Co się z nimi dzieje?

Zdarza mi się to kilka razy w ciągu roku. Oglądając mecz tenisowy lub rozmyślając o tenisie, przychodzi mi do głowy nazwisko zawodniczki z pytaniem “Co się z nią teraz dzieje?” Zazwyczaj ma to miejsce kiedy od dłuższego czasu nie widziałem jej meczu czy nazwiska w drabinkach, a wcześniej regularnie w ten sposób dawała sygnał mojej pamięci. Pewnie nie tylko mi przychodzą do głowy takie myśli, ale jestem ciekawy czy nazwiska o których myślimy są podobne. Być może dzięki temu też niektóre z nich wrócą do Twoich wspomnień, a ich ewentualny powrót da Ci więcej frajdy. A w moim odczuciu są to nazwiska tenisistek, które warto pamiętać, ponieważ istnieje realna szansa, że jeszcze u nich usłyszymy. Bo w tenisa grać potrafią.

PAP/EPA

Kontuzje, czyli zawodowa zmora

Nie odkryję Ameryki pisząc, że zazwyczaj tenisistki wypadają z rankingów z w powodu kontuzji. Jest to dowód, że profesjonalny sport to nie tylko profity, ale też narażenie na regularne problemy zdrowotne. W tym roku karierę ze względu na notoryczne kłopoty z plecami zdecydowała się zakończyć Anett Kontaveit i to w wieku 27 lat. 2023 rok był również sezonem w którym kontuzje skutecznie bardzo mocno utrudniły karierę kilku innym zawodniczkom.

Pierwszą zawodniczką o jakiej chciałbym napisać jest Alja Tomljanovic. Za nią kilkanaście naprawdę trudnych miesięcy. Początek roku 2023 był czasem kiedy o 30-latce zaczęło być nieco głośniej. Pojawił się wtedy materiał na Netflixie którego wraz z Matteo Berretinim była jedną z bohaterek, a Australijczycy robili sobie nadzieję na jej dobry występ podczas Australian Open. W mniej więcej tym czasie doszło do kilku zapewne niezbyt łatwych dla niej sytuacji - zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Najpierw rozstała się z Włochem, a właściwie w tym samym czasie ogłosiła wycofanie z domowego turnieju, czyli Australian Open. Powodem była kontuzja kolana. Przerwa miała trwać do maja-czerwca, ale uraz okazał się poważniejszy i Alja nie zdołała wrócić również na trawę, która zdaje się być jej ulubioną nawierzchnią. Powróciła dopiero podczas US Open, gdzie po wygranej w pierwszej rundzie skreczowała w kolejnym spotkaniu. A warto zaznaczyć, że właśnie tam rok rok wcześniej zapisała się tam w historii tenisa, pokonując na Flushing Meadows Serenę Williams tym samym kończąc jej karierę.

Wracając jednak do ostatniego sezonu. Po US Open wystąpiła jeszcze w pojedynczych mniejszych turniejach, ale bez spektakularnych wyników. Tak było do turnieju we Florianapolis, który odbywa się kiedy piszę ten tekst. Tam jej wyniki napawają optymizmem, ponieważ prezentująca ciekawy tenis Ajla wygrała cały turniej co korzystnie wpłynie na jej ranking (awans do trzeciej setki). Zdaje się jednak, że to póki co nie jest najważniejsze, a pochodząca z Chorwacji, Reprezentantka Australii chce przede wszystkim złapać rytm, aby w pełni wrócić do formy w 2024 roku. Brzydko to zabrzmi, ale ten rok można częściowo spisać na straty, co jest tym bardziej smutne, że to nie pierwsza kontuzja tej utalentowanej zawodniczki. Polscy kibice mogą między innymi pamiętać jej krecz z Ostrawy podczas pojedynku z Igą Świątek, gdzie wcześniej prezentowała naprawdę dobry tenis. A niestety w jej karierze takie sytuacje miały miejsce za często.

Mam nadzieję, że rok 2024 Alja Tomljanovic przejdzie bez żadnych urazów. W moim odczuciu ta prezentująca bardzo ofensywny i efektowny do oglądania styl gry tenisistka w swojej karierze osiągnęła do tej pory znacznie mniej niż powinna - głównie z powodów zdrowotnych. Jej potencjał pozwala na znalezienie się w najlepszej 20 na świecie, gdzie do tej pory nie było dane jej zawitać (najwyższy ranking to 32 miejsce). Aby to się jednak stało koniecznie muszą ją omijać problemy zdrowotne, które już kilkukrotnie przeszkodziły w momentach kiedy wszystko zdawało się iść w dobrym kierunku. A kolejne problemy na tym etapie kariery mogą być jeszcze bardziej odczuwalne i demotywujące.




