Joanna Sakowicz-Kostecka: Świadomość własnych umiejętności kluczowa, aby zostać mistrzynią
Joanna Sakowicz-Kostecka z tenisem jest związana praktycznie przez całe życie. Zebrane doświadczenia powodują, że ma wiele interesujących przemyśleń, a jej obecny związek z tym sportem jako ekspertka mająca kontakt z najlepszymi zawodniczkami świata czy Mama bardzo utalentowanej, nastoletniej tenisistki powodują, że jej obserwacje są niezwykle ciekawe. Przeczytaj wywiad z komentatorką Canal Plus w którym opowiada między innymi o swoich odczuciach dotyczących WTA, Idze Świątek, jak i innych zawodniczkach, które w najbliższym czasie mogą odgrywać znaczącą rolę w tourze. Wywiad jest obszerny, więc zapewne znajdziesz w nim wiele ciekawych zagadnień.
Na rozgrzewkę pytanie mniej tenisowe, ale też sportowe. Przyjemniej biega się w październiku w Cancun czy w grudniu w Krakowie?
Powiem szczerze, że nie jest łatwe pytanie. Cancun w październiku, jak i Kraków w grudniu mają swoje plusy i minusy. Pewnie ktoś mógłby stwierdzić, że na pewno lepsze Cancun w październiku, ale tam jest wtedy około 30 stopni, więc wcale nie musi być to takie łatwe - zwłaszcza jeśli ktoś dopiero zaczyna się swoją przygodę z bieganiem. Ale z drugiej strony nie biega się łatwo na mrozie i po nieodśnieżonych, nierzadko oblodzonych trasach, ale i to i to może sprawiać przyjemność.
Jako Polacy będziemy z perspektywy czasu wspominać Masters w Meksyku jednak doskonale. Gdzie upatruje Pani głównych przyczyn tak doskonałej dyspozycji Igi Świątek w Cancun oraz nieco wcześniej podczas turnieju w Pekinie?
Myślę, że w Pekinie i Cancun najważniejsza była siła mentalna Igi i odpowiada za to jakie były wyniki Przede wszystkim w Pekinie potrafiła sobie dokładnie wszystko poukładać, po tym co wydarzyło się w Tokio i wraz ze swoim sztabem przepracować to co trzeba. Natomiast w Cancun, myślę że to jak nastawiła się właśnie na ten turniej i potrafiła pogodzić się z faktem, że warunki delikatnie mówiąc - nie są najlepsze. Znakomicie przystosowała się do tego czego nie miała wpływu zmienić, w związku z czym dostosowała i zrobiła to po prostu najlepiej ze wszystkich. Nie narzekała i nie wylewała swoich frustracji, a starała się skupić na swoim zadaniu i jak widać wyszło to najlepiej jak mogło.
Dyspozycja jakich zawodniczek najbardziej zaskoczyła Panią in plus w ubiegłym sezonie?
Najbardziej zaskoczyła mnie dyspozycja Coco Gauff. To wciąż bardzo młoda tenisistka i myślałem, że potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby oswoić się z tym co oferuje tenis na najwyższym poziomie, a przede wszystkim bycie w tej ścisłej czołówce. Metamorfoza jaką przeszła na przestrzeni roku jest bardzo duża. Ja pamiętam przede wszystkim ze Stuttgartu jakie miała kłopoty, aby trafić w kort - zwłaszcza z forhandu. Natomiast to jak zaprezentowała się w tym US Open Series - w turniejach poprzedzających, jak i samym wielkim szlemie było bardzo pozytywnym zaskoczeniem i potwierdzeniem tego czego się mówi od niej o lat, że jest jedną z największych talentów w tenisie kobiecym i dlaczego upatruje się w niej tenisistkę, która być może nawiąże do sukcesów Sereny Williams.
Jak według Pani będzie wyglądał najbliższy sezon WTA?
Jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Raczej nie mam takich skłonności, aby zastanawiać się kto może mieć gorszy czy lepszy sezon. Bardziej “biorę to co jest” z tygodnia na tydzień, bo życie - szczególnie te sportowe nauczyło mnie, że jakiekolwiek typowanie jest kompletnie pozbawione sensu jeśli chodzi o wyniki i to jaką kto będzie miał przyszłość jeśli chodzi o rezultaty w turniejach czy rankingi. Należy oczywiście planować przygotowania pod starty i to jak będziemy trenować, natomiast nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakie będą konkretne tego wyniki.
