przyszedł czas na mączkę i mój pierwszy Wielki Szlem (Roland Garros). Po powrocie z Paryża rozegrałam w Polsce Mistrzostwa Polski U23, gdzie w singlu zdobyłam brązowy medal oraz zaliczyłam debiutancki start w karierze zawodowej, zdobywając na turnieju W15 w Gdańsku mój pierwszy singlowy punkt WTA. Następnie zagrałam w Wimbledonie, gdzie w singlu po raz pierwszy wystąpiłam w głównej drabince Wielkiego Szlema. W singlu jeszcze się nie powiodło, za to w deblu już wygrałam swój pierwszy wielkoszlemowy mecz. Po powrocie z Londynu praktycznie od razu wsiadłam w samolot i poleciałam na Indywidualne Mistrzostwa Europy U18 do Klosters. Na "przejście" z trawy na mączkę miałam tylko kilka dni, a dodatkowo obiekt turniejowy położony był na wysokości ok 1.200 mnpm. Cieszę się, że mimo tego, że czasu na przygotowanie do tego turnieju było niewiele, to udało mi się pokonać wszystkie trudności, zaadaptować do warunków i zdobyć w Klosters wicemistrzostwo Europy w deblu.
Po Mistrzostwach Europy - dzięki dzikiej karcie od Polskiego Związku Tenisowego - miałam możliwość zagrać w turnieju głównym singla zawodowego turnieju W40 w moim rodzinnym mieście - Wrocławiu. Miło wspominam ten turniej, ponieważ bardzo lubię obiekt, na którym rozgrywany był turniej (Stadion Olimpijski we Wrocławiu) i zawsze dobrze się tam czuje. Dodatkowo mogłam liczyć na wsparcie kibiców i pokazałam naprawdę dobry tenis. W kolejnym zawodowym starcie w Bydgoszczy (na turnieju rangi W25) osiągnęłam finał w deblu, co było dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem. Swoją karierę juniorską zakończyłam startem w US Open, gdzie dotarłam do 3 rundy. Warunki panujące w Nowym Jorku były bardzo wymagające, regeneracja podczas tego startu była kluczowa - zagrałam tam jednak bardzo dobrze, awansując do najlepszej "16" singlistek. Jeżeli chodzi o karierę profesjonalną, to dopiero od pół roku idę ścieżką zawodową, więc uważam, że finał singla turnieju W15 w Sharm El Sheikh był bardzo dobrym wynikiem. Jak na razie wystąpiłam w 3 zawodowych finałach, raz w singlu i dwa razy w deblu i mam oczywiście nadzieję i plan, żeby w przyszłym roku takich wyników było coraz więcej.
To będzie zapewne pierwszy sezon, gdzie w pełni wkroczysz w seniorskie rozgrywki. Możesz wyjawić jakie stawiasz sobie cele na najbliższy sezon? Będą one dotyczyły bardziej kwestii rankingowych czy turniejowych?
Moim głównym celem na pierwszą część sezonu będzie uzyskanie większej stabilności w grze, aby regularnie uzyskiwać dobre wyniki w turniejach W15. Oczywiście z biegiem czasu wraz z moim Teamem będziemy starali się zwiększać rangi rozgrywanych turniejów, aczkolwiek zamierzamy robić to wszystko spokojnie, krok po kroku. Cały czas chce się rozwijać jako zawodniczka i rozbudowywać mój tenis o kolejne narzędzia, chcę również rozwijać się mentalnie - i to jest naszym priorytetem. Wiadomo, że zawodników weryfikuje ranking, ale żeby mieć dobry ranking, trzeba najpierw skupić się na samej grze i na tym, aby cały czas uczyć się i rozwijać jako zawodnik. Patrzę na to bardziej długofalowo niż najbliższy start czy wynik i staram się do tego podchodzić w ten sposób, aby nie skupiać się tylko na punktach czy na rankingach.
