WTA 2024 - Nie tylko Iga, czyli Polki w cyklu WTA

Sukcesy Igi Świątek są imponujące, ale polski kobiecy tenis ziemny to nie tylko Iga. Może i dziwnie to zabrzmi, ale obecnie prawdopodobnie mamy do czynienia ze złotym czasem tenisa w Polsce. 3 tenisistki są w najlepszej 100 rankingu, a kilka innych prezentuje się z całkiem niezłej strony. Jak wygląda obecnie sytuacja i czego możemy spodziewać się po sezonie 2024 w biało-czerwonych barwach? Są powody do optymizmu i myślę, że możemy liczyć na wiele emocji w turniejach różnej rangi.

PAP/EPA

Magda Linette, czyli bardzo mocna “dwójka”

Mogły nas rozpieścić osiągnięcia Igi czy wcześniej Agnieszki Radwańskiej i chyba nieco przyćmiły one wyniki Magdy Linette, ale patrząc na chłodno jest to 3 najlepsza polska tenisistka w XXI wieku i pokusiłbym się o stwierdzenie, że top 5 w historii. Magda w 2023 roku zagrała swój najlepszy sezon w karierze . W pewnym jego momencie znalazła się nawet na 19 miejscu, a każdy tenisista zdaje sobie sprawę jak dużym osiągnięciem jest dostać się do najlepszej 20 na świecie. To swego rodzaju monument w karierze. Tak doskonała lokata była w dużej mierze efektem największego indywidualnego osiągnięcia w karierze Magdy, jakim był półfinał Australian Open. Poznanianka w Melbourne prezentowała się fantastycznie, pokonując po drodze tak znane zawodniczki jak Karolina Pliskova czy Caroline Garcia. Podobać się mogła jej agresja, skuteczność oraz pragmatyzm. Nawet w spotkaniu półfinałowym z Aryną Sabalenką zagrała bardzo dobre zawody, ale to był akurat czas kiedy wygrać z Białorusinką było bardzo, bardzo trudno. Zima była znakomitym prognostykiem na sezon dla 31-latki i też dała też spory handicap, ponieważ niewątpliwe przyczyniła się do rozstawień w dalszej jego części. Gdybym miał jednym określeniem nazwać jak przebiegał ten rok w wykonaniu Poznanianki, użyłbym sformułowania “Up&Down”. Zawodniczka z Poznania przeplatała dobre występy tymi jednak słabszymi. Na plus należy zaliczyć występ w WTA 1000 w Miami, gdzie pokonała Wiktorię Azarenkę czy Guangzhou gdzie wystąpiłą w finałe. Zdarzały się jednak też niespodziewane porażki w pierwszych rundach w Nanchang czy Cincinnati, gdzie Magda zagrała poniżej swoich umiejętności. Podsumowując jednak sezon należy zauważyć, że był to rok oparty bardzo solidną grą, wolą walki oraz ambicją. Finalnie wystarczyło to na 24 na świecie, a zatem poprawę o 16 miejsc swojego najlepszego rankingu na koniec roku. Na tym poziomie to poprwa godna od godne odnotowania.notowania.

Teraz przed Magdą trudny sezon już od samego początku, ponieważ przyjdzie jej bronić aż 720 punktów za ubiegłoroczny wynik podczas Australian Open. Ewentualny gorszy wynik będzie skutkował prawdopodopodobnie spadkiem w rankingu. Magda jednak jest na pewno tego świadoma i wątpię, aby jako doświadczona zawodniczka zaprzątała sobie tym głowę. Zapewne będzie chciała podejść do sezonu “kompleksowo,“ analizując co można poprawić względem poprzedniego roku. Kilka rzeczy się pewnie znajdzie, ale biorąc pod uwagę progres jaki Magda wykonała w zeszłym sezonie, co stoi na przeszkodzie, aby wykonać następny w 2024? Istotna do tego będzie stabilizacja gry na wysokim poziomie, jaki prezentowałaby chociażby w Miami  W takim przypadku poprawa wyników z 2023 roku bez dwóch zdań możliwa. Realnym celem może być wygranie kolejnego tytułu, ponieważ w ostatnim sezonie - mimo tego jak był udany nie udało się tego dokonać. A przecież Magda ma już wygrane 2 turnieju i spokojnie może co najmniej podwoić tą liczbę w 2024 roku.