Gdyby miała Pani wskazać 2-3 zawodniczki spoza 30 których duży progres nie będzie dla Pani żadnym zaskoczeniem to wybór padłby na?
Musiałabym chyba wybrać z około 70 tylko 3, zatem jest mi bardzo trudno. Jest na pewno wiele nazwisk, które mogą zaskoczyć. Warto obserwować Lindę Noskovą, aczkolwiek Czeszka musi się jeszcze nieco ustabilizować jako osobą chcąca grać o najwyższe laury - między innymi pod względem emocjonalnym. Na pewno trzeba zwrócić uwagę na Leylah Fernandez, która miała fenomenalną końcówkę roku. Zwłaszcza podczas Billie Jean Cup, a wiemy, że takie turnieje drużynowe potrafią niesamowicie podbudować przekonanie o własnych umiejętnościach i skuteczności. Marta Kostyuk jest też taką tenisistką na którą na pewno zwróciłabym szczególną uwagę i na pewno jeśli awansuje do najlepszej 30 - 20 rankingu to nie będzie dla mnie żadnym zaskoczeniem.
Zawodniczki z czołówki znacznie różnią się od siebie stylem gry, fizyką, czy charakterem. Jakich jednak wspólnych cech dopatruje się Pani u większości czołówki? Jakie rodzaje kluczy mają największe możliwości, aby otworzyć drzwi do światowej elity?
Jest to na pewno ogromna świadomość własnych umiejętności i tego co się potrafi zrobić. Z tym, że tego nie buduje się w momencie kiedy awansuje się do pierwszej 10, a znacznie wcześniej. Nie powiem, że z taką świadomością trzeba się urodzić, ale trzeba mieć od najmłodszych lat wpajane mocne strony i cel jaki chce się osiągnąć. Oczywiście w zdrowy sposób, a nie na zasadzie tak zwanych “coachingowych bzdur”, lecz odpowiedniego wychowania czy to przez rodziców, czy też trenera. To powinno uświadamiać zawodniczkę do czego zdolna, jakie ma mocne strony, czy nad czym trzeba pracować.
Czasami łatwo zapomnieć, że życie tenisistki w tourze to niekoniecznie praca marzeń. Co z Pani perspektywy jako na początku zawodniczki, a obecnie mając możliwość obserwowania rozgrywek nieco od kulis jest według Pani największym obciążeniem dla tenisistek?
Jasne, że życie zawodowej tenisistki to nie jest zawsze praca marzeń. Z drugiej zawsze kiedy i ja miałam wątpliwości czy chcę dalej angażować się w szeroko pojęty tenis, bo nie jest tajemnicą, że również moja córka w niego gra i czasami jest to bardzo trudne, aby to wszystko pogodzić. I kiedy pomyślę sobie co mogłabym robić w zamian, to wtedy mi bardzo szybko przechodzi i stwierdzam, że jest to jednak bardzo ciekawe, ekscytujące życie, które oczywiście wymaga wielu wyrzeczeń (choć myślę, że w wielu dziedzinach tak jest) i ogromnej dyscypliny. Natomiast rzeczywiście dla tych zawodniczek, które borykają z problemami finansowymi, bardzo trudna może być przede wszystkim samotność. Ten brak wsparcia osoby bliskiej, której można zawsze można się wygadać, zaufać czy zwierzyć.
Pamiętam, że podczas naszej krótkiej rozmowy powiedziała Pani o zwycięskiej mentalności Novaka Djokovica. Oczywiście nie ulega ona dyskusji, ale zastanawiam się skąd się bierze i czy to umiejętność możliwa do wypracowania? Jakie czynniki według Pani składają supermoc jaką jest mistrzowski mental?
Jeśli chodzi o mental Novaka Djokovica to myślę, że jest to w głównej mierze efekt tego o czym wspomniałam wcześniej. Prawdopodobnie od młodych lat był motywowany przez najbliższych i miał wpajane co robić, aby być wielkim sportowcem. Myślę też, że też spore znaczenie miało tutaj środowisko w którym wyrastał. Mam tutaj myśli wojnę o czym Novak zresztą bardzo często wspomina. Sądzę, że to też w jakiś sposób ukształtowało charakter. To są przeżycia, które na zawsze zostawiają piętno w życiu młodego człowieka i myślę, że jest to jedna z przyczyn dlaczego jest tak niezwykle silny mentalnie. Tak jak powiedziałam chyba nawet podczas naszej rozmowy, prawdopodobnie o najsilniejszym mentalu w historii sportu.