W jakich aspektach dostrzegasz największe różnice między grą z zawodniczkami w Twoim wieku, a tymi starszymi z którymi coraz częściej będziesz się mierzyć?
Przede wszystkim doświadczenie. Ostatnio mierzę się z zawodniczkami starszymi o 3-4 lata lub więcej - oznacza to sporą różnicę w doświadczeniu. Ja dopiero wchodzę w karierę seniorską. Widzę więc też różnice w doświadczeniu na korcie. Dziewczyny wiedzą często, jaką decyzje podjąć w danym momencie meczowym albo wiedzą, że w danym fragmencie gry nie mogą zrobić błędu. Ja dążę do tego, aby już niedługo zachowywać się na korcie podobnie, jak te dziewczyny, które już od kilku lat są na tym wyższym poziomie.
Skąd się wzięła Twoja miłość do tenisa? Kiedy Zuza Pawlikowska uznała, że chciałaby zostać tenisistką?
Mój Tata Andrzej jest trenerem i to on zabrał mnie pierwszy raz na kort. Na początku łączyłam to także z baletem oraz pływaniem, aczkolwiek pokochałam tenis od razu - i to na ten sport zdecydowałam się postanowić. Od zawsze byłam charakterną osobą, która kocha rywalizację. Uważam, że mój charakter bardzo często pomaga mi w tym sporcie.
A co jest największym marzeniem sportowym 18-letniej Zuzanny Pawlikowskiej?
Bycie nr 1 na świecie i wygranie turnieju Wielkiego Szlema. Od zawsze marzyłam aby był to Australian Open. W przyszłości chcę regularnie grać w Wielkich Szlemach i odgrywać w nich znaczące role. To mój cel, a kiedy wezmę pod uwagę to, jak ciężko na to na co dzień pracuję - mocno wierzę, że jestem w stanie to marzenie spełnić.
Opowiedz proszę jak wygląda Twój klasyczny dzień w ostatnich miesiącach. Zapewne tenis pochłania masę czasu, a do tego dochodzą przecież inne obowiązki. Gdybyś mogła opisać co robisz w typową dla siebie środę, to jak ona wygląda? Czy znajdzie się trochę czasu na “luźne” rzeczy jak obejrzenie odcinka serialu czy spotkanie z przyjaciółką?
W ostatnich miesiącach grałam dużo turniejów. Plan dnia podczas startów był więc zależny od pory rozgrywania meczu i był zupełnie inny niż ten, kiedy trenuję w Polsce. W okresie treningowym liczba jednostek tenisa czasami różni się od siebie. Zależy ona od tego, jakie mam przerwy pomiędzy startami, ale najczęściej są to dwie 1,5 h jednostki tenisa dziennie oraz 1-1,5 h treningu motorycznego. Dzień jest zapełniony, bo poza treningami dochodzi jeszcze odpoczynek, regeneracja i nauka. Wieczorem zawsze znajdę czas, aby poczytać książkę - bardzo mnie to odpręża. Spotkania w tygodniu odpadają, natomiast kiedy na weekendy wracam do Wrocławia to staram się nadrabiać to, na co nie mam czasu w tygodniu. Wychodzę wtedy do kina, na dobre jedzenie, albo po prostu na spacer na miasto, które uwielbiam (zwłaszcza wieczorem).
Trenowanie tenisa wymaga poświęceń. Co byś powiedziała młodym adeptom tenisa którzy mają chwilę zwątpienia? Jak radzić sobie w kryzysowych momentach?
Powiedziałabym żeby cały czas, bez względu na wszystko dążyli do spełniania swoich celów i marzeń oraz aby nie poddawali się, gdy zdarzają się cięższe chwile. Zdaję sobie sprawę, że aby być na szczycie trzeba przejść długą drogę pełną zakrętów oraz porażek. Uważam, że każde niepowodzenie, czy przegrany mecz, czegoś uczy i odpowiednio reagując - możemy dzięki temu się rozwijać. Sama miałam w tym roku cięższy moment, ale dzięki temu, że dobrze przepracowałam ten czas z moim Teamem, wyszłam z tego silniejsza.