---------

Poznaj mój Skarb Kibica WTA!

Zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się z moim "Skarbem Kibica WTA 2024". To 139 stron pasji do tenisa i być może interesujących dla Ciebie informacji. Znajdziesz go klikając poniżej.


---------

Kiedy zdrowie przeszkadza Ci od najmłodszych lat

Z ciekawością obserwowałem karierę juniorską Any Konjuh, ponieważ zapowiadała się na bardzo utalentowaną zawodniczkę. Jej osiągnięcia w tym czasie jak 1 miejsce w rankingu juniorskim czy wygranie Australian Open dziewczyn 10 lat temu robiły wrażenie. Początki w seniorskich rozgrywkach również można ocenić pozytywnie. Najlepiej świadczy o tym, że w wieku 20 lat znalazła się na najlepszym w swojej karierze 20 miejscu w seniorskim rankingu. Później zaczęły jednak wracać problemy z łokciem, które są główną bolączką w jej karierze do dnia dzisiejszego. Praktycznie dwa lata bez gry, a po powrocie - kiedy wszystko zdawało się zaczyna układać, konieczność kolejnej operacji. Godne podziwu, że Chorwatka cały czas się nie zniechęcała, a w 2021 miała okazję się o tym przekonać Iga Świątek, którą pokonała w Miami WTA 1000. 

I tak oto wszystko układało się dobrze do pierwszych miesięcy 2022 roku, kiedy zdrowie po raz kolejny zaczęło zawodzić, co zmusiło Anę Konjuh do ponownej wielomiesięcznej przerwy. Potem znów lekki dzień świstaka, Początek roku 2023 dawał nadzieję, ponieważ mogliśmy śledzić regularne starty 26-latki. Co prawda bez żadnych większych, godnych  odnotowania sukcesów, ale jednak. Step by step. Mimo, że Anie nie udawało się przejść wielkoszlemowych kwalifikacji, a w innych turniejach też nie radziła sobie oszałamiająco byłem optymistą, że lepsze wyniki nadejdą. Co stało się później? Jak możesz się domyślać, to co najgorsze, czyli konieczność przeprowadzenia kolejnej operacji - tym razem nadgarstka. 

Według płynących z jej sociali komunikatów ma nadzieję wrócić na korty, a dla mnie osobiście każda taka wiadomość pokazuje, że kocha tenis i jest bardzo charakterna. Widać również jednak, że w ostatnim czasie skupia się też na rozwoju osobistym. W przypadku Chorwatki problemy zdrowotne z którymi zmaga się właściwie od dziecięcych lat drastycznie przyblokowały jej karierę. Do tego stopniu, że trudno ocenić jaki był jej sufit możliwości, ale niestety trudno będzie go już osiągnąć. Na daną chwilę jej powrót do gry na najwyższym poziomie stoi pod dużym znakiem zapytania, ale pozostaje życzyć, aby wróciła, a kontuzje ją omijały.



Nieoczekiwany (jedno?)roczny spadek formy

Jill Teichmann jest tenisistką, którą bardzo cenię przede wszystkim ze względu na jej regularność i konsekwencję. Stała i solidna forma gwarantowała jej dobre miejsca na koniec sezonu stale od 5 lat. W tym czasie zawsze znajdowała się w granicach top 50, a ostatnie sezony lokaty były nawet lepsze. Poprzedni zakończyła bowiem na 35 miejscu, a przez chwilę zajmowała nawet 21 lokatę. Rok 2023 był jednak zupełnie inny. Spadła znacznie w rankingu i tylko raz (jeszcze w marcu) wygrała mecz przeciwko rywalce z top 50. To o tyle zaskakujące zważywszy na fakt, że Jill występowała w turniejach dość regularnie, a w ostatnich latach ta leworęczna tenisistka o bardzo dobrej technice przyzwyczaiła nas do takich wyników. 

Analizując sezon Jill gorszych wyników można dopatrywać się jednak w dużej mierze w przyczynach sportowych, gdyż zdaje się, że po prostu coś się posypało. W lipcu wypadła z top 100 i nie zdołała wrócić do tego grona aż do końca sezonu, kończąc go poza nią pierwszy raz od 2018 roku. Tym sposobem zanotowała w 2023 roku spadek o ponad 100 pozycji! Szwajcarka zdaje się być jednak bardzo inteligentną, wyciągającą wnioski zawodniczką, dlatego myślę, że w 2024 możemy spodziewać się znacznie lepszego sezonu w jej wykonaniu i powrotu co najmniej do top 100. Będę trzymał kciuki ze względu na to jak pracowitą i sumienną jest tenisistką w moim odczuciu.