Presja i hejt - szczególnie ten w sieci może być bardzo szkodliwy. Przykro się czyta jak zawodniczki publikują czasami krytyczne wiadomości jakie zostają. Już pomijam fakt, że powody są zazwyczaj naprawdę absurdalne. Jakie są jednak możliwości powstrzymywania tego “zjawiska”? Czy można według Pani coś zrobić, aby ograniczyć ten trend?
W temacie hejtu - już nawet nie złośliwości, bo do tego można się może jakoś przyzwyczaić, ale tego okrutnego, obrzydliwego wraz z życzeniami choroby czy śmierci. Jest to niestety rzecz z którą bardzo trudno walczyć i którą trudno jest powstrzymać. Myślałem, że może powstaną aplikacje, które będą w stanie filtrować tego typu treści i w ogóle uniemożliwią dotarcie ich dalej. I nie mam na myśli tylko zawodników, ale kogokolwiek. W tym upatruję nadzieję. Nie wiem co prawda jakie są możliwości techniczne, ale to jedyna nadzieja jaką dostrzegam żeby ten problem pokonać czy go zredukować.
Zagrajmy w lekką wizualizację. Gdyby Joanna Sakowicz-Kostecka znalazła się we władzach WTA i mogła wprowadzić 2 reformy, to na jakich kwestiach by się skoncentrowała?
Na pewno forsowałabym zmiany w kalendarzu tak, aby nie był obciążony jeśli chodzi o starty i nie wymuszał na tenisistkach zarówno z czołówki, jak i dalszych miejsc rankingowych takiej liczby startów, która sprawia, że czasami już nie wiedzą jak się nazywają. Zdrowie przez to również często szwankuje i nie ma możliwości, aby zaprezentowały się w swoim najlepszym wydaniu. I oczywiście usankcjonowałabym kwestię WTA Finals żeby było wiadomo kto będzie przez najbliższe lata gospodarzem. Dobrze gdyby tenisistki miały świadomość do jakich zawodów się przygotowują wiedząc, że już niedługo się zakwalifikują do tego najważniejszego turnieju WTA.
Wróćmy jeszcze do Igi Świątek. Można by rzec, że znowu to zrobiła. Skończyła sezon jako numer 1 mimo, że Aryna Sabalenka grała naprawdę doskonały sezon. Pomijając kwestie punktowe - jakie według Pani były największe różnice między Igą z sezonu 2022 a 2023? Czym przede wszystkim w tenisowym wydźwięku różniły się Cztery Pory Igi w tych sezonach?
Tak na pierwszy rzut oka, to trudno wskazać znaczące różnice u tenisistki, która drugi z rzędu jest najlepsza na świecie i zdobywa choć jeden tytuł wielkoszlemowy. Natomiast na pewno Iga dojrzała żeby być liderką rankingu przez wiele, wiele tygodni. Jak sama powiedziała - przyzwyczaiła się do tego, że jest numerem 1 i dobrze się z tym czuję. Myślę też, że jest obecnie w stanie lepiej reagować na niektóre niepowodzenia. To po prostu jest doświadczenie, które zdobywała nie tylko z sezonu na sezon, ale z miesiąca na miesiąc . Jestem bardzo ciekawa jak właśnie w tym sezonie się zaprezentuje jeśli chodzi o te kwestie.
Nadajmy Pani po raz drugi czarodziejską moc. Gdyby mogła Pani przenieść jedną cechę z innej zawodniczki na Igę, to co by nią było i od kogo zostałaby przeniesiona umiejętność, która mogłaby sprawić, że liderka rankingu mogłaby być jeszcze lepsza?
Nie będę tutaj oryginalna. Myślę, że wzięłabym od Eleny Rybakiny serwis. A właściwie to lekkość z jaką podaje i wykonuje cały ruch serwisowy, całe uderzenie. I oczywiście momenty w których trafia pierwszym podaniem.
Ostatnie pytanie o Igę. Czy Raszynianka wygra kiedyś Wimbledon i co musi się przede wszystkim stać, aby zbliżyć się do tego trofeum?
Nie jestem w stanie tego powiedzieć. To bardzo trudne przewidywać przyszłość.
Oczywiście bardzo bym chciała, ale trudno jednoznacznie odpowiedzieć.