W 2023 roku miałaś możliwość wystąpić podczas juniorskiego turnieju US Open. Podejrzewam, że było to wyjątkowe przeżycie. Opowiedz proszę co zrobiło na Tobie największe wrażenie i najbardziej zaskoczyło podczas pobytu w Nowym Jorku.
Tak oczywiście, było to ogromne przeżycie - tak, jak i pozostałe Wielkie Szlemy, na których byłam w tym roku. Na US Open czułam się najpewniej, ponieważ grałam na mojej ulubionej nawierzchni. Na korcie czułam się dobrze, jak na każdym innym turnieju - a do tego grałam tenis na wysokim poziomie. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że należę do światowej czołówki juniorskiej. Każdy obiekt, na którym rozgrywane są Wielkie Szlemy jest ogromny i piękny, a zawodnik ma na nim zapewnione wszystko, czego potrzebuje tenisista. Trenerzy uprzedzali mnie przed turniejem, że US Open to "najgłośniejszy" Wielki Szlem ze wszystkich, jakie rozgrywałam w roku 2023 i tak rzeczywiście było. Kibice dobrze bawią się podczas meczów, więc zawodnicy muszą być maksymalnie skoncentrowani na grze, aby nie przeszkadzało im to w pokazaniu swojego najlepszego tenisa. Pozytywnie zaskoczyła mnie ilość polskich kibiców, na wsparcie których mogłam liczyć. Zresztą już po meczach podchodzili do mnie nie tylko polscy kibice, ale również ci z innych krajów - gratulowali, zadawali pytania, prosili o zdjęcia i autografy. Było to bardzo miłe.
Sportowo był to również Twój bardzo dobry występ. Zakończyłaś go na trzeciej rundzie, jednak godne odnotowania jest, że przegrałaś w niej z późniejszą triumfatorką turnieju - Katherine Hui. Jak oceniasz poziom sportowy juniorskiego US Open? Czy to były najtrudniejsze zawody w jakich brałaś do tej pory udział?
Tak, US Open to z pewnością był mój bardzo dobry występ. Bardzo się cieszę, że takim wynikiem i bardzo dobrą grą zakończyłam karierę juniorską. Poziom sportowy na Wielkich Szlemach jest zawsze wysoki. Startuje ścisła światowa czołówka, każda chce zajść jak najdalej - więc siłą rzeczy poziom jest bardzo wysoki. W 3 rundzie singla nie udało mi się pokonać Katherine Hui, która rozegrała fenomenalny turniej i zasłużenie zdobyła tytuł mistrzowski. Nie chcę spekulować czy zaszłabym dalej gdybym trafiła na kogoś innego niż Katherine czy nie, ponieważ to już przeszłość. Najważniejsze jest to, że grało mi się tam bardzo dobrze i cieszę się z tego, że dotarłam do najlepszej 16 singlistek US Open.
Czy przebywając na obiektach Flushing Meadows, Rolanda Garrosa czy Wimbledonu miałaś okazję spotkać, a być może porozmawiać z tenisistką lub tenisistą, których wcześniej widziałaś raczej tylko zza ekranu telewizora czy telefonu? Jakie jest Twoje najfajniejsze wspomnienie związane z tymi turniejami? Może masz jakąś zabawną anegdotę, którą chciałabyś się podzielić?
Będąc na Wielkich Szlemach, praktycznie cały czas mijasz zawodowców - podczas treningów, posiłków czy przechodząc z kortu na kort. Na pierwszym szlemie robiło to na mnie spore wrażenie, ale już na następnych było to dla mnie już bardzo naturalne. Szybko przyzwyczaiłam się do tego, że przebywam blisko najlepszych tenisistów czy tenisistek świata. Na rozmowy nie ma zbytnio czasu, bo każdy zawodnik ma swój harmonogram dnia, a po meczu każdy chce się jak najszybciej zacząć regenerację przed następnym meczem.