Wielki postęp rakiety numer 3

Rozwój kariery Magdaleny Fręch może cieszyć wszystkich fanów tenisa. Ostatni sezon zakończyła na bardzo dobrym 63 miejscu przed takimi zawodniczkami jak chociażby Paula Badosa, Emma Raducanu czy Bianca Andreescu. Powiedzieć, że był to znakomity sezon w wykonaniu 26-latki to jak nie powiedzieć nic, a właściwie powiedzieć za mało. Mimo, że już w 2 poprzednich sezonach pojawiała się w top 100, to dopiero 2023 zakończyła w tym gronie. A przecież już niewiele brakowało do jeszcze wyższego symbolicznego pułapu, czyli top 50. Czemu Magda zawdzięcza takie wyniki? Przede wszystkim rozwojowi umiejętności, ale zauważalny jest też wzrost pewności siebie - szczególnie w spotkaniach z bardziej utytułowanymi rywalkami. I pracowitości. To był niezwykle intensywny rok, ponieważ wystąpiła w aż 31 turniejach! Tylko Diane Perry i Tatjana Maria grały w większej ilości zawodów. Godne odnotowania jest, że Magdalena częściej zaskakiwała w nich pozytywnie niż negatywnie. Jeszcze w jego pierwszej części Polce zdarzało się rozpoczynać swoje przygody w kwalifikacjach i choć na początku czasami miała problemy żeby je przejść, to później już regularnie pojawiała się w głównych zawodach. Na uwagę zasługują jej dobre wyniki w Miami, gdzie przeszła kwalifikacje (troszkę szczęśliwie, bo jako lucky loserka) i dotarła do 3 rundy czy ćwierćfinał w Nottingham i Birmingham. Trawa jest zresztą nawierzchnią na której najbardziej uwydatnia swoje atuty, jakimi są bardzo dobra technika i gra w defensywie. Największym sukcesem w ostatnim sezonie jest wygranie w październiku turnieju WTA 100 w hiszpańskim Les Franqueses del Valles. Było też kilka godnych odnotowania zwycięstw z notującymi bardzo dobre sezony Jasmine Paolini, Soraną Cirsteą czy też podczas US Open z Emmą Navarro, które dało Polce wiele radości. Teraz pozostaje liczyć na kolejny progres, a pomóc w tym może lepszy ranking, który powinien ułatwić udział w turniejach. Jeśli Magda jeszcze tylko nieco poprawi swoją grę, to wspomniana top 50 może stać się kolejnym spełnionym marzeniem.

PAP Marcin Cholewiński


Inne Polki też mogą dać o sobie znać

A czy mamy szansę na 4 tenisistkę w najlepszej setce? Choć droga do tego nie jest krótka, to mamy kilka zawodniczek, które zapewne mają takie aspiracje. Aktualnie rakietą numer 4 w Polsce jest 31-letnia Katarzyna Kawa. Ostatnie 2 sezony w jej wykonaniu są gorsze niż poprzednie kiedy “kręciła” się blisko pierwszej 100 (jej najwyższy do tej pory ranking to 112 miejsce). Napawać optymizmem może jednak druga część ostatniego sezonu, gdzie prezentowała się znacznie lepiej niż na początku, bardzo często dochodząc do ćwierćfinałów i półfinałów WTA 125. 

---------

Poznaj mój Skarb Kibica WTA!

Zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się z moim "Skarbem Kibica WTA 2024". To 139 stron pasji do tenisa i być może interesujących dla Ciebie informacji. Znajdziesz go klikając poniżej.