Porozmawiajmy o innych Polkach. Poprzedni sezon był dość udany, ponieważ w top 100 mieliśmy 3 zawodniczki, a Magda Linette i Magdalena Fręch osiągnęły życiowe rankingi. Kilka innych zawodniczek również notuje coraz częściej sukcesy. Czego spodziewa się Pani po nowym sezonie w wykonaniu reprezentantek Polski? Czy optymistycznie patrzy Pani na przyszłość, polskiego kobiecego tenisa?
Cieszę się bardzo z tego, że mamy trzy Polki w top 100. Cieszę się, że Magda Linette i Magda Fręch osiągnęły w tym sezonie życiowy ranking. Jest to rzeczywiście inspiracja dla kolejnego pokolenia zawodniczek, że warto trenować, warto marzyć żeby znaleźć się w tym gronie w jakim są dziewczyny. I patrząc na Igę czy Magdę Fręch można zobaczyć, że jest to do zrobienia w polskich warunkach i z polskimi trenerami. W przypadku Magdy Linette było co prawda trochę inaczej, bo większość życia spędziła jednak poza krajem z zagranicznymi trenerami. I do tego też zmierzam. Powiem brutalnie. Jeśli chodzi o przyszłość to będzie ciężko biorąc pod uwagę, jakie mamy zaplecze jeśli chodzi o szkoleniowców. Tu jest obecnie bardzo duży problem jeśli chodzi o polski rynek - głównie w aspekcie mentalnym. Jeśli chodzi o sam warsztat techniczno-taktyczne to raczej jest nieźle, ale jeśli chodzi o podejście mentalne do zawodniczek, to na tym polu jest bardzo dużo do poprawy.
Nie wiem czy jest w Polsce ktoś lepszy do odpowiedzi na to zagadnienie. Obecnie łatwiej zostać tenisistką niż kiedy Pani rozpoczynała karierę? Jakie są główne wyzwania dla młodych adeptów naszej dyscypliny oraz jakie stoją największe wyzwania? Jak ocenia Pani podejście do tego tenisa w Polsce na przestrzeni lat?
Być może jest łatwiej, bo jesteśmy w pełni częścią “otwartego” świata i ten stoi przed nami otworem. Wiadomo, tutaj kwestią warunkującą wszystko są tutaj pieniądze i pod tym względem nic się nie zmieniło. Grają przede wszystkim ci którzy mają możliwości finansowe z domu albo na zasadzie pomocy innych, jak sponsorów. Jeśli chodzi o perspektywy, to odniosę się do powyższej odpowiedzi. Bardzo dużo osób w polskim środowisku tenisowym z podejściem mentalnym tkwi niestety nadal w latach 90. Jeśli to się nie zmieni, to perspektywy dla naszych zawodników są niestety kiepskie, ale żeby ta mentalność się zmieniła to potrzebna jest po prostu pokora.
Jedną z młodych tenisistek o której było najgłośniej w Polsce w ostatnim sezonie jest 14-letnia Basia Kostecka. Co Panią jako Mamę najbardziej cieszy na tym etapie kariery?
Jesteśmy oczywiście z mężem bardzo dumni z Basi. Co mnie najbardziej cieszy? Że ją to cieszy. Że to lubi i że widzi siebie w tym tenisowym życiu i wiąże z nim swoją przyszłość. Jest świadoma tego jak to powinno wyglądać i jest bardzo zdyscyplinowana zarówno pod względem sportowym, jak i szkolnym. Zdaje sobie sprawę, że jako typowa nastolatka nie będzie mogła mieć takiego życia jak większość jej rówieśniczek, ale wie co może mieć w zamian. Jesteśmy na pewno bardzo zadowoleni z tego jak do tego podchodzi. A tak czysto sportowo to jesteśmy bardzo zadowoleni, że została zauważona przez Akademię Rafy Nadala i jej obecnego menadżera Ugo Colombiniego. który współpracuje z naprawdę uznanymi tenisistami. Cieszy też oczywiście jej rozwój tenisowy, bo to właśnie jest coś na co zwracaliśmy uwagę z mężem, bo wiadomo - dla dziecka zawsze najważniejsze są wyniki, ale my patrzyliśmy pod innym kątem. W związku z tym Basia czasami się na nas złościła, bo według niej coś wychodziło źle, a według nas dobrze, ale jak widać nasze słowa potwierdziło nie tylko zaproszenie z Akademii, współpraca z Ugo Collombinim czy właśnie też Dawid Celt, który nam pomaga z ramienia federacji. Kiedy tylko może konsultuje Basię podczas pobytu w Warszawie i naprawdę jest do bardzo satysfakcjonujące kiedy widzimy, że robi postępy i kiedy inne osoby, które są uznane w świecie tenisa też to dostrzegają.