Najważniejsze to czuć się dobrze 

Znacie słynne słowa Andre Agassiego, że nienawidzi tenisa? Mogą zmuszać do refleksji. To co z boku może wyglądać jak życie marzeń, niekoniecznie musi nim być. Często dla tenisistów gra jest po prostu pracą, która wymaga dużej ilości obowiązków i jeszcze więcej poświęceń. W takim przypadku wypalenie zawodowe jest czymś zrozumiałym. Zdaje się, że obecnie ma miejsce w przypadku Garbine Muguruzy. Byłą numer 1 rankingu i 2-krotną mistrzynię wielkoszlemowa ostatni raz mogliśmy zobaczyć na korcie w styczniu 2023 roku, a jej ostatnia wygrana w tourze miała miejsce jeszcze kilka miesięcy wcześniej. 

Na początku wydawało się, że Garbine chce podreperować swoje zdrowie, ale wszystko wskazuje, że nie taka była przyczyna absencji. Urodzona w Wenezueli reprezentantka Hiszpanii od jakiegoś czasu na korcie radziła sobie gorzej i z perspektywy czasu można wysnuć tezę, że nie było to wywołane tylko formą. Obecnie jako kibice tenisa, kluczowe pytanie jakie możemy sobie zadać brzmi: Czy 30-latka zdecyduje się na powrót do touru?. Do myślenia daje szczególnie jej ostatnie oświadczenie. Garbine podkreśla w nim, że olbrzymią radość przynosi jej spędzanie czasu z najbliższymi oraz zajęciach Zumby, które prowadzi. Oczywiście fajnie gdyby wróciła, ale najważniejsze jest przecież żeby była szczęśliwa. Będę się przyglądał bez oczekiwań, a jeżeli wróci, to szczerzę trzymał kciuki za iskrę w grze, bo wtedy wyniki przyjdą same. Zresztą, nawet jeśli nie przyjdą, to co z tego?

Podobna, a zdaje się, że nieco smutniejsza jest historia Amandy Anisimovej. Jedna z najbardziej utalentowanych amerykańskich tenisistek ostatnich lat od kilkunastu miesięcy zmaga się z problemami mentalnymi i postanowiła skupić się na zadbaniu o swój komfort psychiczny. Bardzo szanuję. To bardzo dojrzała i zdaje się, że słuszna decyzja biorąc pod uwagę wypowiedzi 22-latki, która wiele przeszła. Trudno tutaj nie wspomnieć tragicznej sytuacji z jej życia, kiedy to przed 18 rokiem życia dość niespodziewanie zmarł jej Tata. Pan Konstantin był jej tenisowym przewodnikiem od dziecka oraz trenerem. To dzięki niemu stała się znakomitą tenisistką, która już z wieku 18 lat grała w półfinale Rolanda Garrosa.

Do tej pory Amanda ma na swoim koncie 2 zwycięstwa turniejowe oraz wiele występów, gdzie pokazała nieprzeciętny talent. Ostatni mecz Amerykanka rozegrała w maju, a zwycięstwo odniosła w lutym w Dubaju. I choć na początku zdawało mi się, że niedługo może zniknąć z rankingu, ponieważ nie było znaków wskazujących na szybki powrót to jednak sytuacja ostatnio się zmieniła, bo dochodzą informację, że Amerykanka może wrócić do gry już w styczniu. U Amandy jednak dużo dzieję się też poza tenisem. W jej social mediach widać, że dużą wagę obecnie przywiązuje do edukacji i na rozwój osobisty. I tutaj należą jej się również słowa uznania, ponieważ tworzone przez nią obrazy można znaleźć na aukcjach charytatywnych mających pomagać potrzebującym. Napisane przez nią słowa “Nie możemy pomóc każdemu, ale każdy może pomóc komuś” są piękne i mogą dać wszystkim dać do myślenia. Jestem przekonany, że jeśli wróci w pełni formy, to duże sukcesy przed nią, ale jeśli nie wróci to również będzie w stanie zrobić wiele dobrego. Nie tylko dla siebie.