---------

Kolejne polski tenisistki możemy znaleźć w 4 setce, a tam mamy całkiem solidną grupę, ponieważ 3-osobową. Wydaje się jednak, że każdą z nich stać na znaczną poprawę swojego rankingu już w najbliższym sezonie. Mowa o 23-letniej Weronice Falkowskiej oraz rok młodszych Mai Chwalińskiej oraz Martynie Kubce. Maja Chwalińska w 2022 roku wydawała się być na dobrej drodze w tym kierunku, a w pamięci zapadł mi przede wszystkim jej dobry występ na Wimbledonie, gdzie przeszła kwalifikacje i pierwszą rundę pokonując w niej doświadczoną Karolinę Siniakovą. W drugiej rundzie lepsza okazała się specjalistka od gry na trawie - Alison Riske-Amitraj, ale to był niewątpliwie jeden z najlepszych występów w karierze Polki. Sezon 2023 był nieco słabszy (największy sukces odniosła w Kozerkach gdzie dotarła do półfinału) z różnych powodów, jednak to bardzo utalentowana i świetnie grająca zawodniczka w defensywie, którą jestem przekonany, że stać spokojnie na awans do top 100. Jej historia jest jednak bardziej złożona i zasługuje na indywidualny tekst, który mam nadzieję, że kiedyś napiszę. Weronika Falkowska zaś w ostatnim czasie bardzo fajnie radzi sobie w deblu, ale w singlu ten rok był jednak zauważalnie gorszy od poprzedniego. Największym sukcesem było wygranie turnieju rangi ITF (z pulą nagród 25 000S) w austriackim Portschach a indywidualnym zwycięstwo z tenisistką pierwszej setki - Tamara Korpatsch. W przypadku Martyny Kubki, ostatni sezon bez wątpienia może napawać optymizmem przed następnymi, ponieważ odnotowała spory rankingowy progres względem poprzednich lat. Najlepiej pokazuje to, że rok 2022 zakończyła rok na 608 miejscu, a w tym (na stan 20 listopada) plasuje się na 395 pozycji. Odniosła też mogące bardzo cieszyć zwycięstwo turniejowe w Sharm El Sheikh (pula nagród 15 000 dolarów). Zaprocentować może również, że miała okazję udać się z Reprezentacją Polski do Sevilli na Billie Jean King Cup, ponieważ przez kilka dni mogła spędzić czas z czołowymi zawodniczkami świata. 


Młoda krew płynie

W ostatnich latach tenis w Polsce budzi coraz większe zainteresowanie co widać po młodych, pracowitych i utalentowanych zawodniczkach rozpoczynając seniorską przygodę. Swój najlepszy sezon w karierze odnotowała właśnie 20-letnia Gina Feistel (awans o blisko 400 pozycji na 627 miejsce względem roku poprzedniego). Rok młodsza Olivia Lincer również miała okazję już zadebiutować w turniejach z pulą nagród 60 000 dolarów i odnieść tam pierwsze zwycięstwa. Jako duży talent uważana jest 17-letnia Weronika Ewald, której nazwisko warto zapisać sobie w tenisowym kajecie. Nie inaczej rzecz ma się w przypadku bardzo ambitnej Zuzanny Pawlikowskiej, która także coraz odważniej wchodzi do seniorskiego touru. Bardzo liczę, że te dziewczyny czeka najlepszy sezon w dotychczasowej karierze i duży awans w rankingu. A jestem przekonany, że w kolejnych rocznikach pojawią się kolejne, duże tenisowe talenty. Zresztą doskonały tego przykład mieliśmy w tym roku, kiedy w prestiżowym turnieju juniorskim w Monte Carlo ze znakomitej strony pokazała się Basia Kostecka - córka byłej tenisistki Joanny Sakowicz-Kosteckiej. 


Mniej Polski na kalendarzowej mapie

Trochę szkoda, że w 2024 roku nie będziemy mieli turnieju najwyższej rangi w Warszawie. Już pomijam kwestię jego poziomu, ale z punktu widzenia PR-owego organizacja turnieju w stolicy ma duży potencjał wizerunkowy, jak i marketingowy. Oczywiście jest to okazją do pokazania się dla kilku Polkom dzięki dzikim kartom. Ale pozostaje docenić to co mamy, a szykuje się kilka mniejszych rangą turniejów, która jednak pozwolą polskim zawodniczkom pokazać się przed swoimi kibicami. Na szczególną uwagę zasługuje ten rangi 125, który odbywa się w Kozerkach, gdzie w zeszłym roku mieliśmy naprawdę fajną obsadę, a zwyciężyła w nim bardzo utalentowana i już znana Ukrainka Dayana Yastremska. W tym roku można liczyć na kolejne polskie sukcesy w turniejach być może nawet takiej rangi.


*podaję rankingi w momencie pisania tego artykuły 23 listopada. Natomiast turnieje niżzsej rangi odbywają się przez cały rok przez co ranking poniżej pierwszej 100 rankingu jest bardzo zmienny. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024