Jeżeli chodzi o najlepsze wspomnienie, to takim momentem w trakcie całego turnieju była chwila, kiedy wygrałam mecz 2 rundy singla. Czułam wtedy jednocześnie mnóstwo emocji - od skrajnego zmęczenia oraz niedowierzania, po satysfakcję i szczęście. Pamiętam, że bezpośrednio po meczu miałam w sobie tyle emocji, że wzruszyłam się ze szczęścia siedząc na ławce i poleciały łzy.
Czy są elementy w grze na których rozwoju w najbliższym czasie chciałabyś się najbardziej skupić?
Chcę cały czas pracować zarówno nad podstawowymi uderzeniami, jak i nad tymi, które pojawiają się w mojej grze rzadziej, jak skrót czy slajs. Chcę być coraz bardziej wszechstronna i kompletna. Oczywiście są też inne elementy nad którymi chcę pracować, takie jak długość piłki czy też kwestie bardziej taktyczne, jak wykorzystywanie geometrii kortu dla uzyskiwania przewagi w punkcie przez wybieranie odpowiednich kierunków podczas wymian czy też stosowanie odpowiednich rozwiązań i podejmowanie właściwych decyzji w grze. Wchodzę właśnie w okres przygotowawczy i to będzie dobra okazja oraz czas, aby nad tym wszystkim popracować.
Dajmy się nieco ponieść fantazji. Gdybyś miała otrzymać jedną umiejętność od dowolnej tenisistki w tourze, to na co i od jakiej zawodniczki padłby Twój wybór?
Jest to ciekawe pytanie. Bardzo podoba mi się serwis Aryny Sabalenki, ale myślę, że jednak wybrałabym przygotowanie motoryczne Igi Świątek. Uważam, że jest to przepustka do gry na najwyższym poziomie. Iga gra cały sezon praktycznie bez większych kontuzji, a na korcie jest niesamowicie szybka. Jej przygotowanie motoryczne jest na najwyższym światowym poziomie, co potwierdza jej ranking, dlatego gdybym miała taką możliwość, chętnie bym z tego skorzystała.
Jeszcze chwila dla Twoje wyobraźni. Gdybyś miała wystąpić w duecie debla lub miksta na turnieju wielkoszlemowym to z kim gra po jedną stronie siatki byłaby dla Ciebie największym marzeniem i dlaczego?
Wybrałabym miksta z Rafaelem Nadalem. Rafa akurat nie jest deblistą, ale kompletnie by mi to nie przeszkadzało. Samo to, że grałabym w parze z moim idolem byłoby dla mnie niesamowitym wydarzeniem. Myślę również, że ten duet nie byłby taki łatwy do pokonania hahaha! ;)
Co będzie według Ciebie największym wyzwaniem dla Ciebie w najbliższych miesiącach? Na jakiej płaszczyźnie najbardziej powinienem Ci życzyć powodzenia?
Myślę, że uzyskanie takiej równości i stabilności na poziomie turniejów rangi W15, aby grać w nich regularnie na poziomie ćwierćfinałów, półfinałów, czy też finałów. Nie będzie to łatwe, natomiast jestem pewna, że przy dobrej pracy z moimi trenerami stać mnie na osiągnięcie takiego celu. Myślę, że właśnie na tej płaszczyźnie możesz mi życzyć powodzenia, bo im szybciej zrealizuję ten cel, tym wcześniej zacznę się łapać do turniejów wyższych rang.
Zuza, bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę wszystkiego dobrego! Mam nadzieję, że zrealizujesz wszystkie postawione przed sobą cele :))
Bardzo dziękuje za poświęcony czas i za rozmowę:)
Zdjęcia dzięki uprzejmości Zuzanny Pawlikowskiej.
Komentarze
Prześlij komentarz