700 dni inspiracji

Ależ ucieszył mnie powrót, a szczególnie styl w jakim 28-letnia Jennifer Brady zawitała ponownie do touru podczas sierpniowego US Swing. Po uwaga - blisko 700 dniach bez profesjonalnego meczu walczyła jak równa z równą, z zawodniczkami takimi jak Anhelina Kalinina, Jelena Ostapenko, Magda Linette (zwycięstwa) czy nawet Elena Rybakina (porażka w 3 setach). To wyniki, które budzą podziw. Zwłaszcza, że na korcie widzieliśmy mocno i celnie uderzającą Jennifer, której styl przypominał ten który przyniósł jej finał wielkiego szlema w Australii. Niedługo później przez kontuzję kolana była zmuszona przejść poważną operację, po której mówiło się już, że może nie wrócić do gry. To było zresztą w pełni zrozumiałe kiedy kolejne komunikaty jakie się pojawiały mówiły tylko, że Amerykanka nadal nie jest jeszcze gotowa. 


Stąd też jej powrót wzbudził radość wśród fanów tenisa na całym świecie i jest bardzo motywujący, ponieważ pokazuje, że nie warto się poddawać. Szalenie martwić może jednak sytuacja z Pekinu, gdzie skreczowała na początku spotkania z Magdą Linette. Powodem były ponownie przez problemy z kolanem. Na daną chwilę trudno mi sobie wyobrazić, aby wróciła w okolice najlepszych miejsc w rankingu (była nawet na 13 pozycji). Niemniej wierzę, że zagra wiele dobrych turniejów i wzniesie do góry kolejne trofea. Brady może być motywacją dla wielu nie tylko tenisistek, ale sportowców którym zdrowie nie dopisuje. Obecnie plasuje się na 222 rankingu, a więc budowanie rankingu nie będzie niestety wcale łatwe. Jeśli jednak urazy będą omijać Amerykankę, to powrót do czołowej 100 wydaje się być formalnością.


Czy Simona jeszcze wróci?

Na koniec przykry, ale dość głośny temat. Przyznaję, że Simona Halep jest jedną z tenisistek których grę lubiłem oglądać najbardziej. Inteligencja tenisowa, ogromny warsztat zagrań, a do tego zadziorność i determinacja. Przez lata była czołową tenisistką cyklu, stając się jedną z jego najbardziej utytułowanych zawodniczek w XXI wieku. Wszystko zmieniło się w październiku 2022 roku, kiedy otrzymaliśmy szokującą wiadomość, że Simona stosowała lek stymulujący produkcję czerwonych krwinek. To bardzo poważne wykroczenie, ponieważ jest traktowany jako środek dopingujący z grupy tych najbardziej nieakceptowanych. Simona nie przyznaje się do winy. Smutne trochę w tej historii jest także, że po kilku miesiącach tenisistka nadal nie wiedziała jak długo będzie trwała jej karencja, a kiedy pojawił się komunikat, to nie był przyjemny dla Rumunki. Halep została zdyskwalifikowana na 4 lata, a to oznacza, że na korty będzie mogła wrócić dopiero w październiku 2026 roku! Zatem na dobrą sprawę swoją ponowną przygodę z cyklem będzie mogła rozpocząć w 2027 roku kiedy kalendarzowo będzie miała już 36 lat. Obecnie w pierwszej setce jest tylko 1 zawodniczka (Tatjana Maria) w takim wieku. Nie ma się co oszukiwać. To wiek, w którym bardzo trudno grać na najwyższym poziomie. Tym bardziej kiedy wraca się do touru po kilkuletniej przerwie. 

Niezależnie od tego Simona również poza kortem się nie poddaje. Utrzymuje ciągle, że nie ma pojęcia jak to możliwe, iż doping znalazł się w jej organizmie i odwołuje się od decyzji Międzynarodowej Agencji Integralności Tenisa. Do tego na jej mediach społecznościowych widać, że regularnie trenuje, co może świadczyć o planach powrotu. Naprawdę chciałbym wierzyć w jej niewinność i zobaczyć Rumunkę ponownie na korcie, ale obie opcje na daną chwilę wydają się być dość odległą wizją.


Kogo Ty wypatrujesz w tourze?

A Ty komu będziesz się przyglądać w najbliższym sezonie? Ja mam nadzieję na kilka spektakularnych turniejów w wykonaniu powyższych zawodniczek, a przede wszystkim życzę im dużo zdrowie, bo to one pod każdą postacią często determinuje jak toczą się ich losy. Napisz proszę w komentarzu na powrót jakiej zawodniczki czekasz najbardziej i dlaczego, a ja mam nadzieję, że ta zawodniczka da Ci swoją grą powody do radości.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odejście Tomasza Wiktorowskiego i moje opinie o sztabie Igi na przyszłosć

Sandra Zaniewska: Tenis na przestrzeni lat stał się bardziej agresywny, ale korty wolniejsze

Skarb Kibica WTA 2024