Czy aby osiągać takie wyniki trzeba się w wieku nastoletnim w pełni poświęcić tenisowi? Ile czasu poświęcacie obecnie na tenis?
Tak patrząc chociażby przez pryzmat mojego poświęcenia kiedy ja trenowałem jako nastolatka, to Basia trenuje w sumie połowę mniej ode mnie jeśli chodzi o sam tenis. Trenuje raz dziennie “tenisowo”, a ponadto czasami drugi trening - taki ogólnorozwojowy. Do tego oczywiście dochodzi jeszcze cała prewencja jeśli chodzi o kontuzje, czyli na przykład wizyty u fizjoterapeuty. Ja nie miałam w tym przypadku takich możliwości. Tak więc czasami jest to cały dzień, bo do tego dochodzi nauka. Basia w tym momencie jest już w liceum “w chmurze”, więc uczy się sama, co wymaga dodatkowej samodyscypliny. Tak więc całe dni są podporządkowane pod tenis oraz naukę. Tego czasu wolnego jest naprawdę niewiele.
Przyznam, że mimo początkowych obaw, naprawdę bardzo podoba mi się jak Canal + podchodzi do swojego produktu jakim są prawa do WTA. Może Pani wyjawić czy szykuje się coś nowego w przyszłym sezonie? Może jakieś indywidualne cele?
Miło, że widzowie doceniają naszą pracę. Jest to naprawdę niezwykle budujące - zwłaszcza wtedy kiedy otrzymujemy naprawdę dużą liczbę wiadomości podczas wyjazdów z podziękowaniami o to jak relacjonujemy zawody i muszę przyznać, że wszystko co robimy to pod to, aby widzom jak najbardziej się podobało. Chcemy pokazać jak najwięcej tego ile się da szczególnie zza kulis, bo to jest chyba to co najbardziej interesuje widzów sportów. I za każdym razem kiedy wyjeżdżamy, to przede wszystkim na samym początku, patrzymy na potrzeby widza i to co chciałby zobaczyć i w jakiej formie. A jakie cele na nowy sezon? To się wszystko jeszcze okaże. Na razie to jest zawodowa tajemnica :)
Gdyby miała Pani spędzić jeden dzień z zagraniczną zawodniczką i przeprowadzić z nią wtedy szczery, otwarty wywiad to do kogo w pierwszej kolejności skierowałaby Pani swoją prośbę?
Najbardziej chyba chciałabym porozmawiać z Eleną Rybakiną. To zawodniczka, która jest dość skryta i małomówna, chociaż przy okazji turnieju w Cancun zdecydowała się już opowiedzieć nieco więcej. Bardzo chciałabym zapytać ją jak jej się pracuje z trenerem Vukovem odnajdując się w tym natłoku słów, które do nie padają nie tylko na treningu, ale też podczas meczu. I też jaka jest perspektywa zawodniczki, która na przestrzeni kariery reprezentuje 2 różne kraje, bo przecież zmieniła obywatelstwo po to, aby mieć lepsze warunki finansowe do rozwoju.
Na zakończenie tego dziennikarskiego biegu, który chyba przerodził się w lekki półmaraton a może i runmageddon - małe typowanie. Jakie zawodniczki według Pani będą cieszyć się z wielkoszlemowych triumfów w najbliższym sezonie?
Będę konsekwentna i nie dam się namówić jeśli chodzi o przewidywanie przyszłości :) Aczkolwiek gdzieś tam zawsze w głowie maluje się Iga, która wznosi kolejne wielkoszlemowe trofeum. Przy jej zasobach, umiejętnościach i doświadczeniu myślę, że nie będzie zaskoczeniem jeśli zobaczymy ją po raz kolejny z kolejnym takim tytułem w 2024 roku. Być może Coco Gauff, ale to są tylko przypuszczenia. Nie będę jednak typować. Zbyt dużo już widziałam w sporcie i w związku tym mogą tylko pomarzyć, ale niczego z dużą pewnością nie stwierdzę.
Dziękuję bardzo za rozmowę Pani Joanno i życzę zdrowego, pełnego emocji sezonu 2024!
Komentarze
Prześlij komentarz